Kosiniakowi-Kamyszowi puściły nerwy w Ankarze. Zapomniał o kulturze: "Oszołomy"

W samym sercu dyplomatycznych rozmów o bezpieczeństwie wschodniej flanki NATO, polski minister obrony narodowej zdecydował się na retorykę, która odbiega od standardowych, kulturalnych wypowiedzi. Kością niezgody stała się decyzja o przekazaniu Ukrainie kilku pocisków do systemu Patriot. Choć szef MON podkreśla, że decyzja ta zapadła w porozumieniu z sojusznikami i za wiedzą prezydenta, głosy krytyki ze strony polityków PiS i Konfederacji wyprowadziły go z równowagi.
Padły ciężkie oskarżenia
Władysław Kosiniak-Kamysz komentując głosy sprzeciwu wobec dozbrajania Ukrainy kosztem polskich zasobów, sformułował oskarżenia, które rzadko padają z ust urzędującego wicepremiera na arenie międzynarodowej.
- Czasem nie potrzeba nawet rosyjskich służb, wystarczą pożyteczni idioci, których niestety, jak widać, w Polsce nie brakuje, pod względem opozycji, ich głupich komentarzy – stwierdził bez ogródek szef MON.
Minister poszedł o krok dalej, sugerując, że działania opozycji mogą mieć charakter celowy, choć – jak sam zaznaczył – woli wierzyć w ich brak kompetencji.
- Chciałbym wierzyć, że to jest tylko i wyłącznie głupota, bo to jest zawsze jakaś okoliczność łagodząca, a nie celowe działanie, choć po niektórych oszołomach można się wszystkiego spodziewać – dodał.
Burza wokół Patriotów. Kto ma rację?
Kosiniak-Kamysz przekonuje, że przekazanie rakiet to realizacja polskiej racji stanu, ponieważ każda rakieta zniszczona nad Ukrainą to rakieta, która nigdy nie zagrozi Polsce.
Zapewnił również, że decyzja dotyczyła jedynie kilku pocisków, a nie całych baterii Patriot. Podkreślił, że działania te były odpowiedzią na apele sekretarza generalnego NATO i dowódców amerykańskich w Europie. Według deklaracji Kosiniaka-Kamysza pełną odpowiedzialność za te donacje bierze resort obrony, a Sztab Generalny Wojska Polskiego każdorazowo ocenia ich wpływ na bezpieczeństwo państwa.
Prezydent odpowiada wicepremierowi
Wicepremier zarzucił politykom opozycji hipokryzję, przypominając, że poprzedni rząd również przekazywał Ukrainie nowoczesny sprzęt, taki jak zestawy Piorun czy drony FlyEye. Jednocześnie podkreślił, że nie pozwoli, aby współpracownicy prezydenta „opowiadali głupoty" w mediach, zaznaczając, że głowa państwa była o wszystkim informowana.
Wtorkowe wypowiedzi wicepremiera spotkały się już z odpowiedzią ze strony prezydenta Karola Nawrockiego.
- Panie Premierze Kosiniak-Kamysz, zdumiewa mnie Pan. Ja zarówno z Panem, z Panem Premierem Donaldem Tuskiem czy z Sekretarzem Generalnym NATO Markiem Rutte rozmawiam o wielu sprawach, na różnych forach, często bez konkluzji. Nie opowiadam wówczas, że coś ustaliliśmy. Decyzję podjął Pan, proszę się z nią po męsku zmierzyć. Mogę natomiast pomóc – wyjdę z inicjatywą legislacyjną i z chęcią wezmę pełną odpowiedzialność także za donację polskiego sprzętu – napisał prezydent na platformie X, odpowiadając na zarzuty szefa MON.
źr. wPolsce24 za X.com










