Tradycyjny układ pęka w szwach. Postkomuniści oskarżani o antysemityzm, AfD rośnie w siłę
Dotychczasowy, przewidywalny porządek polityczny w Berlinie bezpowrotnie odchodzi do przeszłości. Obywatele mają dość rządów dotychczasowej koalicji chadeków i socjaldemokratów, co widać w gwałtownie spadającym poparciu dla obozu władzy. Główny ciężar wyborczego starcia przeniósł się na linię między konserwatywną CDU a formacją Die Linke. Jednocześnie tradycyjne ugrupowania z przerażeniem obserwują kolejny dynamiczny skok poparcia dla Alternatywy dla Niemiec - AfD.
Skandal z antysemityzmem na lewicy
Trwająca kampania wyborcza okazała się wyjątkowo brutalna, a w jej centrum znalazła się skrajna lewica. W stronę postkomunistów z Die Linke padły niezwykle ciężkie oskarżenia o antysemityzm, co wywołało wizerunkowe trzęsienie ziemi i stało się jednym z dominujących tematów w debacie publicznej. Sprawa ta rzuciła potężny cień na całe ugrupowanie i może drastycznie wpłynąć na ostateczne decyzje wyborców przy urnach.
Stolicy Niemiec grozi całkowity paraliż
Największym problemem dla Berlina może okazać się jednak powyborcza arytmetyka. Nienawiść i brak jakiejkolwiek woli porozumienia między głównymi rywalami praktycznie uniemożliwiają wyłonienie stabilnej większości. Sytuację komplikuje fakt, że tradycyjne partie kategorycznie wykluczają budowanie jakichkolwiek koalicji ze środowiskami uznawanymi przez nie za radykalne.
W efekcie stolicy Niemiec zagląda w oczy scenariusz najgorszy z możliwych: głęboki kryzys konstytucyjny, polityczny paraliż i konieczność natychmiastowego rozpisania kolejnych wyborów. Berlin wkracza w czas bezprecedensowej destabilizacji i niepewności, która może rzutować na całą scenę polityczną za Odrą.
Więcej w materiale wideo powyżej artykułu.
źr. wPolsce24









