Sprzedawali samochody, które miały trafić do ukraińskich żołnierzy. Działalności fundacji przygląda się prokuratura

Charakter działań wojennych na Ukrainie sprawia, że ukraińscy żołnierze potrzebują wielu samochodów, zwłaszcza terenowych. Ani rząd Ukrainy, ani sojusznicy nie są w stanie zapewnić potrzebnej liczby takich pojazdów. Z tego powodu na całym świecie powstały fundacje, które organizują zbiórki, kupują takie samochody i przekazują je ukraińskiemu wojsku. Znakomita większość z nich działa legalnie – ale zdarzają się też czarne owce.
Jednej z nich przygląda się teraz prokuratura na Wołyniu. Jak informuje agencja Ukrinform, ta fundacja – jej nazwa nie została ujawniona – sprowadzała samochody z Unii Europejskiej. Oficjalnie miały trafić w ręce ukraińskich żołnierzy, przez co w świetle prawa wojennego były zwolnione z cła. Zamiast jednak wysłać je na front, fundacja wystawiała te samochody na sprzedaż.
Na razie nie wiadomo, ile aut w ten sposób sprzedano. Fundacja w latach 2024-2026 sprowadziła ok. stu samochodów, które zarejestrowano jako pomoc dla wojska. 14 z nich zabezpieczyli śledczy. Sprzedawano je za gotówkę, co utrudnia teraz namierzenie transakcji.
Oprócz pojazdów, śledczy zabezpieczyli telefony komórkowe, dokumenty fundacji, notatki i inne materiały, które mogą potwierdzić złamanie przez nią prawa. W domu jej dyrektora znaleźli sprzęt komputerowy, dokumentację i gotówkę. Teraz zgromadzony materiał jest analizowany przez prokuraturę.
Postępowanie toczy się w kierunku art. 201-4 par. 1 (przemyt samochodów) i art. 358 par. 4 (świadomego użycia podrobionych dokumentów) ukraińskiego Kodeksu Karnego. Prokuratura ustala skalę procederu i to, ile osób mogło w nim uczestniczyć. Sprawdzają także ile aut sprzedano i jakie były ścieżki ich dystrybucji.
źr. wPolsce24 za O2











