Tak naprawdę umiera demokracja. Po Rumunii Francja eliminuje faworyta na prezydenta

Marine Le Pen została właśnie uznana za winną defraudacji funduszy Parlamentu Europejskiego. Prokuratorzy domagają się pięciu lat więzienia, grzywny w wysokości 300 tys. euro oraz pozbawienia jej biernego prawa wyborczego, co uniemożliwiłoby jej start w wyborach prezydenckich w 2027 roku. Le Pen określiła przed wyrokiem sądu jego decyzję jako "sprawę życia lub śmierci" dla siebie i swojego ugrupowania, sugerując, że jest to politycznie motywowany atak mający na celu wyeliminowanie jej z życia publicznego. Jej zwolennicy twierdzą, że proces jest próbą kontrolowania polityki przez wymiar sprawiedliwości, co budzi poważne obawy dotyczące stanu demokracji we Francji.
Rumuński precedens: wykluczenie Calina Georgescu
Podobny skandal miały miejsce w Rumunii, gdzie Calin Georgescu, kandydat - określany mianem skrajnie prawicowego został wykluczony z udziału w wyborach prezydenckich. Centralne Biuro Wyborcze odmówiło rejestracji jego kandydatury, powołując się na zarzuty dotyczące antydemokratycznych i ekstremistycznych poglądów oraz domniemaną ingerencję Rosji w proces wyborczy, czego nie tylko nie udowodniono, ale czemu wręcz zaprzeczono w wyniku dochodzenia wskazując, że kampania internetowa wspierająca Georgescu była dziełem jednej z konkurencyjnych partii, które chciały w ten sposób osłabić innego kandydata. Decyzja ta wywołała protesty zwolenników Georgescu, którzy oskarżają władze o tłumienie opozycji i naruszanie zasad demokratycznych.
Zagrożenie dla demokracji w Europie
Te wydarzenia rodzą pytania o stan demokracji w Europie. Wykluczanie popularnych kandydatów z procesów wyborczych pod pretekstem dętych zarzutów może być postrzegane jako naruszenie demokratycznych zasad i podważanie zaufania obywateli do instytucji państwowych. Niezależnie od poglądów politycznych tych kandydatów, ich eliminacja z wyborów bez jednoznacznych dowodów winy stanowi niebezpieczny precedens, który może prowadzić do dalszej erozji demokracji w Europie. Jest to bardzo niepokojące także dla Polaków, bo przecież i nas czekają za chwilę wybory prezydenckie.
źr. wPolsce24 za Le Figaro