Polityczne trzęsienie ziemi za Odrą: Historyczna klęska CDU i spektakularny triumf AfD. „Konserwatyści” z Berlina zapłacili za zdradę wyborców

Niemiecki „kordon sanitarny”, którym elity w Berlinie od lat próbowały izolować rosnący w siłę bunt społeczny, właśnie pękł w najbardziej spektakularny sposób.
Chadecja na dnie: 4,9% i wypad z parlamentu
Według wstępnych oficjalnych wyników, partia kanclerza Friedricha Merza zdobyła zaledwie 4,9 proc. głosów. Oznacza to, że po raz pierwszy w powojennej historii Republiki Federalnej Niemiec CDU znalazła się poza landtagiem. Formacja, która przez dekady uważała się za naturalną partię władzy, rozbiła się o 5-procentowy próg wyborczy.
Nawet sam Friedrich Merz musiał w niedzielny wieczór przyznać wprost: to po prostu „katastrofa”. Wychodząc samotnie na scenę w Berlinie, bez wsparcia partyjnych baronów, lider CDU próbował ratować twarz deklaracjami o konieczności „reform”, jednak w kuluarach mówi się otwarcie – to może być początek końca jego przywództwa i rządu.
Karząca ręka wyborców uderzyła przede wszystkim ze strony młodego pokolenia, które ma dość poprawności politycznej i letniej, zwasalizowanej wobec lewicy polityki. W grupie wiekowej 16–24 lata na CDU zagłosowało zaledwie 2 proc. uprawnionych, a wśród osób w wieku 25–34 lata – zaledwie 3 proc. Niemiecka młodzież jednoznacznie odrzuciła partię, która mieni się konserwatywną, a w praktyce realizuje postulaty brukselskiego i lewicowego mainstreamu.
AfD nokautuje rywali
Podczas gdy chadecy leżą na łopatkach, Alternatywa dla Niemiec (AfD) odniosła bezapelacyjny sukces, zdobywając aż 38,2 proc. poparcia. To ponad dwukrotny wzrost w porównaniu z poprzednimi wyborami.
| Partia | Wynik | Zmiana sytuacji |
| AfD | 38,2% | Zwycięzca wyborów, rekordowy wynik na wschodzie |
| SPD | 35,5% | Drugie miejsce, próba utrzymania władzy przez lewicę |
| Die Linke | 6,5% | W parlamencie |
| Zieloni | 5,7% | Na granicy progu |
| CDU | 4,9% | POZA LANDTAGIEM (najgorszy wynik w historii) |
Drugie miejsce zajęli socjaldemokraci z SPD (35,5 proc.), co prawdopodobnie pozwoli dotychczasowej premier Manueli Schwesig utrzymać stanowisko w koalicji z mniejszymi partiami lewicowymi (Die Linke uzyskała 6,5 proc., a Zieloni 5,7 proc.). Będzie to jednak rząd skrajnie słaby, funkcjonujący w cieniu potężnej prawicowej opozycji i narastającego oporu społecznego.
Równoległe głosowanie w Berlinie, gdzie tradycyjna koalicja CDU-SPD również poniosła dotkliwe straty na rzecz radykalizującej się sceny politycznej, dopełnia obrazu głębokiego kryzysu niemieckiego systemu partyjnego.
Rachunek za lata oportunizmu
Katastrofa CDU w Meklemburgii-Pomorzu Przednim to bezpośrednia konsekwencja lat polityki Angeli Merkel i bezideowości jej następców. Przez lata niemiecka chadecja:
-
godziła się na masową, niekontrolowaną migrację,
-
wspierała niszczącą przemysł politykę klimatyczną i tzw. transformację energetyczną,
-
zamiast bronić tradycyjnych wartości, ulegała ideologicznemu dyktatowi lewicy.
Gdy stery w partii przejmował Friedrich Merz, zapowiadał zwrot na prawo i odbudowę tożsamości. Skończyło się jednak na pustych hasłach i lęku przed atakami liberalnych mediów. Wyborcy szukający zdecydowanego sprzeciwu wobec kryzysu migracyjnego, drożyzny i upadku bezpieczeństwa wybrali oryginał – jednoznaczną, wyrazistą AfD – zamiast bezzębnej, lawirującej chadecji.
Niemcy wschodnie po raz kolejny pokazują Berlinowi czerwoną kartkę. Dla rządu Merza to dzwon ostrzegawczy: polityka ignorowania głosu obywateli i kordonów sanitarnych wobec prawicy nie powstrzymuje zmian – ona jedynie przyspiesza upadek dotychczasowych elit.
źr. wPolsce24 za sueddeutsche.de








