Przełom w amerykańskim laboratorium – powrót dinozaurów i mamutów coraz bliżej...

Według informacji z New York Post, laboratorium Colossal Biosciences w Teksasie wyhodowało 26 zdrowych piskląt, które rozwijały się w specjalnie zaprojektowanym sztucznym jajku. Wykorzystano druk 3D oraz silikonową membranę, która umożliwia prawidłową wymianę tlenu – taką jak w naturalnej skorupce, a nawet skuteczniejszą.
Sztuczne jajo pozwala naukowcom kontrolować rozwój zarodka w czasie rzeczywistym, co wcześniej było niemożliwe. Technologia może zostać zastosowana do jaj o różnych rozmiarach, w tym do gigantycznych jaj moa – ptaka, którego naturalni rodzice nie byli w stanie inkubować. „To fundamentalny krok w przywracaniu wymarłych gatunków” mówi Ben Lamm, szef firmy.
Planowane są kolejne testy z jajami emu i strusia. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, już w nadchodzących dekadach pierwsze moa może znów spacerować po Ziemi.
Nie wszyscy jednak podzielają entuzjazm. Krytycy naukowi ostrzegają, że metoda wymaga jeszcze wielu testów, a sama sztuczna skorupka to dopiero połowa sukcesu. Rekonstrukcja pełnego genomu wymarłych gatunków i ich naturalnych zachowań pozostaje ogromnym wyzwaniem.
Projekt wywołuje poważne kontrowersje w środowisku naukowym
Projekt budzi również poważne kontrowersje etyczne. Krytycy twierdzą, że przywracanie wymarłych gatunków, takich jak moa czy mamuty, to eksperyment na granicy etyki biologicznej. Pojawiają się pytania, co stanie się, jeśli podobne technologie zostaną w przyszłości zastosowane do gatunków bardziej zaawansowanych biologicznie. Naukowcy podkreślają, że ingerencja w genetykę przeszłości może prowadzić do nieprzewidzianych konsekwencji dla ekosystemu i bezpieczeństwa biologicznego.
Mimo wątpliwości osiągnięcie Colossal Biosciences to przełom w biologii i technologii reprodukcji ptaków. Nie tylko daje szansę na odtworzenie dawno wymarłych gatunków, ale może również pomóc w ochronie współczesnych ptaków zagrożonych wyginięciem.
źr. wpolsce24 za New York Post/Sky News











