Internetowy śledczy uratował ofiarę pedofila. Na trop naprowadził go niezwykły przedmiot

Z tego tekstu dowiesz się:
-
Agent amerykańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) Greg Squire opowiedział BBC o śledztwie, w którym uratowano 12-letnią ofiarę pedofila dzięki analizie… fragmentu cegły widocznej na zdjęciu.
-
Dziewczynka, której nadano pseudonim „Lucy”, była przez lata wykorzystywana przez partnera swojej matki, a materiały trafiały do dark webu.
-
Śledczy nie znali jej tożsamości ani miejsca pobytu – jedynymi tropami były detale widoczne na zdjęciach: gniazdka, sofa i odsłonięta cegła w ścianie.
-
Przełom przyniosła identyfikacja cegły typu „Flaming Alamo” przez sprzedawcę Johna Harpa, który wskazał, że była produkowana lokalnie w latach 60.–80.
-
Ograniczenie poszukiwań do osób mieszkających w promieniu 160 km od cegielni pozwoliło wytypować jeden adres.
-
W domu mieszkała dziewczynka w odpowiednim wieku oraz partner jej matki – wcześniej skazany za przestępstwa seksualne.
-
Sprawca został aresztowany i skazany na 70 lat więzienia.
-
Squire przyznał, że sprawa miała ogromny wpływ na jego życie prywatne i zdrowie psychiczne. Po terapii wrócił do służby.
-
Po latach spotkał dorosłą już Lucy, która powiedziała, że otrzymała wsparcie i jest dziś w stanie mówić o swojej traumie.
Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) ma własną agencję śledczą, HSI. Jej pracownicy zajmują się szeregiem spraw kryminalnych, które głównie dotyczą przestępstw popełnianych przez międzynarodowe organizacje przestępcze. Ponieważ zajmują się one handlem żywym towarem, to istotnym elementem misji HSI jest walka z pedofilią. HSI ma swoje biura w 235 miastach USA i w 90 miastach w 50 innych państwach.
Znaleźli jej zdjęcia w dark webie
Squire jest w HSI specjalistą od śledztw w internecie. Służy w elitarnym oddziale, który zajmuje się identyfikacją dzieci w materiałach pedofilskich. W BBC opowiedział o jednej z pierwszych spraw, którą prowadził. Chodziło o dziewczynkę, której nadano pseudonim Lucy. Była ona ofiarą pedofila, który przez lata gwałcił ją i publikował zdjęcia w tzw. dark webie.
Squire powiedział, że gdy on i jego koledzy natrafili na te nagrania, Lucy miała 12 lat. Tego jednak dowiedzieli się później. Początkowo nic o niej nie wiedzieli – nie znali jej imienia i nie wiedzieli, gdzie mieszka. Pedofil dbał o to, by na tych zdjęciach nie było żadnych elementów, które mogłyby posłużyć do jego identyfikacji. Wiedzieli tylko, że Lucy przebywa gdzieś w Ameryce Północnej, dzięki widocznym na nagraniach gniazdkom elektrycznych i oprawom na żarówki. Wygląd pomieszczenia, w którym wykonywano zdjęcia, sugerował też, że dziewczynka jest ofiarą członka rodziny.
Początkowo spróbowali ustalić tożsamość ofiary przez media społecznościowe. Zwrócili się w tej sprawie o pomoc do Facebooka. Korporacja odmówiła im jednak pomocy mimo tego, że posiada narzędzia do identyfikacji twarzy na publikowanych przez internautów zdjęciach. Zapytani o to przez BBC przedstawiciele Facebooka powiedzieli, że dla ochrony prywatności użytkowników jest ważne, że przestrzegamy odpowiedniego procesu prawnego, ale zapewniła, że wspiera organy ścigania na tyle, ile jest możliwe.
Diabeł tkwi w szczegółach
Ekipa Squire'a zaczęła się więc przyglądać uważnie temu, co było widoczne na zdjęciach – pościeli, jej ubiorowi, pluszowym zwierzętom. Szukali czegoś, co może pomóc w znalezieniu dziecka. Wtedy nastąpił pierwszy drobny przełom w śledztwie. Ustalili, że widoczna na zdjęciach sofa nie jest sprzedawana w całych Stanach Zjednoczonych. Udało im się zdobyć listę osób, które ją kupiły. To pozwoliło nieco zawęzić krąg poszukiwań – ale wciąż chodziło o ok. 40 tys. osób mieszkających w 29 stanach.
Wkrótce zauważyli, że na zdjęciach widać cegłę w ścianie, z której odpadł tynk. Squire powiedział, że sprawdzając ten trop, zaczął szukać w internecie informacji o cegłach. W ten sposób dowiedział się, że producenci cegieł mają swoje stowarzyszenie branżowe. Zadzwonił do niego, a kobieta, która odebrała telefon, od razu zadeklarowała, że zrobią wszystko, by mu pomóc. Poprosiła o wysłanie zdjęcia tej cegły i obiecała, że przekaże ją ekspertom.
Na kolejny przełom nie trzeba było długo czekać. Ze śledczymi skontaktował się John Harp, który od 1981 roku jest sprzedawcą cegieł. Na podstawie barwy i kształtu zidentyfikował, że to cegła o nazwie Flaming Alamo. Doskonale je znał – były produkowane w firmie, która go zatrudnia, i osobiście sprzedał ich miliony sztuk.
Uwaga eksperta skierowała ich na trop
Squire przyznał, że był tym podekscytowany. Liczył, że dostanie listę klientów, którzy ją kupili, i będzie mógł ją porównać z listą osób, które kupiły tamtą sofę. Harp szybko zgasił ten entuzjazm. Powiedział mu, że jego firma produkowała te cegły od lat 60. do 80. XX wieku i nie mają listy klientów w formie cyfrowej – a jedynie ogromny stos faktur, którego przejrzenia potrwałoby bardzo długo.
Harp powiedział mu jednak coś, co naprowadziło go na właściwy trop. Zauważył, że cegły są ciężkie i trudne w transporcie. To oznacza, że osoby, które je kupują, zwykle mieszkają w małej odległości od cegielni, w której je wyprodukowano. Przyjrzeli się więc znowu liście osób, które kupiły sofę, ograniczając je do tych, którzy mieszkają w odległości do 160 km od cegielni, która produkowała cegły. To pozwoliło zawęzić krąg z 40 tys. do zaledwie 40-50 nazwisk.
Rozpoznał dom na zdjęciu
Taką liczbę potencjalnych podejrzanych można już było sprawdzić w mediach społecznościowych. W ten sposób udało im się znaleźć zdjęcie Lucy, które opublikowano na Facebooku. Była na nim z dorosłą kobietą.
Śledczy podejrzewali, że to jej krewna, ale nie chcieli się z nią kontaktować, bo nie wiedzieli, czy jest w zmowie z pedofilem. Ustalili więc jej adres i wszystkie adresy, z którymi miała jakiś związek. Nie chcieli jednak sprawdzać ich po kolei, bo bali się, że pedofil dowie się o śledztwie i ucieknie z ofiarą.
Z pomocą po raz kolejny przyszła im wiedza Harpa. Ściągnęli z internetu zdjęcia domów, w których potencjalnie może przebywać. Na żadnym z nich nie było widać z zewnątrz cegieł, ale poprosili eksperta, żeby na podstawie stylu, w jakim je wybudowano, ocenił, czy powstały w okresie, w którym te cegły były sprzedawane. Gdy porównali listę, którą im przekazał, z listą właścicieli sofy, okazało się, że tylko jeden adres występował na obu.
Na podstawie stanowych archiwów, list wydanych praw jazdy, dokumentacji szkolnej itp. śledczy ustalili, że w tym domu mieszka ze swoją matką dziewczynka w odpowiednim wieku. Ustalili także, że mieszka z nimi partner matki, który w przeszłości był skazany za przestępstwa o charakterze seksualnym.
Po kilku godzinach agenci DHS aresztowali zwyrodnialca, który gwałcił dziecko od sześciu lat. Później sąd skazał go na 70 lat więzienia.
Harp ujawnił BBC, że sam ma trójkę adoptowanych dzieci i prowadzi rodzinny dom dziecka, przez który przewinęło się ponad 150 dzieci – z których wiele było ofiarą przemocy seksualnej.
Modliła się o ratunek
Ta sprawa jednak szczególnie nim wstrząsnęła, bo Lucy była w podobnym wieku jak jego własna córka.
Latem zeszłego roku Squire po raz pierwszy spotkał się osobiście z Lucy, która ma teraz dwadzieścia kilka lat. Powiedziała mu, że po wszystkim otrzymała dużo wsparcia i jest już w stanie rozmawiać o traumie, którą przeszła. Dodała, że modliła się o to, żeby jej koszmar się skończył i jej modlitwy zostały wysłuchane.
źr. wPolsce24 za BBC











