O co chodzi z likwidacją mObywatela? Niemcy chcą mieć pełną kontrolę

Niemiecka scena polityczna, zdominowana przez koalicję CDU-SDP, forsuje kontrowersyjne rozwiązania, które mogą zakończyć erę anonimowości i swobodnego dostępu do internetu w całej Europie. Według medialnych doniesień plany te zakładają obowiązkowe powiązanie kont w mediach społecznościowych z europejskim portfelem tożsamości cyfrowej (EU Digital Identity Wallet) oraz szeroką weryfikację wieku i tożsamości wszystkich użytkowników.
Przypomnijmy, to właśnie EUDI, ma zastąpić m. in. nasz polski system, doceniany przez miliony Polaków - mObywatel.
Co proponują Berlin i Bruksela?
Projekt, popierany przez SPD i CDU, zakłada:
-
Konieczność weryfikacji wieku i tożsamości przez oficjalny europejski system identyfikacji, zanim użytkownik będzie mógł korzystać z mediów społecznościowych.
-
Koniec anonimowego logowania do internetu – każde działanie w sieci miałoby zostać powiązane z tożsamością potwierdzoną przez państwo i system unijny.
-
Próby ograniczenia korzystania z VPN i innych narzędzi ochrony prywatności, co oznaczałoby praktycznie pełną kontrolę państwa nad ruchem internetowym.
Zdaniem niemieckich polityków takie rozwiązania mają chronić dzieci i młodzież, jednak krytycy ostrzegają, że to dopiero wstęp do pełnej kontroli cyfrowej obywateli.
Paradoks cyfrowy: Niemcy sami w tyle, ale chcą dyktować warunki reszcie UE
O ironio, dane z wszelkich europejskich raportów dotyczących cyfryzacji pokazują, że Niemcy mają jedne z najniższych w UE wskaźników cyfrowej aktywności i wykorzystania e-ID przez obywateli – tylko ułamek populacji regularnie korzysta z elektronicznych identyfikatorów, a administracja publiczna nadal opiera się na tradycyjnych rozwiązaniach. Co więcej, o takich możliwościach jak płatności BLIK u naszych sąsiadów nawet nie słyszano.
Mimo technologicznej słabości, niemieccy politycy dążą do ustanowienia przepisów, które mogą narzucić całej Unii Europejskiej model pełnej identyfikacji internetowej, eliminując anonimowość i prywatność obrońców wolności w sieci.
Atak na prywatność i wolność słowa
Krytycy podnoszą, że powiązanie kont użytkowników z cyfrowym identyfikatorem to poważna ingerencja w prywatność i wolność słowa. Takie rozwiązania otwierają drzwi do nadzoru i łatwego śledzenia aktywności każdego internauty – od zwykłych obywateli po krytyków władz.
Eksperci ostrzegają, że to pierwszy krok do modelu internetu, w którym państwo i korporacje mają pełną kontrolę nad tym, kto mówi, co mówi i kiedy może to zrobić. Te obawy potęgują dodatkowe inicjatywy jak Chat Control – czyli propozycje skanowania treści komunikatorów w celu ich monitorowania.
Dlaczego to groźne dla Europy?
Jeżeli niemieckie propozycje zostaną zaakceptowane i rozciągnięte na całą Unię Europejską będziemy mieli do czynienia z końcem anonimowości w sieci, którą do tej pory postrzegano jako fundamentalną dla wolnego społeczeństwa. Systemy nadzoru będą mogły stać się normą, a dowolna aktywność online będzie rejestrowana i przypisywana konkretnej osobie. Co za tym idzie, prywatne dane milionów obywateli trafiłyby pod kontrolę państwa i instytucji unijnych, które nie zawsze kierują się interesem swobód obywatelskich.
Chociaż Niemcy same nie radzą sobie z cyfrową transformacją i dominują amerykańskie platformy oraz technologie, niemieccy politycy chcą narzucić centralną kontrolę nad internetem w całej Europie. Taka strategia pod pozorem „bezpieczeństwa” może być przełomowym ciosem dla wolności w sieci i prywatności obywateli – nie tylko w Niemczech, ale i w całej UE.
źr. wPolsce24 za ithardware.pl











