Tłumy niszczą „krwawe” pola pod Tatrami dla jednego zdjęcia. Rolnicy załamani

W okolicach słowackiej miejscowości Mlynica oraz w Popradzie, tuż u stóp Tatr, zakwitła koniczyna inkarnatka (Trifolium incarnatum). Intensywnie czerwone, wręcz krwiste kwiaty w połączeniu z panoramą gór tworzą iście bajkowy krajobraz, który przyciąga tłumy turystów, w tym wielu gości z Polski. Roślina ta kwitnie krótko – zazwyczaj na przełomie maja i czerwca – co potęguje „nalot" osób chcących zdążyć z sesją zdjęciową.
W pogoni za kadrem
Problem polega na tym, że turyści nie ograniczają się do podziwiania widoków z pobocza. Aby uzyskać jak najlepsze ujęcie, wchodzą na sam środek pól, rozdeptując rośliny, a nawet wjeżdżając w nie rowerami i motocyklami.
Lokalne media donoszą o sznurach samochodów parkujących wzdłuż dróg i tłumach ignorujących znaki zakazu. Sytuacja stała się na tyle poważna, że na miejscu zaczęła pojawiać się policja, próbująca zapanować nad chaosem powodowanym przez poszukiwaczy „instagramowych momentów".
„To egoistyczna przyjemność"
Dla gospodarzy z Mlynicy, purpurowe pola to nie darmowa dekoracja, lecz efekt ciężkiej pracy. Ľudovít Dorko, prezes lokalnej spółdzielni rolniczej, w rozmowie ze słowackimi mediami nie kryje oburzenia zachowaniem przyjezdnych.
Co ciekawe, rolnicy zdecydowali się na uprawę koniczyny po tym, jak wcześniej masowo kradziono im marchew, cebulę czy pietruszkę. Wierzyli, że koniczyny nikt nie ukradnie – nie przewidzieli jednak skali zniszczeń spowodowanych przez turystów.
- To niepojęte, że ludzie są zdolni do takiej bezwzględności dla zdjęcia, dla egoistycznej przyjemności – podsumowuje Dorko.
Czy płatny wstęp uratuje uprawy?
Rolnicy apelują o szacunek do ich pracy i cieszenie się widokiem bez niszczenia roślin. Ponieważ ogrodzenie tak rozległych terenów jest finansowo nieopłacalne, pojawiają się głosy, że jedynym rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie oficjalnych opłat za wstęp na pole, co pozwoliłoby zrekompensować straty w plonach.
Na ten moment purpurowe pola pod Tatrami pozostają polem bitwy między rolniczą tradycją a nowoczesną potrzebą kreowania wizerunku w sieci.
źr. wPolsce24 za Interia











