Świat

Ile zarabiają lekarze w bogatej Szwecji? Dla polskich medyków to byłby szok

opublikowano:
Szpital w Szwecji, tam zarobki lekarzy są dużo niższe niż w Polsce
Szpital w Szwecji, tam zarobki lekarzy są dużo niższe niż w Polsce (fot. shutterstock)
Podczas gdy w Polsce przetacza się kolejna fala dyskusji o fatalnej sytuacji finansowej polskiej służby zdrowia, a media obiegają informacje o rekordowych, wielomilionowych kontraktach niektórych lekarzy, rzeczywistość brutalnie weryfikuje narrację medycznego lobby. Sprawdziliśmy, jak wyglądają realne zarobki lekarzy w mitycznym „raju dobrobytu” – Szwecji. Wnioski? Polscy medycy mają dziś w kraju eldorado, o jakim ich skandynawscy koledzy mogą tylko pomarzyć.

Szwecja przez lata była przedstawiana jako ziemia obiecana dla personelu medycznego. Jeszcze 15 lat temu krążyły legendy o tym, jak tamtejszy system musiał radzić sobie z brakiem specjalistów na dalekiej, mroźnej północy kraju (np. w regionie Norrbotten, w miastach takich jak Kiruna czy Luleå). Tamtejszy „zwykły” internista, obsługujący kilka rozległych gmin, potrafił wyciągnąć na rękę – w przeliczeniu – astronomiczne, jak na tamte czasy, choć przecież, nie tak duże z dzisiejszej polskiej perspektywy, 40–50 tysięcy złotych miesięcznie.

Te czasy jednak bezpowrotnie minęły. Obecna rzeczywistość szwedzkiego systemu ochrony zdrowia wygląda dużo bardziej rynkowo. I nikt nie skarży się na zarobki. 

Szwedzki sufit: Mediana dla chirurga to... 25 tysięcy złotych

Z najnowszych, oficjalnych danych szwedzkich związków zawodowych lekarzy [Saco Lönesök – oficjalna baza danych o wynagrodzeniach prowadzona przez Szwedzką Konfederację Stowarzyszeń Zawodowych i Sveriges Läkarförbund -Szwedzkie Stowarzyszenie Lekarskie – organizacja zrzeszająca ok. 85% tamtejszych lekarzy, która co roku publikuje oficjalną statystykę płac (lönestatistik) z rozbiciem na specjalizacje (np. chirurgii och ortopedii), staż pracy i regiony oraz analiz rynku pracy wynika jasno: zarobki medyków w Szwecji są twardo regulowane i – jak na standardy Europy Zachodniej – uderzająco przeciętne.

Dzisiejsza krajowa mediana zarobków dla najlepiej zarabiających lekarzy specjalistów w Szwecji wynosi po przeliczeniu na czysto zaledwie 26 387 złotych na rękę miesięcznie. Co więcej, w grupie uchodzącej zazwyczaj za elitę finansową, czyli wśród chirurgów, ta mediana jest jeszcze niższa i wynosi 25 233 złote netto.

Porównajmy to z doniesieniami z polskich szpitali, gdzie młodzi lekarze (często tuż po rezydenturze) potrafią dzięki agresywnemu fakturowaniu na kontraktach i braniu masowych dyżurów wyciągać kwoty rzędu 50, 70, a w rekordowych przypadkach nawet ponad 100 tysięcy złotych miesięcznie! W Polsce głośno jest o warszawskich lekarzach, którzy z publicznej kasy zgarniają rocznie miliony. W Szwecji taki scenariusz jest absolutnie niemożliwy.

Skrajny fiskalizm zabija chęć do przekrętów. „Lepiej iść na ryby”

Dlaczego lekarze w Szwecji nie dorabiają na potęgę w prywatnych klinikach i nie biorą dodatkowych „fuch”? Odpowiedź tkwi w mentalności, kulturze pracy oraz bezwzględnym systemie podatkowym, który nie zachęca, by pracować więcej.

W szwedzkiej kulturze branie nadgodzin ponad miarę nie jest mile widziane. Lekarze dbają o swoją kondycję psychofizyczną i po prostu nie chcą się przemęczać. Co więcej, system jest potężnie sformalizowany – istnieje restrykcyjny, uregulowany przepisami dziennik pracy lekarza oraz twarde umowy związkowe, które skutecznie uniemożliwiają jakiekolwiek „kombinowanie” z grafikami, tak popularne w polskich realiach.

Jednak największym batem na pracowitych jest szwedzki urząd skarbowy (Skatteverket). Jak zauważa mieszkający w Szwecji analityk Piotr Piotrowicz, po przekroczeniu progu dochodowego na poziomie około 31 tysięcy złotych brutto miesięcznie, wchodzi się w wyższy próg podatkowy (33%), który drastycznie rośnie z każdym kolejnym tysiącem. Każda dodatkowa godzina pracy, każdy dodatkowy dyżur czy konsultacja oznacza oddanie państwu kolejno 33%, 34%, 35%, aż do 40% i więcej wypracowanych pieniędzy. Taki system maksymalnie zniechęca do jakiejkolwiek przedsiębiorczości. Jak ironizują sami zainteresowani: przy takich podatkach zamiast brać kolejny dyżur, zdecydowanie lepiej iść na ryby.

Urzędnicy zarabiają więcej niż premier i lekarze razem wzięci

Okazuje się, że w Skandynawii – podobnie jak w wielu innych biurokratycznych systemach – najlepiej zarabia nie ten, kto operuje pacjenta, ale ten, kto zarządza papierami.

Prawdziwymi finansowymi rekordzistami szwedzkiego systemu zdrowia nie są wybitni kardiochirurdzy czy neurochirurdzy, ale szpitalni administratorzy i dyrektorzy regionów. Szwedzka prasa grzmiała niedawno w nagłówkach: „Jeden z dyrektorów regionu zarabia więcej niż premier Szwecji!”.

Mowa o Emmie Lennartsson, dyrektor regionalnej ds. zdrowia w Sztokholmie. Jej oficjalne zarobki to 210 000 koron szwedzkich brutto miesięcznie. Po odliczeniu wszelkich obciążeń daje to około 48 772 złote na rękę miesięcznie. Ta urzędniczka państwowa zarabia niemal dwukrotnie więcej niż wybitny chirurg ratujący ludzkie życie w szpitalu klinicznym i dalej dużo mniej, niż rezydent w polskiej stołecznej placówce medycznej!

Koniec mitu „biednego polskiego lekarza”

Zestawienie tych danych jasno pokazuje, że opowieści o rzekomej nędzy polskich lekarzy i konieczności ciągłego podnoszenia ich pensji z kieszeni podatnika można włożyć między bajki. Szwecja – kraj o nieporównywalnie wyższych kosztach życia niż Polska – płaci swoim specjalistom kwoty, które w polskich warunkach systemu ochrony zdrowia nie robią już wrażenia.

Szwedzki lekarz, aby zarobić więcej, musi podjąć radykalny krok: albo wyjechać na kontrakt do USA (gdzie system opiera się na zupełnie innych, rynkowych zasadach), albo... przyjechać do Warszawy i zatrudnić się w jednym z polskich instytutów medycznych. Czas skończyć z kompleksami i uleganiem szantażom emocjonalnym medycznych związków zawodowych. Polscy lekarze zarabiają dziś znakomicie, a szwedzki system jest tego najlepszym, otrzeźwiającym dowodem.

źr. wPolsce24 za www.saco.se, slf.se, x.com/@Piotrowicz17

Świat

Koniec wielkiej obławy. Uciekał z więzienia cztery razy, czy teraz zostanie tam na lata?

opublikowano:
Cela więzienna
(fot. ilustracyjna/ pexels)
Zjeżdżanie po murze na powiązanych prześcieradłach, piłowanie krat w oknach więzienia o zaostrzonym rygorze, a nawet wydostanie się za mury dzięki „ludzkiej piramidzie” – to nie opis filmu akcji, lecz brawurowe metody włoskiego zbiega. Hiszpańska policja zatrzymała poszukiwanego europejskim nakazem aresztowania mężczyznę określanego mianem „mistrza ucieczek”. Czeka go teraz ekstradycja do Włoch.
Świat

Zaskakujący przywilej dla posłów. Dostaną „księdza na telefon”

opublikowano:
kościół
(fot. ilustracyjna/ pixabay)
Duński parlament zdecydował, że tamtejsi parlamentarzyści otrzymają opiekuna duchowego „na telefon”, który ma im pomagać w sprawach prywatnych i egzystencjalnych. Decyzja ta, popierana przez minister ds. zdrowia i wyznań Idę Auken, wywołała ogromną krytykę i doprowadziła do odejścia części działaczy z jej własnego ugrupowania.
Świat

Śmiertelny przypadek malarii na europejskim lotnisku. Tropikalna choroba dostała się do Europy

opublikowano:
Frankfurt
(fot. EPA/MATIAS BASUALDO Dostawca: PAP/EPA)
Tragiczny bilans tzw. „malarii lotniskowej” w Niemczech. Jeden z pracowników obsługi naziemnej lotniska we Frankfurcie nad Menem zmarł po ukąszeniu przez tropikalnego komara. Łącznie zakażonych zostało sześć osób, a służby sanitarne natychmiast wdrożyły procedury kryzysowe.
Świat

10 gramów chleba kosztowało go 15 tys. euro. Piekarz przegrał z przepisami UE

opublikowano:
Symboliczna ilustracja przedstawiająca konflikt między małym przedsiębiorcą a regulacjami: chleb na wadze, pieniądze, dokumenty prawne, młotek sędziowski oraz flaga Unii Europejskiej. Grafika nawiązuje do historii niemieckiego piekarza, który poniósł koszty po skardze dotyczącej niewielkiej różnicy w wadze pieczywa
10 gramów brakującej wagi chleba doprowadziło do kosztownej kontroli i zmian w piekarni. Sprawa z Bawarii wywołała dyskusję o granicach biurokracji (graf. AI)
Klient zważył w domu pół bochenka chleba i stwierdził, że brakuje mu 10 gramów. Zamiast odpuścić, zgłosił sprawę urzędnikom. Efekt? Piekarz z Bawarii musiał wydać 15 tysięcy euro na nowe wagi we wszystkich swoich sklepach. To nie żart – to biurokratyczny horror w samym sercu Unii Europejskiej.
Świat

Tragedia w Nepalu. Powódź błyskawiczna porwała ludzi, setki turystów zaginęły

opublikowano:
powodz nepal
Gwałtowna powódź w Nepalu. Nie żyją ludzie, setki osób bez kontaktu (fot. zrzut ekranu X)
Nepal zmaga się ze skutkami jednej z najpoważniejszych powodzi ostatnich miesięcy. Gwałtowna fala powodziowa w rejonie rzeki Bhote Koshi doprowadziła do śmierci co najmniej kilku osób, zniszczyła infrastrukturę i pozostawiła setki osób nieosiągalnych. Wśród zgłoszonych jako zaginieni są także zagraniczni turyści.
Świat

Najpierw Tusk, teraz Sánchez? Urlop premiera w czasie kryzysu wywołał burzę

opublikowano:
Migranci oczekują w obozowisku na plaży El Trampolín w Ceucie w Hiszpanii,, tymczasem premier Sanchez wybiera sie na kolejny urlop
Migranci oczekują w obozowisku na plaży El Trampolín w Ceucie w Hiszpanii/ zdjęcie premiera Pedro Sáncheza (fot. PAP/EPA/wikipedia)
Premier Hiszpanii Pedro Sánchez udał się na urlop do Andory zaledwie kilka dni po nadzwyczajnych posiedzeniach rządu dotyczących sytuacji w Ceucie. Decyzja wywołała falę krytyki. Przeciwnicy polityczni zarzucają mu, że w czasie poważnych problemów państwa powinien być bardziej zaangażowany w działania kryzysowe. Historia wywołała w Hiszpanii dyskusję podobną do tej, która wielokrotnie pojawiała się również w Polsce