Świat

Ściągnęła hidżab i zaczęło się piekło. Młoda gwiazda internetu prześladowana w Niemczech

opublikowano:
Influencerka pokazała, co ją spotkało, gdy ściągnęła hidżab
Influencerka pokazała, co ją spotkało, gdy ściągnęła hidżab (fot. TikTok/Nur El-Huda)
Historia młodej niemieckiej influencerki, Nur El-Hudy Chehade, bezlitośnie obnaża fasadowość zachodniej polityki integracyjnej. Gdy popularna tiktokerka zdecydowała się na publiczne zdjęcie muzułmańskiej chusty, zamiast tolerancji i zrozumienia spotkała ją brutalna rzeczywistość – agresja i odrzucenie ze strony własnego środowiska. To kolejny dowód na to, jak silną presję potrafią wywierać ortodoksyjne społeczności żyjące w sercu Europy.

Ostatnie wydarzenia wokół Nur El-Hudy Chehade, o których rozpisują się niemieckie media, w tym „Süddeutsche Zeitung”, to jaskrawy przykład problemu, na który zachodnie elity od lat wolą przymykać oczy. Młoda kobieta, ciesząca się dużą popularnością w mediach społecznościowych, podjęła osobistą decyzję: postanowiła przestać nosić hidżab. Jej wybór – w teorii będący przejawem tak chętnie promowanej na Zachodzie wolności osobistej i emancypacji – wywołał jednak potężne trzęsienie ziemi.

Iluzja wolnego wyboru

W zachodnim dyskursie liberalno-lewicowym muzułmańskie chusty są często przedstawiane jako wyraz autonomii kobiet i element barwnej tożsamości kulturowej. Sprawa Chehade pokazuje jednak zupełnie inne, znacznie mroczniejsze oblicze tego zjawiska. Dla wielu radykałów i tradycjonalistów hidżab nie jest opcją – jest obowiązkiem i symbolem lojalności wobec grupy.

Gdy tylko influencerka pokazała się w sieci bez nakrycia głowy, w jej stronę runęła lawina nienawiści. Sekcja komentarzy pod jej materiałami zapełniła się wyzwiskami, potępieniem i oskarżeniami o „zdradę wartości”. Dla środowisk ortodoksyjnych jej gest stał się aktem buntu, który należy publicznie napiętnować.

Równoległe społeczeństwa poza kontrolą państwa

Przypadek ten idealnie ilustruje zjawisko tzw. społeczeństw równoległych (niemcy stworzyli nawet swoje pojęcie - Parallelgesellschaften), które na stałe wpisały się w krajobraz niemieckich miast. Choć formalnie osoby te żyją w państwie prawa, w praktyce podlegają wewnętrznej, nieformalnej kontroli społecznej opartej na surowych zasadach religijnych i obyczajowych.

Wielu konserwatywnych publicystów za Odrą zwraca uwagę, że niemieckie państwo, sparaliżowane poprawnością polityczną, abdykowało z roli strażnika własnych wartości wewnątrz tych enklaw. W efekcie młode kobiety, które chcą żyć w sposób nowoczesny i europejski, zostają pozostawione same sobie, bez realnego wsparcia w starciu z fundamentalizmem własnego otoczenia.

Gdzie podziały się feministki?

Warto w tym kontekście zadać pytanie o postawę zachodnich organizacji feministycznych i lewicowych aktywistów, którzy na co dzień walczą z „patriarchatem” w tradycyjnych europejskich strukturach. Kiedy dochodzi do sytuacji, w której młoda kobieta jest zastraszana za chęć zrzucenia religijnego symbolu, na salonach postępowej Europy panuje wymowna cisza. Strach przed posądzeniem o „islamofobię” okazuje się silniejszy niż obrona elementarnych praw kobiet do decydowania o sobie.

Sprawa Nur El-Hudy Chehade to bolesne memento dla całej Europy. Pokazuje ona, że bez twardego egzekwowania szacunku dla zachodnich swobód obywatelskich oraz odwagi w nazywaniu rzeczy po imieniu, procesy migracyjne będą prowadzić nie do integracji, lecz do powstawania zamkniętych gett, w których wolność jednostki staje się pustym frazesem.

źr. wPolsce24 za www.sueddeutsche.de

 

Świat

Polski dziennikarz udał się do migranckiej dzielnicy w Paryżu. To, co zobaczył na miejscu, przeraża. Czy Polskę czeka to samo?

opublikowano:
Redaktor Jarząbek w Paryżu
Redaktor Jarząbek w Paryżu (fot. wPolsce24)
Paryż z turystycznych pocztówek to dziś jedynie fasada. Zamiast romantycznych spacerów, brutalna rzeczywistość stolicy Francji to dziś imigranckie getta, wszechobecna przemoc i handel narkotykami w biały dzień. To przerażające oblicze Zachodu ukazuje prawdzie realia niekontrolowanej migracji. Jeśli nie zablokujemy unijnego paktu migracyjnego, polskie ulice mogą wkrótce stać się równie niebezpieczne.
Świat

Bliskie relacje, wielka polityka. Nawrocki i Trump rozmawiają o Polsce

opublikowano:
Spotkanie dwóch przywódców politycznych – lidera Polski i prezydenta USA – siedzących razem w eleganckim, ozdobnym wnętrzu podczas rozmów dyplomatycznych, ujęcie z transmisji telewizyjnej z paskiem informacyjnym o „osobistej przyjaźni i twardym sojuszu” oraz relacjach Polska–USA.
Nieoficjalna wizyta K.Nawrockiego w USA, potwierdza doskonałe stosunki z D.Trumpem (fot. wpolsce24)
Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych stała się okazją do nieformalnych, ale strategicznie istotnych rozmów na najwyższym szczeblu. Relacje polsko-amerykańskie, bezpieczeństwo regionu oraz obecność wojsk USA w Polsce - to tematy które zostały poruszone w rozmowach Trump-Nawrocki.
Świat

Robert Bąkiewicz brutalnie skuty przez niemieckie służby! "Tata wymiotuje, ma połamane żebra”

opublikowano:
Robert Bąkiewicz podczas manifestacji
Berlińska policja użyła siły wobec Roberta Bąkiewicza. (fot. Fratria/ screen z X/@BlankaBakiewicz)
We wtorek doszło do niecodziennych wydarzeń w stolicy Niemiec. Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, został brutalnie zatrzymany przez berlińską policję podczas próby upamiętnienia polskich ofiar II wojny światowej. Według relacji jego córki, stan zdrowia polityka jest ciężki.
Świat

Niemcy i pamięć o II wojnie. Brutalna interwencja policji podczas marszu upamiętniającego ofiary

opublikowano:
Funkcjonariusze niemieckiej policji w kamizelkach odblaskowych otaczają grupę osób w parku miejskim. Wśród uczestników widoczna flaga Polski oraz drewniany krzyż, część osób rozmawia z policją podczas interwencji.
Interwencja niemieckiej policji wobec grupy polskich działaczy podczas zgromadzenia w Berlinie (fot. wPolsce24)
Brutalna interwencja policji wobec działaczy Ruchu Obrony Granic, którzy w Berlinie chcieli upamiętnić ofiary II wojny światowej. W sieci pojawiło się nagranie, które stawia pytania o proporcjonalność użytych środków podczas interwencji oraz sposób działania niemieckiej policji wobec polskich obywateli.
Świat

250 tys. zgwałconych Brytyjek, a służby udawały, że nic nie widzą. Raport wskazuje winnych: to pakistańscy muzułmanie

opublikowano:
Ujęcie z ulicy przedstawiające grupę przechodniów na chodniku w mieście. Na dole ekranu widoczny pasek informacyjny programu telewizyjnego z napisem „250 tys. ofiar islamskich gangów” oraz elementami graficznymi stacji informacyjnej.
Wstrząsający raport niezależnej grupy Rape Gang Inquiry (fot. wpolsce24)
Niezależne śledztwo ujawnia przerażającą skalę przestępstw seksualnych popełnianych przez zorganizowane grupy sprawców pochodzenia pakistańskiego. Dokument, który powstał dzięki zbiórce publicznej, w której wzięło udział ponad 20 tys. obywateli, ukazuje przerażający obraz seksualnego znęcania się nad setkami tysięcy nieletnich Brytyjek – w tym nad dziewczynkami w wieku szkolnym -przez zorganizowane grupy przestępcze. Brytyjskie instytucje państwowe przez dekady ignorowały problem w imię poprawności politycznej.
Świat

Ćwierć miliona skrzywdzonych dzieci i zmowa milczenia. Dziennikarz ujawnia szokujące szczegóły

opublikowano:
Bruno Topola na antenie telewizji wPolsce24
Bruno Topola na antenie telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Przez dekady na naszych oczach, w sercu cywilizowanej Europy, rozgrywał się koszmar, o którym poprawność polityczna i elity władzy nakazywały milczeć. Opublikowany niedawno raport obnaża wstrząsającą prawdę: "W tym stuleciu zgwałcono ponad 250 000 młodych białych kobiet w dużej mierze przez muzułmańskich mężczyzn".