Trump odcina kroplówkę światowej biurokracji. USA wychodzą z 66 „zbytecznych” organizacji. W tym jednej z tych, która uderzała w Polskę

Decyzja jest efektem przeglądu zleconego jeszcze w ubiegłym roku, który miał odpowiedzieć na jedno kluczowe pytanie: czy amerykańskie pieniądze faktycznie przynoszą światu korzyść, czy raczej finansują rozrastającą się międzynarodową biurokrację.
„Zbyteczne, marnotrawiące pieniądze, źle prowadzone”
W oficjalnym oświadczeniu Departament Stanu nie pozostawia wątpliwości co do powodów tej decyzji.
„Administracja Trumpa uznała, że te instytucje są zbyteczne, źle zarządzane, niepotrzebne, marnotrawiące środki finansowe, zawłaszczone przez wąskie interesy lub stanowią zagrożenie dla suwerenności, wolności i ogólnego dobrobytu naszego narodu” – czytamy w komunikacie.
Spośród 66 instytucji objętych decyzją 31 należy do systemu ONZ, a pozostałe 35 to inne międzynarodowe ciała eksperckie i doradcze, często o wąskim profilu działania, ale z rozbudowaną strukturą administracyjną.
Kto wypadł z listy?
Na liście organizacji, z których USA się wycofują, znalazły się m.in.:
- Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC),
- Komisja Wenecka Rady Europy,
- Globalne Forum Antyterrorystyczne,
- Europejskie Centrum Doskonałości ds. Przeciwdziałania Zagrożeniom Hybrydowym (Hybrid CoE),
- Centrum Nauki i Technologii na Ukrainie, zajmujące się nierozprzestrzenianiem broni masowego rażenia.
Jak podkreślają przedstawiciele administracji USA, nie chodzi o podważanie samych idei bezpieczeństwa czy współpracy międzynarodowej, lecz o realną ocenę efektywności i kosztów, jakie ponosi amerykański podatnik.
WHO i UNESCO już wcześniej bez USA
Wycofanie się z 66 organizacji to kolejny etap szerszej strategii Trumpa. Już na początku swojej drugiej kadencji prezydent USA zdecydował o opuszczeniu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
– WHO nas oszukiwało. Wszyscy oszukiwali USA. To się skończy – mówił Trump, krytykując sposób zarządzania pandemią COVID-19 oraz system składek, który jego zdaniem nadmiernie obciążał Stany Zjednoczone.
Podobny los spotkał UNESCO, z którego USA wycofały się w lipcu. Biały Dom wskazywał na ideologiczne skrzywienie organizacji, jej rzekome antyamerykańskie i antyizraelskie nastawienie, a także rosnące wpływy Chin.
– Po przeglądzie zakwestionowano politykę UNESCO dotyczącą różnorodności, równości i integracji oraz jej propalestyńskie i prochińskie sympatie – przekazał urzędnik administracji w rozmowie z amerykańskimi mediami.
Koniec finansowania globalnego „komfortu”?
Decyzja Trumpa wpisuje się w szerszą krytykę światowej biurokracji, która od lat narasta także poza USA. Coraz częściej pojawiają się zarzuty, że część międzynarodowych organizacji funkcjonuje głównie po to, by utrzymywać rozbudowany aparat urzędniczy, oferując niewspółmiernie małe efekty wobec ponoszonych kosztów.
Dla administracji Trumpa sprawa jest jasna: amerykańskie pieniądze mają służyć realnym interesom USA, a nie finansowaniu struktur, które – zdaniem Białego Domu – dawno oderwały się od rzeczywistości.
Czy inne kraje pójdą tym śladem? Tego na razie nie wiadomo. Jedno jest pewne: decyzja Waszyngtonu może stać się początkiem poważnej debaty o sensie i skali globalnej biurokracji.
źr. wPolsce24 za polsatnews.pl











