Węgrzy wybrali. Nerwowe oczekiwanie na wyniki
- Mamy nadzieję, że partie rządzące ponownie otrzymają mandat do sprawowania rządów na kolejne cztery lata – oświadczył po zamknięciu lokali wyborczych Gergely Gulyas, szef kancelarii premiera Węgier Viktora Orbana.

Stwierdził też, że wysoka frekwencja, która była częściowo również wynikiem mobilizacji wyborców Fideszu i KDNP, to sygnał, że węgierska demokracja „jest niezwykle silna”.
Nadzieję na zdobycie większości ma też opozycja. - Jesteśmy ostrożnymi optymistami, proszę jednak o cierpliwość - powiedział przewodniczący opozycyjnej Tiszy Peter Magyar. - Nie chcę wygrywać sondaży, ale chcę wygrywać wybory. Dlatego czekajmy na wyniki. Jesteśmy ostrożnymi optymistami, ale musimy zachować cierpliwość - wezwał Magyar.
Dodał, że w trakcie niedzielnych wyborów jego partia odnotowała „tysiące nieprawidłowości”.
Węgrzy wybierali 199 deputowanych Zgromadzenia Narodowego (Orszaggyules), czyli jednoizbowego parlamentu. Frekwencja była bardzo wysoka. O godz. 18.30 wyniosła 77,80 proc.
Liczenie głosów rozpoczęło się natychmiast po godz. 19. Ponieważ na Węgrzech nie przeprowadza się badań exit poll, na wyniki – choćby częściowe - trzeba będzie poczekać.
Głosy oddane za granicą muszą wpłynąć do kraju najpóźniej w czwartym dniu po wyborach i zostać podliczone najpóźniej do 18 kwietnia. W przypadku zbliżonej liczby głosów oddanych na największe listy istnieje możliwość, że ostateczny wynik będzie znany dopiero w sobotę po wyborach.
Więcej o węgierskich wyborach w materiale wideo nad tekstem
źr. wPolsce24 za PAP











