Świat

Rosyjski statek zatonął w tajemniczych okolicznościach. Czy zatopiło go NATO?

opublikowano:
Zdaniem hiszpańskich śledczych mogła uszkodzić go torpeda typu, który jest używany przez USA i sojuszników z NATO
(fot. Bas Urrutia - Imported from 500px (archived version) by the Archive Team.)
W grudniu 2024 roku rosyjski statek towarowy zatonął w tajemniczych okolicznościach w pobliżu Hiszpanii. Telewizja CNN twierdzi, że został zatopiony – i być może odpowiada za to NATO.

Z tego tekstu dowiesz się: 

  • CNN ujawniła nowe szczegóły tajemniczego zatonięcia rosyjskiego statku MV Ursa Major u wybrzeży Hiszpanii w grudniu 2024 roku.
  • Jednostka należąca do rosyjskiej Oboronlogistyki miała oficjalnie przewozić elementy dla portu we Władywostoku, ale śledczy podejrzewają, że transportowała także reaktory dla Korei Północnej.
  • Hiszpańscy śledczy ustalili, że statek przewoził obudowy reaktorów używanych w rosyjskich okrętach podwodnych, które mogły trafić do portu Rason w Korei Północnej.
  • Według CNN na pokładzie doszło do serii eksplozji, a rosyjskie okręty eskortujące jednostkę mogły celowo doprowadzić do jej zatonięcia.
  • Śledczy znaleźli w kadłubie uszkodzenie przypominające efekt trafienia torpedą superkawitacyjną, używaną przez Rosję, USA i część państw NATO.
  • Pojawiły się spekulacje, że statek mógł zostać zaatakowany przez siły NATO lub USA, aby uniemożliwić przekazanie technologii nuklearnej Korei Północnej.
  • Nad miejscem katastrofy pojawiały się amerykańskie samoloty WC-135 Constant Phoenix, wyspecjalizowane w wykrywaniu aktywności nuklearnej.
  • Rosja, Pentagon i hiszpańskie władze odmawiają komentarzy, a eksperci podkreślają, że prawdziwe okoliczności zatonięcia mogą nigdy nie zostać ujawnione.


MV Ursa Major był statkiem towarowym zbudowanym w 2009 roku w jednej z niemieckich stoczni. Został kupiony w 2017 roku przez Rosję, wszedł w skład floty Oboronlogistyki – państwowej firmy świadczącej usługi transportowe dla rosyjskich sił zbrojnych. Przez lata woził zaopatrzenie dla Syrii.

Wiózł włazy i dźwigi

11 grudnia 2024 roku Ursa Major wyruszył w swój, jak się okazało ostatni, rejs z portu w St. Petersburgu. Oficjalnie miała płynąć do Władywostoku, a z racji tego, że była zima, musiała się tam udać trasą przez Kanał Sueski.

Oficjalnie na jej pokładzie były dwie pokrywy luków do budowanego we Władywostoku lodołamacza, o wadze 45 ton każdy, a także dwa dźwigi dla tamtejszego portu. 22 grudnia, w wodach między Hiszpanią i Algierią, statek zwolnił nagle do prędkości 1 węzła (ok. 2 km/h).

Zdjęcia, które zrobiono jej z innego statku, pokazały, że jej rufa siedziała nisko w wodzie, a sam statek był pochylony na sterburtę.

Dzień później statek poszedł na dno. Agencja TASS informowała, że w maszynowni doszło do eksplozji, która zabiła dwóch marynarzy – pozostałych czternastu zostało uratowanych przez hiszpańską straż przybrzeżną – a Kreml twierdził, że jednostka padła ofiarą terrorystów. 

Wiózł reaktory dla Kima? 

Kilka dni później hiszpański dziennik "La Verdad" ujawnił, że statek wiózł nie tylko włazy i dźwigi do Petersburga. Hiszpańscy śledczy zauważyli na zdjęciach satelitarnych, że na jego rufie stały dwa duże kontenery, o których nie było mowy. Eksperci ustalili, że to obudowy reaktorów VM-4SG – typu używanego na rosyjskich okrętach podwodnych.

CZYTAJ TAKŻE:

Płoną rosyjskie tankowce! Skuteczny atak na "flotę cieni"

Skuteczny atak ukraińskich sił na kluczowy rosyjski port. "Flota Cieni" Władimira Putina ze stratami!

Wielu ekspertów zwróciło uwagę, że gdyby ten statek faktycznie miał zawieść tylko te pokrywy i dźwigi do Władywostoku, to tak długi rejs nie miałby sensu, dużo bardziej opłacalne byłoby wysłanie ich koleją. Zdaniem hiszpańskich śledczych była to maskirowka, a prawdziwym celem podróży był port Rason w Korei Północnej, gdzie miał wyładować te reaktory.

W tym porcie nie ma co prawda infrastruktury, która by umożliwiła ich rozładunek, ale mogłyby to zrobić dźwigi, które jednostka transportowała. Reżim Kim Jong Una już jakiś czas temu chwalił się, że buduje atomowy okręt podwodny, a Ursa Maior wypłynęła niedługo po tym, gdy wysłał żołnierzy na wojnę na Ukrainie – nietrudno się domyśleć, że Rosja chciała zapłacić mu tymi reaktorami za pomoc.

Dziwaczna akcja "ratunkowa"

Teraz, powołując się także na wyniki hiszpańskiego śledztwa, telewizja CNN zdradziła kolejne szczegóły. Według jej ustaleń, gdy statek drastycznie zwolnił, hiszpańskie służby wysłały pytanie, czy wszystko w porządku, a kapitan odparł, że tak.  24 godziny później, gdy statek wypadł z kursu, załoga nadała pilną prośbę o pomoc. Na pokładzie miały nastąpić trzy eksplozje w pobliżu maszynowni.

Jak informuje CNN, rosyjski statek był eskortowany przez dwa okręty – desantowce Iwan Gren i Aleksander Otrakowski. Rozbitkowie z Ursy zostali podjęci przez kuter hiszpańskiej straży przybrzeżnej, a okręt hiszpańskiej marynarki przybył ok. 19:27, aby pomóc w akcji ratowniczej. Pół godziny później Gren nakazał im jednak oddalić się na odległość co najmniej dwóch mil morskich i natychmiast oddać załogę. 

Hiszpanie nie posłuchali i ratownicy weszli na pokład, by sprawdzić, czy nikt tam nie został. Następnie Gren odpalił czerwone flary – być może celem oślepienia satelitów – po czym nastąpiły cztery kolejne eksplozje, po których Ursa Maior poszedł na dno. Według źródła zaznajomionego z hiszpańskim śledztwem statek wcześniej nie sprawiał wrażenia, że zatonie, co sugeruje, że Rosjanie sami go dobili.

14 członków załogi zabrano do Kartageny. Niespecjalnie chcieli rozmawiać o tym, co wieźli z obawy o własne bezpieczeństwo. W końcu jednak wyznali, że dwa reaktory podobne do tych, jakich używa się na okrętach podwodnych. Twierdzili, że były pozbawione paliwa. 

Wrakiem interesowali się Rosjanie i Amerykanie

CNN informuje, że równie niezwykłe było to, co działo się już po zatonięciu jednostki. Wkrótce potem pojawił się tam rosyjski statek Jantar. Oficjalnie to jednostka badawcza, ale zachodnie wywiady od dawna podejrzewają, że w rzeczywistości to okręt szpiegowski. Według śledczych Jantar stał nad wrakiem przez pięć dni, po czym zarejestrowano cztery kolejne eksplozje – być może Rosjanie postanowili go zniszczyć.

Wrakiem interesowali się być może także Amerykanie. Nad miejscem jego zatonięcia odbyły się dwa loty samolotów Boeing WC-135 Constant Phoenix – wyspecjalizowanych maszyn, których zadaniem jest wykrywanie aktywności nuklearnej. Jeden miał miejsce pod koniec sierpnia zeszłego roku, a drugi 6 lutego 2026. Nie wiadomo jednak, czy szukały reaktorów.

Rzecznik prasowy 55. Skrzydła z bazy Offutt w Nebrasce, do którego należą, nie chciał zdradzić szczegółów ich lotów. Jak zauważa CNN, inny taki samolot przeleciał podobną trasą ponad rok przed jego zatonięciem, więc mogła to być przypadkowa zbieżność.

Zatopiła go torpeda NATO? 

W artykule CNN najciekawsze są jednak informacje o tym, co zatrzymało statek. Hiszpańscy śledczy znaleźli dziurę o wymiarach ok. 50x50 cm. Ich zdaniem wybiła ją torpeda superkawitacyjna. To torpedy, które poruszają się w bąblu gazu, dzięki czemu rozpędzają się do znacznie większych prędkości, niż klasyczne torpedy, za cenę mniejszego zasięgu. Takie torpedy mają w swoich arsenałach tylko Rosja, Iran, USA i garść sojuszników z NATO.

To może sugerować, że ten statek został zatopiony przez USA albo państwa NATO. Jak zauważa CNN, stało się to pod koniec rządów Joe Bidena, który bardzo bał się eskalacji konfliktu z Moskwą. Z drugiej jednak strony uzyskanie przez Koreę Północną atomowego okrętu podwodnego byłoby dla USA wielkim problemem, więc nietrudno sobie wyobrazić, że zdecydowano się na tak radykalne działanie, lub zrobiło to któreś z państw NATO.

Nie wszyscy zgadzają się jednak z opinią hiszpańskich śledczych. Zdaniem Mike'a Plunketta, analityka platform morskich firmy Janes, dziurę w burcie tego statku wybito zwykłą miną magnetyczną – niewielkim ładunkiem przyczepianym magnesami przez nurków. Takie miny są w powszechnym użyciu od czasów II wojny światowej i niemal każde państwo ma do nich dostęp.

Jak informuje CNN, kierownictwo Orobonlogistyki, władze Rosji, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii oraz Pentagon - wszyscy odmówili odpowiedzi na pytania dziennikarzy. Wielu przedstawicieli zachodnich wywiadów, z którymi rozmawiali dziennikarze, przyznało, że zatonięcie tego statku było dziwne. Ich zdaniem wnioski hiszpańskich śledczych sięgają za daleko, ale nie przedstawili innych teorii tłumaczących zatonięcie i reakcję Rosjan. Być może więc nigdy się nie dowiemy, co naprawdę zaszło w tamten grudniowy dzień.

źr. wPolsce24 za CNN

Świat

To nagranie zszokowało wielu internautów. Polska flaga na mundurach izraelskich żołnierzy?!

opublikowano:
Na nagraniu z ćwiczeń izraelskiej armii widać żołnierzy IDF, z których część ma na mundurach naszywki z biało-czerwoną flagą Polski.
Żołnierz IDF z biało-czerwoną naszywką (fot.Screenshot - X/@ABO_Watan9)
W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z udziałem izraelskich żołnierzy, które może przykuć uwagę polskich internautów. Wszystko z powodu naszywek na mundurach wojskowych, na których widnieje... flaga Polski.
Świat

Sceny we Francji zaskoczyły wszystkich. "Europa wcale nie umarła"

opublikowano:
Na spotkanie z Leonem XIV przyszły w Paryżu setki tysięcy ludzi
Na spotkanie z Leonem XIV przyszły w Paryżu setki tysięcy ludzi (Fot. PAP/EPA/MAURIZIO BRAMBATTI / POOL)
Wizyta Papieża we Francji i towarzyszące jej wielotysięczne zgromadzenia wiernych wywołały falę komentarzy w całej Europie. Do wydarzeń na portalach społecznościowych odniosła się europosłanka Ewa Zajączkowska-Hernik. W swoim wpisie zwróciła uwagę na obraz francuskiego społeczeństwa, który mocno odbiega od powszechnie powielanych w mediach schematów.
Świat

Armię dronów już mają, teraz tworzą armię robotów. Za pół roku mają już być na froncie

opublikowano:
Były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow zapowiedział stworzenie „Armii Robotów”, która ma stopniowo zastępować ukraińskich żołnierzy na polu walki.
Armia Robotów (fot.Screenshot - X/@WarNewsPL1)
Czy Ukraina będzie wkrótce posyłać przeciwko rosyjskim wojskom... roboty? Taki pomysł przedstawił podczas sobotniej konferencji IT we Lwowie były szef ukraińskiego MON Mychajło Fedorow, który ogłosił swoją najnowszą inicjatywę „Armia Robotów”.
Świat

Szok w Niemczech! CDU i AfD ramię w ramię podjęły decyzję uderzającą w pamięć ofiar hitleryzmu

opublikowano:
Radni CDU w Heidenau poparli propozycję AfD dotyczącą zakazu montażu kolejnych kamieni pamięci upamiętniających ofiary niemieckiego nazizmu.
Radni CDU w Heidenau poparli propozycję AfD dotyczącą zakazu montażu kolejnych kamieni pamięci upamiętniających ofiary niemieckiego nazizmu (fot.Grafika wygenerowana przy użyciu ChatGPT)
Samorządowcy CDU w miejscowości Heidenau (Saksonia) wsparli propozycję radnych z ramienia AfD dotyczącą zakazu montażu tzw. kamieni pamięci. Chodzi konkretnie o umieszczane w chodnikach tabliczki, które służą upamiętnieniu ofiar Holokaustu.
Świat

Skandal u norweskiego giganta. Druzgocący raport ujawnia, jak traktowano polskich pracowników

opublikowano:
Mężczyźni podczas pracy fizycznej
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Pracownicy zatrudnieni przy strategicznych inwestycjach norweskiego koncernu Equinor byli dyskryminowani ze względu na narodowość, a większość z nich stanowili Polacy. Druzgocące wnioski z kontroli urzędu inspekcji pracy Havtil ujawniły nie tylko nierówne traktowanie, ale też łamanie praw pracowniczych, ukrywanie wypadków oraz zmuszanie do pracy w niebezpiecznych warunkach.
Świat

Gigantyczna msza w sercu Paryża. Tłumy powitały papieża Leona XIV na Polach Elizejskich

opublikowano:
Paryż: Papież Leon XIV w papamobile mija Łuk Triumfalny. W gigantycznej mszy pod gołym niebem w centrum stolicy Francji uczestniczyło ponad pół miliona osób.
Papież Leon XIV pozdrawia setki tysięcy wiernych na Polach Elizejskich w Paryżu (fot. PAP/EPA)
Setki tysięcy wiernych zgromadziły się w centrum Paryża, by powitać papieża Leona XIV podczas wielkiej mszy świętej pod gołym niebem. Przejazd papamobile słynną aleją Pól Elizejskich wywołał falę entuzjazmu, a szacunki mówią o obecności ponad pół miliona osób.