Niemcy nie chcą walczyć za ojczyznę. Rekordowa liczba wniosków o zwolnienie z poboru

Po upadku ZSRS Niemcy dramatycznie zmniejszyły swoje wydatki na obronność. Wojna na Ukrainie i naciski ze strony prezydenta Donalda Trumpa – który twierdzi, że Berlin oszczędza na własnych siłach zbrojnych, bo żeruje na bezpieczeństwie zapewnianym przez USA – sprawiły, że niemieccy politycy chcą odbudować dawne zdolności. Kanclerz Friedrich Merz zapowiedział, że zmieni Bundeswehrę w najsilniejsze siły konwencjonalne w Europie.
Wprowadzą pobór, jeśli będą musieli
Niemcy zlikwidowały przymusową służbę wojskową w 2011 roku. W zamian za to stworzono system, który media nazwały „poborem light”. Każdy 18-latek musi wypełnić wojskowy kwestionariusz i przejść badania, które sprawdzą, czy nadaje się do służby wojskowej.
Na razie nic więcej z tego nie wynika, ale niemieccy politycy otwarcie przyznają, że jeśli nie uda się zrealizować planu rozbudowy Bundeswehry – 260 tys, żołnierzy w służbie czynnej do 2035 roku – samymi ochotnikami, to przywrócą pobór. Dodatkowo wszyscy niemieccy mężczyźni w wieku 16-45 lat muszą otrzymać zgodę rządu, jeśli chcą opuścić Niemcy na dłużej niż trzy miesiące, chociaż obecnie takie zgody są wydawane automatycznie.
Rekordowa liczba pacyfistów
Zgodnie z niemiecką konstytucją, nikt nie może zostać zmuszony do służby wojskowej, z bronią w ręku, jeśli jest to sprzeczne z jego sumieniem. Efekt jest więc taki, że - jak informuje niemiecka grupa medialna RND - rekordowa liczba młodych Niemców składa wnioski o zwolnienie ich z poboru z powodów religijnych lub światopoglądowych. Osoby, których wnioski zostaną rozpatrzone pozytywnie, nie będą mogły zostać powołane do wojska, ale można będzie powołać je do służby, która nie wymaga użycia broni, na przykład do pomocy przy radzeniu sobie ze skutkami klęsk żywiołowych.
Jak donosi RND, w tym roku – do 30 czerwca - do Federalnego Biura ds. Rodzin i Społeczeństwa Obywatelskiego, które rozpatruje takie wnioski, wpłynęło ich już 5862. Dla porównania w całym zeszłym roku było ich 3879, a w 2024 2249. Oczywiście te wnioski są składane profilaktycznie, gdyż poborowi nie są obecnie powoływani do wojska, ale złożono ich dużo więcej, niż w całym 2011 roku, ostatnim roku obowiązkowego poboru. Wtedy było ich 4348.
To wskazuje, że plan rozbudowy Bundeswehry w oparciu o ochotników może okazać się nazbyt optymistyczny. Sondaże wskazują, że plany remilitaryzacji cieszą się wśród Niemców względnym poparciem. Inaczej sytuacja wygląda jednak wśród młodych Niemców, którzy trafiliby do wojska w razie przywrócenia poboru. W maju w całych Niemczech wybuchły przeciwko temu protesty, w których wzięły udział dziesiątki tysięcy uczniów.
źr. wPolsce24 za Guardian











