Unijny kraj wycofuje się z programu SAFE! Znamy powody

Szef szwedzkiego resortu obrony Pal Jonson w rozmowie z Rzeczpospolita podkreślił, że Rosji nie udało się w ostatnim roku przeprowadzić żadnej operacji, którą można byłoby uznać za militarny przełom. Jak zaznaczył, celem Kremla było opanowanie całego Donbasu, jednak plan ten nie został zrealizowany, a rosyjskie wojska nie zdobyły żadnego dużego miasta w Ukrainie.
Według Jonsona skala strat i kosztów ponoszonych przez Moskwę stoi w rażącej sprzeczności z osiągniętymi efektami. W ciągu dwunastu miesięcy Rosja zajęła jedynie ułamek terytorium Ukrainy, tracąc przy tym setki tysięcy żołnierzy zabitych i rannych. Minister zwrócił uwagę, że wojna coraz mocniej obciąża rosyjską gospodarkę - rośnie deficyt budżetowy, maleją rezerwy, a sektor bankowy zmaga się z narastającymi problemami, co podważa narrację o rzekomej przewadze Kremla.
Szwedzki minister odniósł się także do unijnego programu SAFE, z którego Szwecja zdecydowała się nie korzystać. Jak wyjaśnił, decyzja ta wynika z dobrej kondycji finansowej państwa i bardzo niskiego poziomu zadłużenia, co pozwala Sztokholmowi pozyskiwać środki na rynkach międzynarodowych na korzystniejszych warunkach. Jednocześnie zapowiedział, że do 2035 roku Szwecja przeznaczy dziesiątki miliardów euro na modernizację swoich sił zbrojnych, finansując ją głównie z własnych pożyczek.
W Polsce program SAFE postrzegany jest obecną koalicję rządzącą jako jedno z kluczowych narzędzi finansowania modernizacji armii w najbliższych dekadach. Mechanizm polega na udostępnianiu państwom członkowskim preferencyjnych pożyczek z puli 150 mld euro na wspólne zakupy uzbrojenia i rozwój przemysłu obronnego. Polska, jako jeden z największych beneficjentów, może sięgnąć po blisko 44 mld euro, przeznaczając środki m.in. na projekty związane z obroną powietrzną, amunicją i sprzętem dla wojsk lądowych. Pierwsze pieniądze miałyby trafić do kraju w formie zaliczki, a spłata kapitału zostałaby rozłożona na wiele lat.
Program wzbudza jednak także kontrowersje i polityczne spory. Krytycy wskazują na ryzyko długoterminowego zadłużenia oraz ograniczenie kontroli nad wydatkowaniem środków, argumentując, że zobowiązania będą spłacane przez kolejne pokolenia. Zwolennicy odpowiadają, że warunki finansowania są korzystniejsze niż na rynkach komercyjnych, a skala zagrożeń bezpieczeństwa uzasadnia takie rozwiązania. Ostatecznie polski parlament zdecydował się na przyjęcie ustawy wdrażającej program. Akt prawny obecnie leży na biurku prezydenta Nawrockiego, który wkrótce zdecyduje o jego dalszym losie.
źr.wPolsce24 za Fakt











