Szokująca odpowiedź na groźby Trumpa. Dzieci będą strzegły elektrowni

Jakiś czas temu prezydent USA Donald Trump postawił reżymowi ultimatum. Zagroził, że jeśli Teheran nie otworzy cieśniny Ormuz i nie zrezygnuje z prób pozyskania broni atomowej, Amerykanie zbombardują irańskie elektrownie. Potem dodał do tego groźbę zbombardowania mostów.
Termin tego ultimatum był kilkakrotnie przekładany z powodu rzekomych postępów w negocjacjach, ale definitywnie upływa on dziś w nocy i nic nie wskazuje na to, żeby prezydent USA miał go przełożyć po raz kolejny.
Żywe łańcuchy
Iran nie ma już ani lotnictwa, ani obrony przeciwlotniczej, które pozwoliłyby mu obronić się przed atakiem. Reżym wpadł więc na inny pomysł – ludzkie tarcze.
Jak donoszą media, zastępca ministra ds. sportu i młodzieży Alireza Rahimi wezwał na antenie państwowej telewizji młodzież, sportowców, artystów, uczniów, nauczycieli, by formowali ludzkie łańcuchy wokół elektrowni. Dodał, że ten pomysł został rzekomo zaproponowany przez samych studentów, młodych artystów i organizacje młodzieżowe.
Oficjalnie ta akcja jest przedstawiana jako protest przeciwko amerykańskim zbrodniom wojennym. Wiceminister powiedział, że ten symboliczny akt nazwano Ludzkim Łańcuchem Młodzieży Iranu za Jasną Przyszłością. W praktyce dla wszystkich jest jednak jasne, że reżym liczy na to, że Amerykanie zrezygnują z zaplanowanych ataków, bo nie będą chcieli strat wśród ludności cywilnej.
Używali dzieci już wcześniej
To nie pierwszy raz, kiedy Iran używa dzieci na wojnie. Podczas wojny z Irakiem rekrutowano dzieci, które były wykorzystywane w samobójczych atakach na najtrudniejszych odcinkach frontu, przez pola minowe itp. Zachodnie media donosiły, że dzieci miały dostawać plastikowe klucze, które w razie śmierci na polu walki miały im otworzyć bramy raju - dziś wiele osób wątpi, czy faktycznie miało to miejsce.
Podczas obecnej wojny, 26 marca, Korpus Strażników Rewolucji ogłosił, że rekrutuje osoby do obrony kraju, a ochotnikami mogą zostać dzieci od 12. roku życia.
Świadkowie twierdzą, że dzieci, uzbrojone w karabiny, pilnują w kraju wielu checkpointów i biorą udział w patrolach. Amnesty International przypomniała, że rekrutowanie dzieci do walki to zbrodnia wojenna.
źr. wPolsce24 za news.com.au











