Nowy obowiązek dla kierowców. Unia wprowadza kamery, które będą śledzić każdy Twój ruch

Wielki Brat pojedzie z Tobą w każdą podróż. Jak działa nowy system?
Kluczowym elementem zaktualizowanego rozporządzenia GSR (General Safety Regulation) jest zaawansowany system ostrzegania o rozproszeniu uwagi kierowcy. Nie mówimy tu jednak o tradycyjnym, dźwiękowym komunikacie „Zrób przerwę na kawę”, który znamy z aut starszej generacji.
Nowe przepisy nakładają na producentów obowiązek montażu kamer pracujących w podczerwieni, skierowanych bezpośrednio na twarz osoby prowadzącej pojazd. System ten w czasie rzeczywistym analizuje:
-
Ruch gałek ocznych i kierunek, w który patrzy kierowca,
-
Częstotliwość i długość mrugania powiek,
-
Gesty świadczące o zmęczeniu, w tym nawet... ziewanie.
Jeśli algorytm uzna, że Twoja uwaga zbyt długo skupia się poza drogą (np. na smartfonie lub ekranie multimedialnym) albo że zaczynasz zasypiać, samochód natychmiast zareaguje alarmem.
Nie tylko kamery. Co jeszcze jest teraz obowiązkowe?
Choć to właśnie monitoring twarzy budzi największe emocje, lista obowiązkowego wyposażenia nowych aut, która zaczęła obowiązywać w lipcu, jest znacznie dłuższa. Unijni urzędnicy chcą w ten sposób drastycznie ograniczyć liczbę wypadków ze skutkiem śmiertelnym. Do najważniejszych nowości należą:
-
Inteligentne hamowanie awaryjne (AEB): Systemy muszą teraz bezbłędnie i błyskawicznie wykrywać nie tylko inne pojazdy, ale również pieszych oraz rowerzystów pojawiających się przed maską.
-
Poprawiona widoczność konstrukcyjna: Producenci musieli przeprojektować przednie słupki i strefy szyb, by kierowca miał lepsze, bezpośrednie pole widzenia.
-
Szyby bezpieczne dla pieszych: Zwiększono strefy stosowania specjalnego szkła, które w razie potrącenia minimalizuje obrażenia uderzonej osoby.
-
Rygorystyczne testy opon: Nowe procedury sprawdzają, jak ogumienie zachowuje się w trudnych warunkach po znacznym zużyciu bieżnika.
Czy musisz przerabiać swój obecny samochód?
W sieci natychmiast wybuchła panika dotycząca kosztów ewentualnych modyfikacji. Przepisy mówią jednak jasno: prawo nie działa wstecz.
Jeśli jeździsz samochodem zarejestrowanym przed lipcem 2026 roku, nie musisz montować żadnych dodatkowych kamer ani systemów. Zmiany uderzą jednak w osoby planujące wizytę w salonach samochodowych. Pojazdy wyprodukowane po wyznaczonej dacie, które nie posiadają wspomnianych systemów, po prostu nie zostaną dopuszczone do ruchu ani zarejestrowane w żadnym urzędzie na terenie UE.
Kierowcy wściekli, a to dopiero początek. Co czeka nas w 2030 roku?
Nowe regulacje budzą ogromny opór opinii publicznej z dwóch powodów: wszechobecnej inwigilacji oraz drastycznego wzrostu cen samochodów. Eksperci rynku motoryzacyjnego nie mają wątpliwości, zaawansowana elektronika, kamery podczerwieni i nowoczesne czujniki sprawią, że już i tak drogie, nowe auta z salonu staną się dla wielu Polaków barierą nie do przeskoczenia.
Co gorsza dla fanów tradycyjnej motoryzacji, Bruksela nie zamierza na tym poprzestać.
Komisja Europejska już teraz intensywnie bada technologię, która mogłaby wejść w życie w okolicach 2030 roku. Chodzi o systemy połączone z GPS-em i rozpoznawaniem znaków, które nie tylko ostrzegą przed nadmierną prędkością, ale samodzielnie i automatycznie przyhamują Twój samochód, jeśli przekroczysz obowiązujący limit.
Granica między autem, które pomaga kierowcy, a autem, które całkowicie przejmuje nad nim kontrolę, staje się cieńsza niż kiedykolwiek wcześniej.
źr. wPolsce24 za autonext.co











