Świat

„Nie znasz niemieckiego, nie wejdziesz”? Niemcy wprowadzają segregacje ludzi

opublikowano:
Publiczny basen rekreacyjny na świeżym powietrzu z kolorowymi zjeżdżalniami wodnymi, nieckami basenowymi oraz terenami zielonymi wokół.
Niemieckie kąpielisko wprowadza zasadę. „Nie znasz niemieckiego? Nie wejdziesz” Zdjęcie ilustracyjne (fot pixabay)
Kąpielisko Heidebad w Halle w Saksonii-Anhalt wprowadziło nową zasadę – od tego sezonu na teren obiektu nie wejdą osoby, które nie znają wystarczająco dobrze języka niemieckiego. Przyczyna? Oficjalnie chodzi o bezpieczeństwo. Po tym, jak ratownik musiał ratować tonące dziecko, którego opiekunowie nie rozumieli poleceń, kierownictwo postanowiło działać.

Osoby bez wystarczającej znajomości języka niemieckiego nie będą już wpuszczane na kąpielisko Heidebad w Halle. Nowy regulamin obowiązuje od kilku dni i już wzbudza ogromne kontrowersje w całych Niemczech.

Musimy mieć pewność, że odwiedzający rozumieją nasze zasady korzystania z kąpieliska i są one na tyle spójne, aby zagwarantować bezpieczeństwo wszystkim kąpiącym się - powiedział agencji DPA Mathias Nobel, kierownik kąpieliska Heidebad.

Jak tłumaczy, decyzja nie jest wymierzona w jakąkolwiek grupę narodowościową - chodzi wyłącznie o bezpieczeństwo. Jeśli przy wejściu pojawią się wątpliwości co do znajomości języka, pracownicy podejmują decyzję indywidualnie. Kilka osób zostało już zawróconych przed bramą.

Incydent, który zmienił zasady gry

Bezpośrednią przyczyną wprowadzenia nowej zasady był dramatyczny incydent, do którego doszło zaledwie kilka dni wcześniej. Mathias Nobel, który sam jest ratownikiem, musiał wyciągać z wody małe dziecko. Maluch znalazł się w części jeziora, która była dla niego zdecydowanie za głęboka.

Nasze jezioro ma miejscami nawet 13 metrów głębokości. To po prostu niebezpieczne - podkreślił Nobel.

Problem w tym, że opiekunowie dziecka nie rozumieli niemieckich komunikatów i ostrzeżeń. Gdyby znali język, być może do tragedii by nie doszło. Ratownicy muszą mieć możliwość porozumienia się z osobami, które nadzorują dzieci.

Ratownicy przeciążeni do granic możliwości

Nobel przyznaje, że nowa zasada ma też odciążyć jego personel. W przeszłości ratownicy musieli tłumaczyć zasady bezpieczeństwa przez aplikacje translatorskie, co w upalne dni, gdy kolejka przed wejściem jest długa, jest po prostu niewykonalne.

Mój personel jest już przeciążony do granic możliwości - dodał kierownik kąpieliska.

Jak wyjaśnia, jeśli do kąpieliska przychodzi grupa, w której nie ma choćby jednej osoby znającej wystarczająco dobrze język niemiecki, on i jego pracownicy zaczynają się niepokoić.

Tyle teorii i oficjalnych tłumaczeń. Tajemnica poliszynela jest natomiast fakt, że odpoczywający nad kąpieliskiem mieli skarżyć się na niestosowne zachowanie osób " nie mówiących po niemiecku". 

Burza w mediach

Zasada „nie znasz niemieckiego – nie wejdziesz” wywołała burzę w niemieckich mediach. Krytycy zarzucają kierownictwu dyskryminację i tworzenie barier dla imigrantów oraz osób, które dopiero uczą się języka. W mediach społecznościowych pojawiły się głosy, że to krok w stronę wykluczenia i segregacji. Nobel pozostaje jednak nieugięty.

Jesteśmy krytykowani za tę decyzję. Ale pozostajemy konsekwentni – powiedział.

Kąpielisko Heidebad w Halle postawiło sprawę jasno – bezpieczeństwo przede wszystkim. Nawet jeśli oznacza to odmowę wstępu osobom nieznającym niemieckiego. Dla jednych to zrozumiała i konieczna decyzja po dramatycznym incydencie z tonącym dzieckiem. Dla innych – niebezpieczny precedens i dyskryminacja na tle językowym.

Jedno jest pewne – ta sprawa będzie budzić emocje jeszcze długo. A pytanie, które się narzuca, brzmi: czy podobne rozwiązania mogą pojawić się także w innych publicznych miejscach w Niemczech, a może i w Europie? Czas pokaże.

źr. wPolsce24 za DW

Świat

Robert Bąkiewicz brutalnie skuty przez niemieckie służby! "Tata wymiotuje, ma połamane żebra”

opublikowano:
Robert Bąkiewicz podczas manifestacji
Berlińska policja użyła siły wobec Roberta Bąkiewicza. (fot. Fratria/ screen z X/@BlankaBakiewicz)
We wtorek doszło do niecodziennych wydarzeń w stolicy Niemiec. Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, został brutalnie zatrzymany przez berlińską policję podczas próby upamiętnienia polskich ofiar II wojny światowej. Według relacji jego córki, stan zdrowia polityka jest ciężki.
Polska

ROZMOWA WIKŁY. Przemysław Czarnek: Polacy katowani przez policję, a nasz rząd podpisuje z Berlinem wojskowe układy

opublikowano:
Przemysław Czarnek w rozmowie z Marcinem Wikłą na antenie telewizji wPolsce24
Przemysław Czarnek w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Brutalna pacyfikacja polskich patriotów w Berlinie obnaża nie tylko upadek standardów i narastający rasizm w dzisiejszych Niemczech, ale przede wszystkim żenującą uległość rządu Donalda Tuska wobec zachodniego sąsiada. Kiedy niemieckie służby bezlitośnie pałują Polaków chcących upamiętnić ofiary nazizmu, polskie MSZ chowa głowę w piasek. O szokujących podwójnych standardach Berlina oraz antypolskiej polityce obecnej koalicji mówił wprost prof. Przemysław Czarnek.
Świat

Niemcy i pamięć o II wojnie. Brutalna interwencja policji podczas marszu upamiętniającego ofiary

opublikowano:
Funkcjonariusze niemieckiej policji w kamizelkach odblaskowych otaczają grupę osób w parku miejskim. Wśród uczestników widoczna flaga Polski oraz drewniany krzyż, część osób rozmawia z policją podczas interwencji.
Interwencja niemieckiej policji wobec grupy polskich działaczy podczas zgromadzenia w Berlinie (fot. wPolsce24)
Brutalna interwencja policji wobec działaczy Ruchu Obrony Granic, którzy w Berlinie chcieli upamiętnić ofiary II wojny światowej. W sieci pojawiło się nagranie, które stawia pytania o proporcjonalność użytych środków podczas interwencji oraz sposób działania niemieckiej policji wobec polskich obywateli.
Świat

250 tys. zgwałconych Brytyjek, a służby udawały, że nic nie widzą. Raport wskazuje winnych: to pakistańscy muzułmanie

opublikowano:
Ujęcie z ulicy przedstawiające grupę przechodniów na chodniku w mieście. Na dole ekranu widoczny pasek informacyjny programu telewizyjnego z napisem „250 tys. ofiar islamskich gangów” oraz elementami graficznymi stacji informacyjnej.
Wstrząsający raport niezależnej grupy Rape Gang Inquiry (fot. wpolsce24)
Niezależne śledztwo ujawnia przerażającą skalę przestępstw seksualnych popełnianych przez zorganizowane grupy sprawców pochodzenia pakistańskiego. Dokument, który powstał dzięki zbiórce publicznej, w której wzięło udział ponad 20 tys. obywateli, ukazuje przerażający obraz seksualnego znęcania się nad setkami tysięcy nieletnich Brytyjek – w tym nad dziewczynkami w wieku szkolnym -przez zorganizowane grupy przestępcze. Brytyjskie instytucje państwowe przez dekady ignorowały problem w imię poprawności politycznej.
Świat

Ćwierć miliona skrzywdzonych dzieci i zmowa milczenia. Dziennikarz ujawnia szokujące szczegóły

opublikowano:
Bruno Topola na antenie telewizji wPolsce24
Bruno Topola na antenie telewizji wPolsce24 (fot. wPolsce24)
Przez dekady na naszych oczach, w sercu cywilizowanej Europy, rozgrywał się koszmar, o którym poprawność polityczna i elity władzy nakazywały milczeć. Opublikowany niedawno raport obnaża wstrząsającą prawdę: "W tym stuleciu zgwałcono ponad 250 000 młodych białych kobiet w dużej mierze przez muzułmańskich mężczyzn".
Świat

„Już nawet Niemcy dystansują się od Ursuli von der Leyen”. Lider francuskiej prawicy zapowiada zmiany w Europie

opublikowano:
Jordan Bardella, przewodniczący francuskiego Zjednoczenia Narodowego, podczas wywiadu poświęconego przyszłości Francji, Europy i relacjom z Polską
- Kiedy wygrywasz przy stole negocjacyjnym, nie odchodzisz. A wizja Europy, której bronią Emmanuel Macron i Ursula von der Leyen, jest w istocie całkowicie przestarzała – przekonuje w rozmowie z telewizją wPolsce24 Jordan Bardella, lider francuskiego Zjednoczenia Narodowego.