Polska

Polskie firmy podbijają rynki w Europie. Niemcy nas podziwiają, polscy urzędnicy i politycy wolą... Niemców. Dlaczego?

opublikowano:
Polskie firmy radzą sobie za granicą, a w Polsce ktoś rzuca im kłody pod nogi. Widok na nowoczesne wnętrze w Polsce.
(fot. ac)
Gospodarczy dreszczowiec za naszą zachodnią granicą zakończył się spektakularnym triumfem polskiej myśli technologicznej i kapitałowej. Bydgoska Pesa oficjalnie sfinalizowała przejęcie 100 procent udziałów w niemieckiej spółce HeiterBlick z Lipska – uznanym producencie taboru szynowego. Niemiecka firma, która jeszcze niedawno borykała się z widmem bankructwa przez drastyczną inflację i niedoszacowane kontrakty, została uratowana przed likwidacją przez polskiego giganta.

Transakcję, która zyskuje już miano symbolicznej, zatwierdziły urzędy antymonopolowe w Warszawie i Berlinie. Prezes Pesy, Krzysztof Zdziarski, potwierdził: „Transakcja została sfinalizowana i zatwierdzona. Czekamy już tylko na formalności rejestrowe”.

Co kluczowe, choć marka HeiterBlick zachowa swoją tożsamość na rynku niemieckim, serce technologii i kluczowe procesy produkcyjne przenoszą się nad Wisłę. To w Polsce będą powstawać konstrukcje i odbywać się procesy spawania, podczas gdy w Lipsku pozostanie jedynie końcowy montaż komponentów dostarczonych z Bydgoszczy. Jak ironizują polscy internauci: „To teraz Niemcy będą składali polskie produkty, a my będziemy dostarczać technologię”.

Przejęcie HeiterBlicka to dla Pesy strategiczny majstersztyk. Niemcy to największy rynek tramwajowy w Europie (49 sieci miejskich). Posiadając fabrykę w Lipsku, Pesa zyskuje status „lokalnego producenta”, co pozwala jej skutecznie omijać dotychczasową, protekcjonistyczną i biurokratyczną ścianę w niemieckich przetargach publicznych.

Sukces ten był możliwy m.in. dzięki silnemu wsparciu właścicielskiemu ze strony Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) (przypomnijmy, PFR powstał jako kluczowy element strategii gospodarczej rządu Zjednoczonej Prawicy, a jego głównym architektem i założycielem był Mateusz Morawiecki. wówczas wicepremier oraz minister rozwoju i finansów).

„Polacy nadchodzą”. To nie incydent, to lawina przejęć

Niemiecka prasa oraz globalne agencje, takie jak Bloomberg, nie kryją zaskoczenia tempem polskiej ekspansji ekonomicznej. Z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) wyłania się obraz bezprecedensowego szturmu.

Tylko w ubiegłym roku polskie przedsiębiorstwa zrealizowały rekordową liczbę przejęć w Europie Zachodniej, z czego aż blisko co piąta transakcja (9 z 45) dotyczyła bezpośrednio terytorium Niemiec. Łączna wartość ujawnionych akwizycji przekroczyła miliard dolarów, a rzeczywista skala jest znacznie większa, gdyż wiele firm nie podaje ostatecznych kwot do publicznej wiadomości.

Niemieckie Izby Przemysłowo-Handlowe wskazują na potężny problem strukturalny za Odrą: aż 60 procent właścicieli tamtejszych firm (słynnego niemieckiego Mittelstandu) ma powyżej 55 lat i cierpi na brak naturalnych sukcesorów. W połączeniu z fatalną sytuacją makroekonomiczną Niemiec i drastycznym wzrostem kosztów energii wywołanym ideologiczną polityką klimatyczną Berlina, tworzy to unikalne okazje inwestycyjne dla silnych finansowo firm z Polski.

Przykłady polskich przejęć i fuzji w Niemczech mówią same za siebie:

  • Colian i Gubor Schokoladen: Polski potentat na rynku słodyczy połączył siły z niemieckim producentem czekolady, tworząc podmiot produkujący 85 tysięcy ton słodyczy rocznie i zatrudniający ponad 4 tysiące osób.

  • Grupa Trend i Gala Group: Polacy nabyli jednego z wiodących producentów świec w Europie, przejmując kontrolę nad strukturą zatrudniającą 4 tysiące pracowników.

  • Wielton i Langendorf: Wieluński potentat, będący jednym z największych producentów naczep i przyczep w Europie, przejął niemiecką firmę Langendorf, mocno zakorzeniając się na tamtejszym rynku transportowym.

  • Nowy Styl: Polski producent mebli biurowych sukcesywnie przejmuje niemieckie podmioty – jego fotele i siedziska można dziś oglądać chociażby na stadionach niemieckiej Bundesligi.

  • Sunex: Polski producent systemów odnawialnych źródeł energii zakupił niemiecką spółkę instalacyjną, wchodząc twardo w tamtejszy rynek transformacji energetycznej.

Asymetryczna rzeczywistość: Sukcesy za granicą, kłody pod nogi w kraju?

Choć ekspansja polskiego kapitału budzi uzasadnioną dumę i pokazuje, że polski biznes przestał być „młodszym bratem” zachodnich koncernów, eksperci i komentatorzy rynkowi zwracają uwagę na niepokojący paradoks. Podczas gdy narodowi czempioni, tacy jak Pesa, toczą zwycięskie boje na rygorystycznym rynku niemieckim, w samej Polsce polityczni decydenci zbyt często patrzą z nabożnym podziwem na zachodnich partnerów.

W dyskusjach branżowych głośno pobrzmiewa żal związany z rynkiem Kolei Dużych Prędkości (KDP) w Polsce. Krytycy obecnej polityki gospodarczej rządu Donalda Tuska wskazują, że polscy producenci są systematycznie marginalizowani w kluczowych, gigantycznych kontraktach infrastrukturalnych na własnym podwórku, które mogą zostać oddane w ręce koncernów z Niemiec czy Francji.

Kontrast jest porażający: polska firma musi ratować upadający podmiot w Lipsku, aby wejść na tamtejszy rynek wart ułamek tego, co wielomiliardowe zamówienia w Warszawie, które lekką ręką mogą zostać oddane zagranicznym podmiotom.

Polska gospodarka wchodzi w erę podmiotowości

Dynamika wzrostu gospodarczego w Polsce (notująca w ostatnich latach ok. 3,6 proc. PKB) w zderzeniu z permanentną stagnacją w Niemczech (zaledwie 0,2 proc. PKB) sprawia, że dystans cywilizacyjny drastycznie się kurczy. Analitycy podkreślają, że Polska definitywnie przestała być rynkiem wschodzącym. Wchodzimy w fazę dojrzałego kapitalizmu narodowego, gdzie celem nie jest już tylko tania podwykonawczość, ale budowanie przewag poprzez przejmowanie gotowej infrastruktury, marek i rynków zbytu na Zachodzie.

W obliczu tych faktów, nawet najbardziej uprzedzeni dotychczas niemieccy politycy zmuszeni są do zmiany retoryki. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz otwarcie przyznał niedawno: „Polska jest jednym z najsilniejszych krajów w Europie. Ma ogromny potencjał gospodarczy (...). Każdy, kto w Niemczech ma uprzedzenia do Polski, powinien ją odwiedzić”.

Czas, aby tę potężną, gospodarczą podmiotowość w pełni dostrzegły i zaczęły wspierać także elity rządzące w Warszawie, dbając o interesy rodzimych firm w kraju tak stanowczo, jak polscy przedsiębiorcy walczą o nie za granicą.

źr. wPolsce24

Polska

Skandal! Niemcy nagradzają za rugowanie polskości na Śląsku, a polski portal to chwali

opublikowano:
Natalia Klimachka walczy z polskością i dostaje nagrodę od Niemców
Natalia Klimaschka walczy z polskością i dostaje nagrodę od Niemców (fot. Facebook/MarianPanic)
Czy w granicach suwerennej Rzeczypospolitej Polskiej walka z polską tożsamością narodową staje się powodem do dumy, a z perspektywy Berlina – zasługą godną medali i laurów? Wszystko na to wskazuje. Za Odrą doceniono właśnie działalność raciborskiej publicystki Natalii Klimaschki (do niedawna Klimaszki). Pikanterii sprawie dodaje fakt, że lokalny polski portal bezkrytycznie powiela narrację rodem ze stowarzyszeń wypędzonych, przedstawiając promowanie niemczyzny jako heroiczny akt oporu wobec „polskich nacjonalistów”.
Polska

Strzały w lesie koło Olkusza! Wyjął broń z plecaka i otworzył ogień do ludzi. Nie żyje 44-latek

opublikowano:
386-179775
Strzały w lesie koło Olkusza! Pijany furiat otworzył ogień, finał jest tragiczny (fot. Małopolska Policja)
Niedzielne popołudnie w Bukownie w powiecie olkuskim zamieniło się w krwawy koszmar. 52-letni mężczyzna nagle wyjął broń i oddał strzały do dwóch osób przebywających w lesie. Mimo walki lekarzy, życia jednego z postrzelonych nie udało się uratować. Uzbrojony sprawca wpadł w ręce policji po gigantycznej obławie z udziałem kontrterrorystów i dronów.
Polska

„Tusk na wojennej ścieżce”. W co tak naprawdę gra premier? Dziś mocny dokument śledczy w Telewizji wPolsce24!

opublikowano:
Tusk na wojennej ścieżce. Reporta wPolsce24
Tusk na wojennej ścieżce (fot. wPolsce24)
Premier Donald Tusk publicznie straszy widmem rychłego konfliktu zbrojnego, powołując się na rzekome raporty amerykańskiego wywiadu. Czy za dramatyczną retoryką idą jakiekolwiek realne działania, czy to jedynie polityczna gra na emocjach Polaków? Już dziś o godz. 20:05 na antenie Telewizji wPolsce24 premiera wstrząsającego reportażu śledczego „Tusk na wojennej ścieżce”!
Polska

W Szczecinie znaleziono ogromny niewybuch. Zamknięto autostradę A6, do mieszkańców trafiły alerty

opublikowano:
W Szczecinie, w pobliżu autostrady A6, odnaleziono bombę lotniczą z II Wojny Światowej
(fot. PAP/Marcin Bielecki)
W lesie pod Szczecinem znaleziono bombę lotniczą z czasów II Wojny Światowej. Trwa jej neutralizacja, a do mieszkańców rozesłano alerty RCB.
Polska

Tomasz Grodzki w końcu nie uciekł przed kamerą. Nagle padły słowa o... WOŚP!

opublikowano:
Senator Tomasz Grodzki w sądzie
Senator Tomasz Grodzki w sądzie (fot. wPolsce24)
Przez lata unikał trudnych pytań i zasłaniał się immunitetem. Teraz senator Koalicji Obywatelskiej Tomasz Grodzki musiał stanąć oko w oko z reporterem wPolsce24. Zamiast konkretnych odpowiedzi na zarzuty o korupcyjny mechanizm w szczecińskim szpitalu, polityk zaserwował jednak zaskakującą linię obrony: stwierdził, że wpłaty pacjentów były „dobrowolne”, a działanie fundacji porównał do zbiórek Jerzego Owsiaka i WOŚP!
Polska

„Mam to w d...e”. Szokujące słowa Kacprzyka o aferze w Szpitalu Południowym

opublikowano:
Nagrali go z ukrycia. Szokujące słowa bohatera gigantycznej afery szpitalnej (zrzut ekranu x/chrzanik)
Nagrali go z ukrycia. Szokujące słowa bohatera gigantycznej afery szpitalnej (zrzut ekranu x/chrzanik)
Zgodny pacjentów, gigantyczne zarobki rzędu 1,6 miliona złotych i traktowanie szpitala jak prywatnego folwarku dla polityków Koalicji Obywatelskiej. Wydawałoby się, że po takich oskarżeniach główny bohater skandalu powinien zapaść się pod ziemię ze wstydu. Nic z tego. Dawid Kacprzyk, były koordynator SOR w Szpitalu Południowym, nagrany ukrytą kamerą przez Kanał Zero, z rozbrajającym cynizmem przyznaje, co myśli o całej sprawie: „Mam to w d...”.