Świat

Koniec „niemieckiego eldorado”. Korporacyjny gigant zamyka zakład, setki polskich rodzin na bruku

opublikowano:
Załamana kobieta przed biurkiem.
Zdjęcie ilustracyjne (fot. Pixabay)
Przez lata wmawiano Polakom, że praca u zachodnich sąsiadów to gwarancja dostatku i stabilizacji życiowej. Ta iluzja właśnie boleśnie pęka na oczach setek naszych rodaków w Turyngii. Gigant e-commerce Zalando bezwzględnie likwiduje swoje potężne centrum logistyczne w Erfurcie. Z dnia na dzień pracę traci 2700 osób, w tym co najmniej pół tysiąca polskich pracowników, którzy związali z tym miejscem całe swoje życie. Coraz więcej z nich mówi wprost: czas wracać do Polski.

Szok na hali i cisza w słuchawkach

Decyzja zarządu berlińskiego giganta spadła na załogę jak grom z jasnego nieba. Gdy podczas zwołanego spotkania przedstawiciele kierownictwa ogłosili likwidację centrum z końcem września, na sali zapanowało kompletne niedowierzanie. Pracownicy siedzieli w słuchawkach tłumaczących przemówienie na kilka języków, nie mogąc pojąć, że ich wieloletni wysiłek został przekreślony jednym podpisem pod arkuszem kalkulacyjnym.

Centrum w Erfurcie działało od 2012 roku i stanowiło fundament lokalnego rynku pracy. Przez ponad dekadę hale zapełniali ludzie z ponad 70 państw, jednak to Polacy stanowili jedną z najliczniejszych i najbardziej cenionych grup pracowniczych. Nasi rodacy nie traktowali tej pracy jako chwilowego epizodu: sprowadzali małżonków, wychowywali dzieci, zaciągali kredyty na mieszkania i wierzyli, że znaleźli swoje miejsce na ziemi.

Na rozmowie usłyszałam od kierowniczki działu: »Katarzyna, my się możemy tu zestarzeć«” – wspomina w rozmowie z Deutsche Welle pani Katarzyna, która w zakładzie przepracowała dwie dekady, zaczynając od magazynu, a kończąc jako koordynatorka ds. pierwszej pomocy i bezpieczeństwa. Dziś stoi przed widmem rejestracji w urzędzie pracy.

Korporacyjny cynizm: Miliony dotacji, a dla ludzi brak wsparcia

Oficjalny komunikat władz spółki pełen jest gładkich korporacyjnych sformułowań o „reorganizacji europejskiej sieci logistycznej” oraz „nadwyżce mocy operacyjnych”. Niemiecka prasa zwraca jednak uwagę na zupełnie inny, kompromitujący aspekt sprawy.

Jak ujawnił dziennik Bild, Zalando zainkasowało w przeszłości ponad 22 miliony euro pomocy publicznej z kieszeni podatników na rozwój centrum w Erfurcie. Gdy tylko okres trwałości zobowiązań dobiegł końca, koncern podjął decyzję o zamknięciu obiektu: nie musząc zwracać ani centa.

Rada zakładowa przez miesiące walczyła o utworzenie tzw. spółki transferowej (Transfergesellschaft), która pomogłaby zwolnionym zdobyć nowe kwalifikacje zawodowe. Zalando bezwzględnie odrzuciło ten postulat. Zamiast realnej pomocy zaoferowano jedynie odprawy. Aż 109 zdesperowanych pracowników skierowało sprawy do sądów pracy, próbując podważyć legalność masowych wypowiedzeń.

Pułapka braku asymilacji: Język niemiecki był „zbędny”

Dramat wielu polskich emigrantów obnażył jeszcze jedno zjawisko, często bagatelizowane w dyskusjach o pracy na Zachodzie: brak wymogu integracji językowej.

Zalando przez lata stawiało na wielojęzyczność: polecenia tłumaczono, a w halach swobodnie rozmawiano po polsku. W efekcie wielu pracowników nie nauczyło się języka niemieckiego, bo zwyczajnie nie był on wymagany przez pracodawcę.

Dziś, gdy zakład jest likwidowany, brak znajomości języka staje się barierą nie do przebicia przy próbie podjęcia innej pracy czy kontaktu z niemieckimi urzędami. Ci, którzy nie zainwestowali w edukację językową, znaleźli się w ślepym zaułku.

Czas na powrót: „Wielki odpływ” przed pierwszym dzwonkiem

Przed zwolnionymi stanęły dramatyczne wybory. Niewielka część zdecydowała się na tułaczkę po Niemczech i przeniesienie do innego obiektu w Gießen. Jednak coraz wyraźniejszy staje się inny trend: odwrót z Niemiec i powrót do Polski.

Sylwia Eger z inicjatywy Aktywny Erfurt i członkini miejskiej rady ds. cudzoziemców zwraca uwagę, że decyzja giganta wywołała tąpnięcie na lokalnym rynku nieruchomości. Polacy masowo rezygnują z wynajmowanych mieszkań.

Teraz był bardzo duży odpływ, szczególnie przed nowym rokiem szkolnym. Dużo osób mówiło, że wraca do Polski” – relacjonuje Eger.

Wielu pracowników po latach ciężkiej pracy dochodzi do wniosku, że mit stabilnych, zamożnych Niemiec bezpowrotnie przeminął. Niemiecka gospodarka zmaga się z falą restrukturyzacji, zamykaniem kolejnych fabryk i rosnącym chaosem socjalnym. Polska z kolei, mimo wyzwań, oferuje dziś dynamiczny rynek pracy i przede wszystkim – poczucie bycia u siebie, bez ryzyka, że obcy koncern z dnia na dzień wyrzuci człowieka za burtę.

Pod koniec września potężne hale w Erfurcie zamilkną na dobre. Dla setek polskich rodzin to koniec pewnej epoki, ale dla wielu z nich to również szansa na odzyskanie korzeni i powrót do kraju.

źr. wPolsce24 za DW/Bild/Interia

Świat

Wpadka czy strategia? Burza w UE po słowach von der Leyen o „członkostwie” Kanady

opublikowano:
Premier Kanady Mark Carney, przewodnicząca Parlamentu Europejskiego Roberta Metsola i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w Strasburgu.
Mark Carney, Roberta Metsola i Ursula von der Leyen podczas wizyty premiera Kanady w Parlamencie Europejskim w Strasburgu. Spotkania dotyczyły zacieśniania współpracy Kanady z Unią Europejską m.in. w obszarach handlu, inwestycji i bezpieczeństwa (fot. PAP/EPA graf. AI)
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wywołała dyplomatyczną burzę, ogłaszając publicznie chęć uczynienia z Kanady pierwszego „członka stowarzyszonego” Unii Europejskiej. Deklaracja, która padła w obecności kanadyjskiego premiera Marka Carneya, spotkała się z aplauzem eurodeputowanych, jednak natychmiast obnażyła brak spójności wewnątrz UE oraz wywołała ostre reakcje za oceanem. Główny problem polega na tym, że status „członkostwa stowarzyszonego” formalnie nie istnieje w unijnych traktatach, a sama Kanada nie wydaje się gotowa na przyjęcie takiej nomenklatury.
Świat

Popierali partie otwarte na migrantów. Teraz buntują się i chcą odłączyć się od Wielkiej Brytanii!

opublikowano:
Mieszkańcy Piddington opowiedzieli się za symbolicznym odłączeniem od Wielkiej Brytanii w proteście przeciwko planom zakwaterowania ponad 1200 osób ubiegających się o azyl w pobliskim kompleksie wojskowym.
Flaga Wielkiej Brytanii (fot.PxHere)
Mieszkańcy maleńkiej wioski Piddington w hrabstwie Oxfordshire opowiedzieli się za symbolicznym odłączeniem od Wielkiej Brytanii. Powodem są plany zakwaterowania migrantów w pobliżu tej miejscowości.
Świat

Miał być sprzęt dla polskiego wojska, jest niespodziewana decyzja Brukseli. Te pieniądze popłyną na Ukrainę

opublikowano:
Kobieta przemawiająca przy mikrofonie podczas wystąpienia w Parlamencie Europejskim
Zaskakujący ruch Brukseli. Polacy spłacą pożyczkę, ale pieniędzy na nasze wojsko nie zobaczą (fot. PAP/EPA)
Czy Unia Europejska dba jeszcze o bezpieczeństwo swoich własnych członków? Słowa przewodniczącej Komisji Europejskiej nie pozostawiają złudzeń. Niewykorzystane miliardy euro z funduszu pożyczkowego SAFE, na które liczyła Warszawa, by wzmocnić nasz potencjał militarny, mają trafić na wspólne projekty z ukraińskim przemysłem zbrojeniowym. Polska i inne kraje członkowskie zostały całkowicie zignorowane, a w kuluarach mówi się o gigantycznym skandalu.
Świat

Klamka zapadła. Waszyngton zamyka granice dla urzędników z RPA. Poszło o dyskryminację białych i grabież ziemi

opublikowano:
Donald Trump podczas publicznego wystąpienia. Zdjęcie ilustruje artykuł o napięciach między Stanami Zjednoczonymi a Republiką Południowej Afryki oraz restrykcjach wobec przedstawicieli władz RPA.
Donald Trump. Administracja USA zaostrza politykę wobec Republiki Południowej Afryki w związku ze sporem dotyczącym wywłaszczeń ziemi i sytuacji Afrykanerów (fot. PAP/EPA)
Stany Zjednoczone zaostrzają kurs wobec Republiki Południowej Afryki. Waszyngton ogłosił wprowadzenie restrykcji wizowych wobec urzędników i polityków z RPA, którym zarzuca promowanie dyskryminacji rasowej wymierzonej w białą mniejszość afrykanerską oraz umożliwianie konfiskaty ziemi bez odszkodowania. „Stany Zjednoczone nie pozwolą, by takie zachowania pozostały bez odpowiedzi” – ostrzegł sekretarz stanu USA Marco Rubio.
Świat

Tak zwycięża "praworządność". Uśmiercili dwulatka, ale za to zgodnie z przepisami

opublikowano:
W Holandii nie ma być chorych i cierpiących. Wszystkich można zabić, nawet jeśli są zbyt młodzi, by o to samodzielnie poprosić
W Holandii nie ma być chorych i cierpiących. Wszystkich można zabić, nawet jeśli są zbyt młodzi, by o to samodzielnie poprosić (Fot. Pixabay/ zdjęcie ilusttracyjne)
W Holandii po raz pierwszy zastosowano procedurę tzw. "aktywnego zakończenia życia" wobec dziecka w wieku poniżej 12 lat. Chodzi o niemal dwuletnie dziecko, które urodziło się po 26. tygodniu ciąży i cierpiało z powodu rozległego uszkodzenia mózgu, ciężkiej niepełnosprawności, padaczki oraz poważnych problemów z oddychaniem i połykaniem. Specjalna komisja, która zbadała sprawę, uznała, że lekarz działał z należytą starannością. Jej ustalenia trafiły jednak do prokuratury, która może jeszcze podjąć decyzję o wszczęciu postępowania.
Świat

Niewiarygodny zwrot po ponad 130 latach! Pracownicy byli w szoku, gdy to zobaczyli

opublikowano:
Po wprowadzeniu amnestii na książki, których termin oddania już minął, do biblioteki zwrócono magazyn wypożyczony 132 lata wcześniej
(fot. zrzut ekranu z FB\Pexels)
Biblioteka publiczna wprowadziła amnestię na kary za przetrzymywanie książek. Dzięki temu wróciło do niej pismo, które wypożyczono... jeszcze w XIX wieku.