„Superautorytarny styl” Ursuli von der Leyen. Mocna krytyka z samego serca Brukseli

Jak ocenił belgijski polityk, Komisja próbuje rozszerzyć swoje wpływy na obszary zarezerwowane dla Rady Europejskiej: obronność i politykę zewnętrzną. - Dziś Komisja próbuje przejąć nad tym kontrolę. To niezgodne z traktatem – podkreślił Michel.
Trudna jak nikt inny
Jak zauważył, jego propozycja regularnych spotkań koordynacyjnych w sprawach międzynarodowych, była „systematycznie odrzucana przez von der Leyen".
- Mam własne zdanie na temat jej osobowości – powiedział, choć dodał jednocześnie, że nie zamierza "komentować jej osobowości". Ale po chwili powiedział, że „nigdy wcześniej nie spotkał się z tak dużymi trudnościami we współpracy".
Były szef Rady Europejskiej skrytykował też von der Leyen za „superautorytarny styl zarządzania". - Komisarze nie mają już (w Komisji Europejskiej PAP) absolutnie żadnej roli - dodał.
Według niego podstawowy problem polega na tym, że szefowa KE źle rozumie swoją rolę.
Czas zgody
„Brussels Times” przypomina, że relacje między Michelem a von der Leyen były jednym z najczęściej omawianych tematów w brukselskim życiu politycznym.
Oboje zostali mianowani na stanowiska na szczycie UE w lipcu 2019 roku i podczas pierwszych spotkań wydawali się przyjaźnie do siebie nastawieni.
Pojawiali się razem na konferencjach prasowych, gdy UE zmagała się z pandemią Covid-19 na początku 2020 roku. Jednak stosunki między nimi szybko się pogorszyły, zwłaszcza podczas szczytu w lipcu 2020 roku, kiedy przywódcy UE uzgodnili pakiet pomocowy w związku z pandemią o wartości 750 mld euro.
Afera „Sofagate"
Symbolicznym momentem ich złych relacji była afera „Sofagate", która wydarzyła się w kwietniu 2021 roku, kiedy oboje przebywali w Ankarze na szczycie z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem. Na nagraniu wideo z tego wydarzenia widać, jak są prowadzeni do sali, w której znajdują się tylko dwa duże fotele, z których jeden jest wyraźnie przeznaczony dla Erdogana.
Michel szybko zajął drugi, pozostawiając osłupiałą von der Leyen, która po chwili usiadła na sofie.
Zamieszanie wokół incydentu stało się symbolem ich złych relacji, które sięgały znacznie głębiej, niż kwestia protokołu dotyczącego miejsc siedzących.
źr. wPolsce24 za PAP











