Rosja będzie wściekła! Tracą kluczowego sojusznika

Decyzja mołdawskiego parlamentu to efekt procesu, który przyspieszyły wydarzenia na Ukrainie i w regionie. Władze Mołdawii uznały, że WNP, zdominowana przez Moskwę, nie wypełnia już swoich funkcji i narusza własne zasady dotyczące integralności terytorialnej państw członkowskich.
Resort spraw zagranicznych Mołdawii podkreślał przy tym, że WNP od dawna nie reprezentuje wartości bliskich Kiszyniowowi. W oficjalnych komunikatach wskazano na Rosję jako agresora, którego działania w Naddniestrzu, Gruzji i na Ukrainie podważyły fundamenty organizacji powstałej w 1991 roku.
Wypowiedzenie porozumień ma również wymiar praktyczny – pozwoli Mołdawii zaoszczędzić rocznie około 3,1 miliona lejów, które dotychczas trafiały na składki członkowskie WNP. Mimo zerwania głównego statutu, Kiszyniów zapowiada kontynuację współpracy dwustronnej z państwami członkowskimi oraz pozostanie stroną wybranych traktatów gospodarczych i handlowych, korzystnych dla obywateli i przedsiębiorców.
Rosja natychmiast zareagowała na decyzję Mołdawii. Rzeczniczka MSZ, Maria Zacharowa, stwierdziła, że jednostronne wypowiedzenie umów wymaga zgody wszystkich członków WNP. Kiszyniów kontynuuje jednak „oczyszczanie” prawa z postradzieckich regulacji, wypowiadając kolejne porozumienia i analizując dalsze dokumenty. Priorytetem rządu Mai Sandu jest pełna integracja z Zachodem i zerwanie z rosyjską strefą wpływów.
WNP, czyli Wspólnota Niepodległych Państw, powstało w grudniu 1991 roku po rozpadzie Związku Radzieckiego. Organizacja miała ułatwiać współpracę gospodarczo-polityczną byłych republik radzieckich, jednak od początku była postrzegana jako narzędzie wpływów Rosji. Dziś jej rola jest głównie symboliczna – ogranicza się do konsultacji politycznych i wybranej współpracy technicznej, podczas gdy realna integracja regionalna odbywa się w mniejszych strukturach kierowanych przez Moskwę.
źr.wPolsce24 za RMF24











