Polityczny los premiera lewaka wisi na włosku. Wszyscy mają go już dosyć, nawet koledzy z rządu

Spotkanie Starmera ze Streetingiem w środę rano trwało zaledwie kilkanaście minut. Sojusznicy ministra zdrowia nie ukrywają: „On idzie na całość”. Sam Streeting publicznie skupia się na „sukcesach NHS (brytyjska służba zdrowia)”, ale jego otoczenie nie zaprzecza, że planuje start w wyścigu o fotel lidera. Oprócz Streetinga do potencjalnych kandydatów zalicza się też burmistrza tzw. Wielkiego Manchesteru Andy’ego Burnhama oraz byłą wicepremier Angelę Rayner.
Katastrofalne sondaże i czarne chmury
Sondaże YouGov malują druzgoczący obraz: tylko 11 proc. Brytyjczyków uważa Starmera za „dobrego lub świetnego” premiera, a prawie 60 proc. ocenia go jako „słabego lub fatalnego”. Nawet wśród wyborców Labour Party z 2024 roku dominuje rozczarowanie.
Czytaj także:
„Spotkamy się w sądzie, komunisto!” Tarczyński nie może wjechać do kraju i grozi premierowi
Sytuację pogorszyły fatalne wyniki w wyborach lokalnych – Partia Pracy straciła setki radnych na rzecz Reform UK Nigela Farage’a i Zielonych. Do tego doszły kontrowersje wokół nominacji Petera Mandelsona na ambsadora w USA i jego powiązań z Jeffreyem Epsteinem.
Czy to już polityczna egzekucja?
Starmer twardo deklaruje, że nie odejdzie i chce „dalej rządzić”. Jednak historia Partii Pracy pełna jest liderów pożartych przez własnych towarzyszy w momentach kryzysu. Jeśli Streeting uruchomi procedurę w najbliższych dniach, domino może runąć bardzo szybko.
Wielka Brytania wchodzi w okres politycznego trzęsienia ziemi. Dla Partii Pracy to walka o przetrwanie – dla Starmera być może ostatni rozdział na Downing Street 10.
źr. wPolsce24 za "The Times", "Guardian"











