Mieszkańcy wioski żyli na niewybuchach. Zaczęły eksplodować podczas pożaru

Tegoroczna fala upałów dotknęła także Francję. Kraj ten zmaga się z falą rekordowych pożarów lasów w południowo-zachodniej części kraju. Spłonęło w nich już ponad 160 tys. hektarów terenów leśnych.
Jakby wybuchła wojna
W lipcu płonące lasy zagroziły wiosce Le Porge w departamencie Żyrondy. Zanim dotarły do niej płomienie, jej 3500 mieszkańców ewakuowano. Do walki z pożarem, który ostatecznie strawił 180 budynków, skierowano setki strażaków.
Drugiego dnia akcji gaśniczej strażacy usłyszeli serię eksplozji. Burmistrz Martial Zaninetti powiedział portalowi France Info, że brzmiało to, jakby w okolicy rozpętała się wojna. Łącznie strażacy naliczyli ok. stu eksplozji. Początkowo myśleli, że powodem są butle z gazem, ale prawda okazała się zupełnie inna. Pożar detonował niewybuchy z czasów Drugiej Wojny Światowej.
Setki pocisków
W poniedziałek lokalne władze poinformowały, że przeprowadzono operację ich usunięcia. Saperzy znaleźli ok. 400 niewybuchów. Większość z nich to pociski moździerzowe i czołgowe, zarówno niemieckie jak i francuskie. Wielu mieszkańców wróciło już do domów, ale do niektórych fragmentów wioski – m.in. lokalne pole kempingowe i droga nad ocean – nadal jest zakaz wstępu. W wiosce rozstawiono też tablice ostrzegające przed niewybuchami.
Na razie nie wiadomo, skąd w tej wiosce znalazła się tak duża ilość niewybuchów. Mieszkańcy podejrzewają, że po wojnie zebrano je z całej okolicy, a następnie zakopano je na jej terenie. Zaninetti powiedział jednak mediom, że lokalne władze nie miały o tym pojęcia – dowiedziały się dopiero, gdy amunicja zaczęła eksplodować.
źr. wPolsce24 za BBC











