Nieudany zamach na bazę wojskową. Agresorów powstrzymała rolniczka

RAF Fairford to baza Królewskich Sił Powietrznych w hrabstwie Gloucestershire. To jedyna baza lotnicza w Europie, z której operują amerykańskie bombowce. Latały z niej m.in. podczas wojny w Zatoce Perskiej (1990-1991), w byłej Jugosławii (1991-2001) i wojny w Iraku (2003-2011). Amerykanie wykorzystują ją także podczas obecnej wojny w Iranie.
Wpadli przez przypadek
I to właśnie ta baza stała się celem ataku. Doszło do niego w nocy z soboty na niedzielę. Policja z Glouceestershire ujawniła, że kwadrans przed pierwsza w nocy otrzymała zgłoszenie o trzech tajemniczych białych furgonetkach jadących w stronę bazy. Zatrzymano pięciu mężczyzn. Ściągnięto wojskowych saperów i ewakuowano mieszkańców okolicznych domów.
Teraz dziennik "The Telegraph" zdradził, że zamachowcy wpadli przez przypadek. Jak dowiedzieli się dziennikarze, pewna miejscowa rolniczka wracała w nocy z imprezy, gdy zauważyła trzy furgonetki blokujące wiejską drogę. Zwróciła szczególną uwagę na pięciu mężczyzn w kominiarkach, biegnących przez pole w stronę tej bazy, odjechała i zawiadomiła policję.
Korzystając z lokalnej grupy na Whatsappie, ostrzegła też sąsiadów, by zamknęli drzwi. Ok. 25 minut później wszyscy byli już w rękach służb.
Zapisali nazwę firmy z błędem
W rozmowie z dziennikiem, rolniczka – ze względów bezpieczeństwa nie zgodziła się na ujawnienie tożsamości – powiedziała, że te furgonetki od razu wydały jej się podejrzane, bo napisy i numery telefonów na ich drzwiach wyglądały na fałszywe. Gdy zauważyła uciekających mężczyzn o bliskowschodnim wyglądzie, wiedziała, że coś się dzieje.
Jak informuje dziennik, na jednej z furgonetek namalowano nazwę firmy FUEL2YOU i numer telefonu komórkowego, który miał o jedną cyfrę za mało. Taka firma nie istnieje, ale istnieje firma o zbliżonej nazwie, FUEL2U.
Spodziewali się zamachu
Dzień przed nieudanym zamachem w okolicy zaczęły krążyć plotki, że w bazie wprowadzono najwyższy stopień alarmowy. Na razie nie wiadomo jednak, ile brytyjskie służby wiedziały o planowanym ataku. Policja z Gloucestershire przyznała, że o obecności zamachowców dowiedziała się dopiero z telefonu od rolniczki.
W niedzielę wieczorem prezydent USA Donald Trump zasugerował, że zamachowcy byli już wcześniej pod obserwacją służb, ale nie zdradził szczegółów.
Rolniczka powiedziała "The Telegraph", że mieszkańcy pobliskiej miejscowości Whelford wiedzieli, że coś się szykuje. Zauważyła, że bramy prowadzące do tej bazy zostały zablokowane przy pomocy traktorów i sprzętu budowlanego. Do piątku wszyscy cywilni pracownicy zostali odesłani do domów, a w tej miejscowości zauważono tajemniczych cywili, których mieszkańcy podejrzewali o bycie przedstawicielami służb.
Chcieli wysadzić się w powietrze
Dr Antonio Giustozzi, ekspert z think-tanku RUSI, podejrzewa, że miał to być zamach samobójczy. Zauważa, że takie bazy jak Fairford mają kilka warstw ochrony. Jego zdaniem zamachowcy planowali zdetonować pierwszą furgonetkę przy bramie, by dwie pozostałe mogły wjechać. Druga zostałaby zdetonowana po to, by przebić się przez drugą warstwę ochrony, a trzecia w pobliżu właściwego celu. Jego zdaniem szansa na to, że dotarłaby w pobliże amerykańskich samolotów, była jednak bardzo mała.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi policja antyterrorystyczna. Wstępne założenie jest takie, że ten nieudany zamach został przygotowany przez irańskie służby, ale źródła dziennika "Guardian" podkreślają, że na razie niczego się nie wyklucza – w tym tego, że za wszystkim stoją islamiści i nie miał on nic wspólnego z wojną w Iranie.
Lokalne władze ostrzegają, że mieszkańcy muszą liczyć się przez jakiś czas ze zwiększoną obecnością policji i wojska w okolicy.
źr. wPolsce24 za "Telegraph", "Guardian"









