Peter Magyar idzie drogą autokracji. W tle siłowe skracanie kadencji i liczne analogie do działań Tuska w Polsce

Szachowy mat dla instytucji państwa?
Peter Magyar poinformował w mediach społecznościowych, że w poniedziałek spotka się z 49-letnią Judit Polgár, powszechnie uznawaną za najlepszą szachistkę w historii, aby zaproponować jej formalną nominację.
Stanowisko partii Tisza jest takie, że prezydent wolny od przeszłości i zaangażowania w politykę partyjną najlepiej reprezentowałby jedność Węgier” - ogłosił Magyar.
Choć Polgár to postać bez wątpienia wybitna, pięciokrotna mistrzyni olimpijska, która przy szachownicy pokonywała Garriego Kasparowa czy Anatolija Karpowa, publicyści prawicowi na Węgrzech i w regionie zwracają uwagę na jedno: to klasyczny zabieg PR-owy, mający przykryć drastyczne złamanie standardów demokratycznych.
Likwidacja przeciwników metodą „uchwał i poprawek”
Judit Polgár ma zastąpić na stanowisku Tamása Sulyoka. Sulyok, konserwatywny prawnik i dotychczasowy sojusznik byłego premiera Viktora Orbána, miał sprawować urząd do marca 2029 roku. Nie dotrwa jednak do końca kadencji, ponieważ parlament, w którym partia Magyara (Tisza) posiada większość dwóch trzecich głosów, przegłosował 17. poprawkę do konstytucji.
Poprawka ta... przewiduje wcześniejsze zakończenie kadencji obecnego prezydenta. Sulyok pod gigantyczną presją podpisał ten dokument w minioną sobotę. Magyar zapowiedział już buńczucznie, że Węgry będą miały nowego prezydenta przed 20 sierpnia.
Dla konserwatywnego wyborcy ten pośpiech i bezpardonowe usuwanie legalnych organów państwa brzmią uderzająco znajomo.
Skąd my to znamy? Polskie doświadczenia z „demokracją walczącą”
Działania rządu Petera Magyara na Węgrzech wykazują głęboką analogię do tego, co dzieje się w Polsce od grudnia 2023 roku pod rządami koalicji 13 grudnia. Tam również instytucje państwa, które powinny cieszyć się ciągłością kadencyjną, są traktowane przez nową władzę jak prywatny łup, a prawo jest naginane pod dyktando bieżącego interesu politycznego.
Warto przypomnieć opinii publicznej, jak wyglądały pierwsze miesiące rządów Donalda Tuska w Polsce, które stały się symbolem jawnego łamania Konstytucji RP:
-
Siłowe wyłączenie sygnału Telewizji Polskiej: Ponad dwa lata temu, w grudniu 2023 roku, nowy minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz, działając wyłącznie na podstawie uchwały Sejmu (a nie ustawy!), podjął decyzję o likwidacji i zmianie władz w TVP, Polskim Radiu i PAP. Przez wiele dni Polacy przecierali oczy ze zdumienia, widząc wyłączony sygnał TVP Info i policyjne kordony przed mediami publicznymi. Był to rażący zamach na pluralizm medialny i art. 7 Konstytucji (zasada legalizmu).
-
Kwestionowanie legalności Prokuratora Krajowego: Bezprawne usunięcie prokuratora Dariusza Barskiego przy użyciu opinii prawnych, z pominięciem ustawowej roli Prezydenta RP, co doprowadziło do głębokiego chaosu w polskim wymiarze sprawiedliwości.
-
Atak na Trybunał Konstytucyjny i KRS: Próby unieważniania statusu sędziów za pomocą sejmowych uchwał i ignorowanie wyroków TK, co Donald Tusk wprost nazwał później „demokracją walczącą”, czyli koncepcją, w której cel polityczny uświęca łamanie litery prawa.
Finałowa partia Magyara
Węgierski premier, dysponując większością konstytucyjną, nie musi nawet uciekać się do „uchwałodawstwa”, jakim posługiwał się w Polsce Sienkiewicz i Tusk. Po prostu zmienia ustawę zasadniczą pod swoje doraźne potrzeby, skracając kadencję głowy państwa. Cel jest jednak identyczny: pełna monopolizacja władzy i usunięcie wszelkich bezpieczników, które mogłyby blokować lewicowo-liberalny zwrot Budapesztu.
źr. wPolsce24











