Rekordowo długie orędzie Trumpa. Miał wiele do powiedzenia

Z tego tekstu dowiesz się:
-
Rekordowe Orędzie o Stanie Państwa – Donald Trump wygłosił najdłuższe SOTU w historii. Przemówienie trwało 1 godzinę i 48 minut, bijąc rekord Billa Clintona z 2000 roku.
-
Polityczne widowisko w roku wyborczym – wystąpienie odbyło się w roku wyborów do Kongresu (midterms) i było szeroko transmitowane przez amerykańskie media.
-
Gospodarka w centrum uwagi – Trump podkreślał spadającą inflację, niższe ceny paliw i rosnące inwestycje, krytykując jednocześnie politykę Joe Bidena i sprzeciw Demokratów wobec obniżek podatków.
-
Spór o cła i wyrok Sądu Najwyższego – prezydent skomentował orzeczenie uznające część jego działań celnych za niekonstytucyjne i zapowiedział działania zmierzające do ich przywrócenia.
-
Ostre słowa o Minnesocie i Ilhan Omar – Trump mówił o wielomiliardowych defraudacjach i wywołał burzliwą reakcję kongresmenki Ilhan Omar.
-
Imigracja i miasta-sanktuaria – apelował o zakończenie polityki miast odmawiających współpracy z federalnymi służbami imigracyjnymi oraz wskazywał na przypadki przestępstw popełnionych przez nielegalnych imigrantów.
-
Wręczenie najwyższych odznaczeń – podczas wystąpienia przyznał Medale Honoru, Purpurowe Serca, Legię Zasługi oraz zapowiedział Prezydencki Medal Wolności dla sportowca.
-
Podzielony Kongres – Republikanie wielokrotnie owacyjnie reagowali na słowa prezydenta, Demokraci pozostawali na miejscach – wyjątkiem był apel o ograniczenie insider trading wśród polityków.
Amerykańska konstytucja wymaga, by prezydent od czasu do czasu informował Kongres o stanie państwa i swoich planach politycznych. Przyjęło się, że prezydenci robią to raz do roku, zwykle w lutym lub na początku marca. Początkowo spełniali ten obowiązek w formie długiego listu, ale prezydent Woodrow Wilson zrozumiał, że w epoce radia może wykorzystać to orędzie do autopromocji – i wygłosił je po raz pierwszy osobiście, przed oboma izbami Kongresu. Dziś SOTU to jedno z najważniejszych wydarzeń w politycznym kalendarzu, jest transmitowane na żywo przez większość stacji telewizyjnych w USA.
Pobił własny rekord
W tym roku prezydent Trump nie ukrywał, że jego orędzie będzie wyjątkowo długie. Nie żartował. Potrwało aż godzinę i 48 minut. Tym samym Trump pobił o 20 minut rekord, który w 2000 roku ustanowił prezydent Bill Clinton. W zeszłym roku Trump przemawiał przez godzinę i 39 minut, ale z powodów proceduralnych tamto orędzie nie zostało uznane za SOTU, bo wygłosił je na zbyt wczesnym etapie swojej drugiej kadencji.
W tym roku w USA odbywają się wybory do Kongresu, tzw. midterms. Republikanów czeka w nich ciężka walka o utrzymanie władzy. Jako, że w wypadku partii prezydenckiej jej poparcie ma bezpośredni związek z poparciem samego prezydenta, dla wszystkich było jasne, że Trump, by zwiększyć szanse swojej partii, będzie w jego trakcie chwalił się sukcesami swojej administracji. Tak się stało – Trump wiele czasu poświęcił malejącej inflacji, spadającym cenom paliw czy rosnącym inwestycjom, kontrastując to ze stagnacją gospodarczą w czasach prezydenta Bidena. Skrytykował też to, że Demokraci sprzeciwiali się jego ustawie obniżającej podatki. Wskazując na zaproszoną przez siebie kelnerkę Megan Hemhauser zauważył, że dzięki jego cięciom podatków jej rodzina zaoszczędzi aż 5 tysięcy dolarów rocznie.
Trump nawiązał też do swojej polityki obkładania innych państw cłami. Jak informowaliśmy wcześniej, Sąd Najwyższy USA – którego czterech sędziów było na sali podczas jego orędzia – uznał, że sposób, w jaki nałożył wiele z nich, był niezgodny z konstytucją. Trump skomentował, że ten wyrok był „niefortunny” i skupił się na tym, w jaki sposób planuje go obejść, by znów je wprowadzić.
Nazwał imigrantów piratami
Trump nawiązał też do głośnego skandalu z Minnesoty, gdzie oszuści – w większości imigranci z Somalii – dokonali defraudacji liczonych w miliardach dolarów. Jeśli chodzi o korupcję, to jest plądrowanie Ameryki, nie było bardziej szokującego przykładu niż Minnesota – gdzie członkowie społeczności Somalijczyków splądrowali szacunkowo 19 miliardów dolarów od amerykańskich podatników – stwierdził. Nazwał ich też piratami, którzy splądrowali Minnesotę. Jego słowa wywołały ostrą reakcję skrajnie lewicowej kongresman z tego stanu, urodzonej w Somalii Ilhan Omar. To kłamstwo, kłamiesz! - krzyczała pod jego adresem.
Trump poświęcił też wiele słów nielegalnej imigracji. Wezwał polityków do tego, żeby skończyli z miastami-sanktuariami – jak w USA nazywa się miasta, których władze odmawiają współpracy z federalnymi służbami imigracyjnymi. Zauważył też, że Demokraci nie wstali z miejsc, gdy powiedział, że obowiązkiem rządu jest ochrona obywateli, a nie nielegalnych imigrantów. Czy to nie wstyd? Powinniście się wstydzić – stwierdził. Opowiedział także o zaproszonej na to przemówienie siedmioletniej Dalilah Coleman, która w 2024 roku odniosła poważne obrażenia w wypadku, który spowodował nielegalny imigrant – kierowca ciężarówki.
Dostał owację od Demokratów
Trump w trakcie tego przemówienia przyznał też dwa Medale Honoru, najwyższe amerykańskie odznaczenia wojskowe. Jeden z nich dostał pilot Eric Slover, który pilotował jeden ze śmigłowców Chinook podczas aresztowania Nicolasa Maduro i dokończył misję mimo odniesionych poważnych ran. Drugi wręczył stuletniemu weteranowi Royce'owi Williamsowi, który podczas wojny w Korei wdał się w pojedynek z siedmioma rosyjskimi myśliwcami i zestrzelił cztery z nich. Trump wręczył też Purpurowe Serce – medal za rany odniesione w boju – sierżantowi Andrew Wolfe'owi, który został zraniony w Waszyngtonie przez imigranta z Afganistanu. Jego koleżanka, kapral Sarah Beckstrom, która zginęła podczas tego ataku, dostała ten medal pośmiertnie. Wręczył także Legię Zasługi Scottowi Ruskanowi ze Straży Przybrzeżnej, który podczas zeszłorocznej powodzi w Teksasie ocalił 165 osób. Trump zapowiedział też wręczenie Prezydenckiego Medalu Wolności, najwyższego odznaczenia cywilnego, bramkarzowi Connorowi Hellebuyckowi, który odegrał ogromną rolę w pokonaniu Kanady w hokeja na zimowej olimpiadzie.
Podczas swojego przemówienia Trump wielokrotnie otrzymał owację na stojąco od Republikanów, ale Demokraci w ich trakcie pozostawali na swoich miejscach. Był jednak pewien wyjątek. Wstali i zaczęli klaskać, gdy wezwał Kongres do przyjęcia ustawy, która utrudni politykom tzw. insider trading, czyli wykorzystywanie informacji, które posiadają z racji zajmowanego stanowiska, w handlu aukcjami na giełdzie. Prezydent był tym wyraźnie zdziwiony. Wstali dla tego. Nie wierzę. Nie wierzę – powiedział. Spytał też, czy Nancy Pelosi, była spiker Izby i jedna z najważniejszych postaci Demokratów, także wstała. Jej sukcesy na giełdzie regularnie budziły oskarżenia o insider trading. Źródło telewizji Fox News powiedziało, że Pelosi też biła brawo – do momentu, w którym Trump wymienił ją z nazwiska.
źr. wPolsce24











