Pielęgniarka, którą skazano za mordowanie noworodków, odzyska wolność? Dziennikarze ujawnili kolejne nieprawidłowości

Z tego tekstu dowiesz się:
-
W procesie Lucy Letby ujawniono nową kontrowersję – jeden z kluczowych biegłych prokuratury był w trakcie śledztwa prowadzonego przez General Medical Council (GMC).
-
Ława przysięgłych nie została poinformowana o postępowaniu wobec prof. Petera Hindmarsha, mimo że prokuratura wiedziała o sprawie.
-
GMC uznała wstępnie, że lekarz może stanowić ryzyko dla pacjentów i że zarzuty wobec niego mogą podważać jego wiarygodność jako biegłego.
-
Hindmarsh odegrał kluczową rolę w udowodnieniu, że dwoje noworodków (oznaczonych jako F i L) miało otrzymać insulinę – te ustalenia były najmocniejszym elementem oskarżenia.
-
Eksperci medyczni podważają jego wnioski, wskazując na możliwość fałszywych wyników testów i alternatywne przyczyny niskiego poziomu cukru u dzieci.
-
Krytycy procesu twierdzą, że jeśli wątpliwości dotyczące tych dwóch przypadków okażą się zasadne, może to podważyć cały werdykt wobec Letby.
-
Lucy Letby została skazana na 15 wyroków dożywocia za morderstwa i usiłowania morderstw noworodków, ale od początku nie przyznaje się do winy.
-
Sprawą zajmuje się obecnie Komisja Rewizyjna Spraw Kryminalnych, do której obrona złożyła wniosek poparty opiniami 27 ekspertów.
Ta sprawa wstrząsnęła całym światem. 36-letnia Letby była pielęgniarką na oddziale położniczym szpitalu w Chester. Stała się obiektem śledztwa po tym, gdy doszło na nim do niewyjaśnionej serii zgonów noworodków. Oskarżono ją o to, że mordowała je podając im insulinę, wstrzykując im powietrze do krwi itp. W sierpniu 2023 roku sąd uznał ją za winną siedmiu morderstw i siedmiu usiłowań morderstwa, a w czerwcu 2024 za kolejne usiłowanie morderstwa. Usłyszała 15 wyroków dożywotniego więzienia. Nie przyznała się do winy.
Przysięgłym nie powiedziano, że biegły jest obiektem dochodzenia
Gdy tylko sąd zniósł zakaz i media zaczęły szeroko pisać o tym procesie, zaczął on budzić kontrowersje. Wielu przedstawicieli świata medycyny twierdziło, że prokuratura popełniła rażące błędy w interpretacji dokumentacji medycznej. Ceniona kanadyjski neonatolog Shoo Lee publicznie twierdził, że w niewłaściwy sposób przedstawiła wyniki jego własnych badań, a złożony z 14 ekspertów panel, którego był członkiem, przedstawił w zeszłym roku raport, z którego wynikało, że dzieci zmarły z powodów naturalnych i niskiego poziomu opieki na tym oddziale, a nie morderstw.
Teraz wyszła na jaw kolejna nieprawidłowość. Kluczową rolę w skazaniu Letby odegrały zeznania profesora Petera Hindmarsha, jednego z biegłych prokuratury. Dziennik Guardian ujawnił teraz, że zanim je złożył, sam stał się obiektem śledztwa Generalnej Rady Lekarskiej (GMC). Prokuratura o tym wiedziała, ale nie powiedziano o tym ławie przysięgłych.
Śledztwo GMC zaczęło się z rekomendacji szpitala, w którym pracował. Trwało wtedy, gdy składał zeznania w jej sprawie. GMC stwierdziła w jego trakcie, że może stanowić prawdziwe ryzyko dla pacjentów. Stwierdziła także, że stawiane mu zarzuty mogą wpłynąć negatywnie na jego zdolność do bycia biegłym. Mimo tego sąd pozwolił mu nadal zeznawać, a prokurator zagroził obrońcom Letby, że złoży sprzeciw od każdej próby poinformowania ławy przysięgłych o tym dochodzeniu, gdyż nie ma jeszcze ostatecznych wniosków. Ławnicy, którzy zadecydowali o jej winie, nigdy się o nim nie dowiedzieli. Samo śledztwo zakończono, kiedy Hindmarsh dobrowolnie usunął swoje nazwisko z rejestru tej organizacji. W Wielkiej Brytanii nie trzeba być jej członkiem, by świadczyć usługi medyczne, ale w praktyce zakończyło to jego karierę zawodową.
Ukryto ważne fakty
Pierwsze zeznanie Hindmarsh złożył 25 listopada 2022 roku. Wspierało tezę prokuratury, że Letby zamordowała dwójkę noworodków – oznaczonych w dokumentach sądowych literami F i L – przy pomocy insuliny wstrzykniętej do ich kroplówek. Nie powiedział za to przysięgłym, że zatrudniający go szpital Great Ormond Street zerwał już z nim kontrakt.
Guardian dowiedział się, że GMC miała zastrzeżenia do jego diagnoz, sposobów leczenia – w tym użycia terapii w niecodziennych grupach wiekowych bez odpowiedniego monitorowania czy złe prowadzenie dokumentacji. W tymczasowej decyzji uznał, że może stanowić zagrożenie dla pacjentów i musi co najwyżej pracować pod ścisłym nadzorem. Formalne śledztwo rozpoczęto w dniu, w którym po raz pierwszy złożył zeznania, a poinformowano go o nim pięć dni późnej.
Lekarz poprosił GMC, by mógł nadal pracować jako biegły. Jego przedstawiciele twierdzili, że przedstawione mu zarzuty nie mają wpływu na tę pracę. GMC nie zgodziła się z tą opinią, wskazując, że mogą obniżać jego wiarygodność. Mimo tego wydała pozwolenie z zastrzeżeniem, że musi poinformować o tym, że jest obiektem śledztwa. Taki sam obowiązek nakładały na niego przepisy, zgodnie z którymi biegły musi poinformować stronę, która wydaje mu polecenia, o wszystkim, co może wpłynąć na jego wiarygodność.
Oznaczałoby to, że Hindmarsh jeszcze przed pierwszymi zeznaniami powinien poinformować, że zanim jego działalność zaczęło badać GMC, dochodzenie wobec niego prowadził szpitalny trust University College London (UCLH). To właśnie to śledztwo było powodem skierowania jego sprawy do GMC. Źródło dziennika twierdzi jednak, że nie powiedział o tym prokuraturze. O tym, śledztwo prowadzi GMC, powiedział policji dopiero 14 grudnia 2022 roku, dwa tygodnie po tym, gdy się o tym dowiedział. Prokuratura czekała kolejne dwa miesiące zanim, cztery dni przed jego drugimi zeznaniami, powiedziała o tym obrońcom Letby. Nie jest jasne dlaczego nie poprosili sądu, by powiadomić o tym ławę przysięgłych.
Liczne wątpliwości ekspertów
Jak zauważa Guardian, jego zeznania odegrały kluczową rolę w tej sprawie. W wypadku pozostałych dzieci prokuratura miała jedynie dowody poszlakowe na to, że zostały zamordowane. W wypadku dzieci F i L twierdziła jednak, że przeprowadzone przez niego testy krwi nie pozostawiają wątpliwości, że te dzieci nie zmarły z przyczyn naturalnych, co mogło wpłynąć na opinię ławy przysięgłych także w wypadku pozostałych. Sąd powiedział jej przed wydaniem wyroku, że jeśli są pewni, że chociaż jedno dziecko zostało zamordowane, mogą bezpiecznie założyć, że tak stało się także w wypadku pozostałych, nawet jak nie ma na to bezpośrednich dowodów. Przysięgli w wypadku tej dwójki dzieci najszybciej wydali wyroki i były jedynymi, w których byli jednogłośni.
Tymczasem wielu ekspertów krytykuje sposób, w jaki Hindmarsh doszedł do swoich wniosków. Wskazują, że testy których użył są znane z dawania fałszywych wyników i nie powinien opierać się wyłącznie na nich. Uważają także, że pomylił się w swoich obliczeniach i nie poinformował przysięgłych o alternatywnych powodach niskiego poziomu cukru we krwi, jak niewłaściwa opieka na tym oddziale. Uważają także, że teoria prokuratury, że Letby podała im insulinę wstrzykując ją do kroplówki – na którą prokuratura nie miała żadnych dowodów – jest mało wiarygodna.
Na razie nie wiadomo, czy ujawnienie tych faktów przez media pomoże Letby w wyjściu z więzienia. Sąd apelacyjny odrzucił już dwie apelacje jej prawników. W lutym zeszłego roku jej adwokat Mark McDonald złożył jednak wniosek do Komisji Rewizyjnej Spraw Kryminalnych, dołączając do niego opinie 27 cenionych ekspertów. Komisja decyduje teraz o tym, czy odesłać jej sprawę do ponownego rozpatrzenia przez sąd.
źr. wPolsce24 za Guardian











