Świat

Przeciwnicy Trumpa żądają, by wysłał syna wojnę. Ale to niemożliwe przez... dwa centymetry

opublikowano:
Imponujący wzrost Barrona Trumpa eliminuje go praktycznie ze służby w amerykańskiej armii
Imponujący wzrost Barrona Trumpa eliminuje go praktycznie ze służby w amerykańskiej armii (Fot. Pixabay/X)
Wraz z eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie i ogłoszeniem przez prezydenta Donald Trump wspólnych z Izraelem uderzeń na Iran, w amerykańskich mediach społecznościowych wybuchła burza. Wśród zdjęć eksplozji i analiz geopolitycznych niespodziewanie popularnym trendem stał się hashtag: #SendBarron. To wezwanie skierowane do najmłodszego syna prezydenta, 19-letniego Barrona Trumpa, by - w przypadku ewentualnej mobilizacji lub poboru - również stanął do służby wojskowej.

Po serii uderzeń na irańskie cele i ostrzałem odwetowym w USA natychmiast pojawiły się obawy przed kolejną długą wojną na Bliskim Wschodzie. W sieci rozlała się fala komentarzy sugerujących, że jeśli konflikt będzie wymagał wysłania wojsk lądowych lub – w skrajnym scenariuszu – przywrócenia poboru, rodzina prezydenta nie powinna być wyjątkiem.

„To byłby prawdziwy sygnał solidarności z żołnierzami” – pisał jeden z użytkowników X.
„Skoro zaczyna się III wojna światowa, #SendBarron” – komentował inny. Hashtag w krótkim czasie znalazł się w trendach.

Czy wzrost może być przeszkodą?

Jednak w przypadku Barrona Trumpa pojawia się kwestia potencjalnego zwolnienia medycznego. 19-latek mierzy imponujące 6 stóp i 9 cali (prawie 206 cm). To więcej niż maksymalny wzrost dopuszczalny w niektórych formacjach US Army, gdzie standardowy limit wynosi 80 cali (6’8”), czyli nieco ponad 203 cm wzrostu. Ograniczenia te wynikają z kwestii bezpieczeństwa i kompatybilności ze sprzętem – szczególnie w przypadku służby w pojazdach opancerzonych, czołgach czy lotnictwie, gdzie przestrzeń jest ściśle ograniczona.

Choć w amerykańskiej armii istnieją wyjątki i możliwość indywidualnej oceny, ponadnormatywny wzrost może stanowić podstawę do zwolnienia.

Historia lubi się powtarzać?

Dyskusja wokół Barrona natychmiast przywołała historię samego prezydenta. W latach 60. Donald Trump czterokrotnie odraczał pobór ze względu na studia, a następnie uzyskał zwolnienie medyczne z powodu ostrogi piętowej. Jak ujawnił „The New York Times”, diagnoza miała zostać wystawiona przez nowojorskiego podiatrę (lekarza stóp) Larry’ego Braunsteina, który wynajmował gabinet od ojca przyszłego prezydenta, Freda Trumpa. Córki lekarza po latach mówiły, że był to przysługa.

Sam Trump w 2016 roku przyznał, że lekarz „dał mu bardzo mocny list” dla komisji poborowej, choć nie potrafił przypomnieć sobie jego nazwiska. Ostroga piętowa to narośl kostna powstająca wskutek odkładania się wapnia. Może powodować ból, choć często nie wymaga operacji – i jak twierdził prezydent, w jego przypadku zabieg nie był konieczny.

Symboliczny spór

W rzeczywistości Barron Trump nie jest obecnie objęty żadnym poborem — w Stanach Zjednoczonych nie ma aktywnej obowiązkowej służby wojskowej. Rejestracja do Selective Service pozostaje formalnością, ale przywrócenie tzw. draftu wymagałoby decyzji Kongresu. Hashtag #SendBarron nie jest więc realnym postulatem, lecz symbolem politycznego gniewu. Dla jednych to wyraz frustracji wobec kolejnego konfliktu w regionie. Dla innych – próba uderzenia w prezydenta poprzez jego rodzinę.

źr. wPolsce24 za The Mirror

Świat

„Dla dobra demokracji” lewicowa minister chce zakazać serwisu X. Scenariusz już znamy

opublikowano:
Europejska lewica nie ustaje w wysiłkach, by zablokować wolną dyskusję w internecie. Walka trwa!
Europejska lewica nie ustaje w wysiłkach, by zablokować wolną dyskusję w internecie. Walka trwa! (Fot. Fratria)
Dla skrajnej lewicy wolność internetu od dawna jest problemem. Teraz kolejny europejski rząd idzie tą samą, dobrze znaną drogą: ograniczeń, zakazów i cenzury — wszystko oczywiście w imię „demokracji” i „ochrony praw obywatelskich”. Tym razem chodzi o Hiszpanię.
Świat

Brutalne ataki na konduktorów, już nie chcą pracować. Szokujące, o czym nie pisze niemiecka prasa

opublikowano:
niemcy konduktorzy
W Niemczech fala przemocy wobec pracowników kolei (Fot. Fratria)
Niemieccy konduktorzy mają dosyć. Są napadani i obrażani, doszło nawet do śmiertelnego ataku na sprawdzającego bilety mężczyznę. Niemieckie media wiążą zjawisko ze wszystkim, tylko nie jednym.
Świat

Jesteś solidarny z narodem czy z władzą? Wielu Polaków wkleja flagę z „Allahu Akbar”. Tak popierają krwawy reżim

opublikowano:
Członkowie irańskiej diaspory w Australii świętują po likwidacji ajatollaha. Przeciwnicy reżimu wymachują flagami Shir-o-Khorshid
Członkowie irańskiej diaspory w Australii świętują po likwidacji ajatollaha. Przeciwnicy reżimu wymachują flagami Shir-o-Khorshid (Fot. PAP/EPA/MICK TSIKAS)
Po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie w polskich mediach społecznościowych pojawiła się fala wpisów wyrażających solidarność z Iranem. Wielu użytkowników publikuje jednak symbole, których znaczenia — jak się okazuje — nie wszyscy są świadomi.
Świat

„Panie premierze, poproście o pomoc Morawieckiego”. Dramatyczny apel wyborcy Tuska z Dubaju

opublikowano:
Zrzut ekranu (245)
W sieci krąży nagranie Polaka przebywającego w Dubaju, który w emocjonalnym wystąpieniu zwrócił się bezpośrednio do premiera Donalda Tuska. Mężczyzna apeluje, by rząd – jeśli sam nie potrafi sprawnie przeprowadzić ewakuacji – zwrócił się o pomoc do byłego premiera Mateusza Morawieckiego, który wiedziałby jak bezpiecznie i szybko ściągnąć polskich obywateli z Bliskiego Wschodu.
Świat

Polskie flagi na ulicach Budapesztu! Już jutro wielki patriotyczny marsz w rocznicę Węgierskiej Wiosny Ludów. Śledź relację w Telewizji wPolsce24

opublikowano:
Wielki Marz w Budapeszcie co roku przyciąga tysiące ludzi
Wielki Marz w Budapeszcie co roku przyciąga tysiące ludzi (fot. Fratria)
Już jutro, 15 marca, na Węgrzech odbędą się obchody wielkiego święta narodowego. Z tej okazji w Budapeszcie przejdzie wielki patriotyczny marsz.
Świat

Orbán pokazał siłę na ulicach Budapesztu. Wśród uczestników marszu Polacy

opublikowano:
mid-epa12821142 ok
Dziesiątki tysięcy osób dołączyły do organizowanego w Budapeszcie przez premiera Węgier Viktora Orbana „Marszu Pokoju”. Węgrzy obchodzą tego dnia Święto Narodowe, upamiętniające rewolucję z 1848 roku. Wysłannik telewizji wPolsce24 Szymon Szereda zwrócił uwagę na udział Polaków, którzy tłumnie stawili się w Budapeszcie.