Fatum? Memoriał dla ofiar pożaru w szwajcarskim barze sam stanął w płomieniach

Ta tragedia wstrząsnęła światem. 1 stycznia nad ranem zauważono płomienie w popularnym barze Le Constellation, w którym w Sylwestra bawili się głównie młodzi ludzie. W pożarze zginęło aż 41 osób, a kolejne 115 odniosło rany.
Wstępne wyniki śledztwa wskazują, że przyczyną pożaru były zimne ognie, które uczestnicy sylwestrowej imprezy wznosili nad głowy. Zajęła się od nich pianka wygłuszająca na suficie. Francuskiemu małżeństwu Moretti, do którego należał ten lokal, postawiono zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci, obrażeń i podpalenia przez zaniedbanie. Śledztwo objęło także lokalnego szefa ds. bezpieczeństwa publicznego i oficera ds. bezpieczeństwa pożarowego, bo wyszło na jaw, że ten bar funkcjonował mimo tego, że od 2019 r. nie przeszedł kontroli przeciwpożarowej.
W pobliżu pogorzeliska mieszkańcy kurortu ustawili improwizowany memoriał dla jego ofiar. Miał formę białego namiotu, wewnątrz którego wystawiono na stołach księgę kondolencyjną i pamiątki po ofiarach. Mieszkańcy regularnie składali w nim kwiaty i palili świeczki.
Policja kantonu Valais poinformowała, że w niedzielę, krótko przed szóstą rano, ten memoriał również stanął w płomieniach. Na szczęście pożar udało się szybko ugasić. Ocalono też księgę kondolencyjną, ale część pamiątek po ofiarach uległa spaleniu. Nikt nie odniósł obrażeń.
Policja otwarła już śledztwo w tej sprawie. Napisała w oświadczeniu, że wstępne ustalenia wskazują, że przyczyną tego pożaru była jedna z palących się w nim świeczek. Na tym etapie udało się ustalić, że w jego wybuchu nie brały udziału osoby trzecie.
źr. wPolsce24 za Guardian











