Niemcom nie wyszło z zieloną rewolucją? Nowe dane o emisjach rozczarowują

Według informacji niemieckiej Federalnej Agencji Środowiska w 2025 roku emisje gazów cieplarnianych spadły zaledwie o 0,1 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Łączna emisja wyniosła około 649 mln ton ekwiwalentu CO₂.
To wynik wyraźnie słabszy od prognoz analityków, którzy spodziewali się redukcji na poziomie około 1,5 proc. Dla porównania rok wcześniej emisje zmniejszyły się znacznie bardziej – o 3,4 proc.
Minister środowiska: tempo zmian jest zbyt wolne
Do najnowszych danych odniósł się minister środowiska Niemiec, Carsten Schneider, który podczas konferencji w Berlinie przyznał, że obecne tempo ograniczania emisji nie jest wystarczające.
Jak podkreślił, choć rośnie liczba samochodów elektrycznych i instalacji pomp ciepła, transformacja energetyczna nadal postępuje wolniej, niż zakładano. W jego opinii kluczowe będzie przyspieszenie rozwoju odnawialnych źródeł energii, które ma znaczenie nie tylko dla ochrony klimatu, ale również dla bezpieczeństwa energetycznego kraju.
Ambitny cel na 2030 rok
Niemcy wciąż deklarują realizację strategicznego celu klimatycznego na 2030 rok. Zakłada on ograniczenie emisji gazów cieplarnianych o 65 proc. w porównaniu z poziomem z 1990 roku.
Obecnie redukcja wynosi około 48 proc. Aby osiągnąć zakładany poziom, od 2026 roku emisje musiałyby spadać średnio o około 42 mln ton CO₂ rocznie. To tempo znacznie szybsze niż wynika z najnowszych danych.
Transport i budownictwo największym problemem
Największe trudności w redukcji emisji dotyczą dwóch sektorów: transportu oraz budownictwa. W 2025 roku emisje w tych obszarach nie tylko nie spadły, ale w części przypadków nawet wzrosły.
Eksperci ostrzegają, że jeśli obecny trend się utrzyma, Niemcy mogą zostać zmuszone do zakupu dodatkowych uprawnień do emisji od innych państw Unii Europejskiej. W przeciwnym razie krajowi grożą finansowe konsekwencje za niewywiązanie się ze wspólnotowych zobowiązań klimatycznych.
źr. wPolsce24 za Business Insider











