Polityk, który wygrał anulowane wybory, został zatrzymany przez policję. Miał być szefem grupy przestępczej

O Georgescu zrobiło się głośno w 2024 roku, gdy wystartował w wyborach prezydenckich. Początkowo praktycznie nikt go nie znał i miał jednocyfrowe poparcie, ale to zaczęło gwałtownie rosnąć. Ostatecznie zdobył 23% głosów, zajmując pierwsze miejsce w pierwszej turze.
Przeszukano jego dom
Po tym niespodziewanym zwycięstwie pojawiły się sugestie, że za jego sukcesem stały rosyjskie służby. Sąd Konstytucyjny Rumunii, nie podając oficjalnego powodu, anulował je i nakazał przeprowadzenie wyborów od początku. Georgescu nie został dopuszczony do powtórnych wyborów, które ostatecznie wygrał kandydat liberałów. Po fakcie rumuńskie media ujawniły, że tajemnicza kampania wyborcza na TikToku – o której mówiono w kontekście rzekomej współpracy z rosyjskimi służbami – została opłacona przez liberałów, którzy chcieli w ten sposób odebrać głosy swojej rywalce.
Jak informują rumuńskie media, Georgescu został w poniedziałek zatrzymany przez policję w mieście Otopeni, podczas kontroli drogowej. Następnie policjanci zabrali go do jego domu we wsi Mogoșoaia, gdzie w jego towarzystwie dokonano przeszukania. Po nim został zabrany na przesłuchanie do siedziby Dyrekcji Śledztw w Sprawach Przestępczości Zorganizowanej i Terroryzmu (DIICOT). Łącznie policjanci przeszukali dziś pięć lokali.
Miał założyć grupę przestępczą
To zatrzymanie i przesłuchania mają związek ze śledztwem, w którym Georgescu jest podejrzany o bycie przywódcą trzyosobowej grupy przestępczej. Jej członkowie mili obiecać biznesmenowi Răzvanowi Leu, że zorganizują mu wielomilionową pożyczkę w szwajcarskich bankach. Wcześniej miał jednak wpłacić im ogromne sumy pieniędzy – łącznie 1,1 mln euro - jako rzekome zabezpieczenie tej pożyczki. Twierdzi, że wycofał się z prób jej uzyskania, ale Georgescu i jego wspólnicy nie chcieli mu oddać tych pieniędzy.
Istnienie śledztwa w tej sprawie, o którym rumuńskie media informowały już w trakcie kampanii wyborczej, DIICOT potwierdził dopiero we wrześniu zeszłego roku. Teraz śledczy potwierdzili, że trwa nadal. Podkreślili, że podejrzani powinni być uznawani za niewinnych dopóki ich winy nie potwierdzi sąd.
Równocześnie wobec polityka toczy się postępowanie, które rozpoczęło się w lutym 2025 roku. Prokuratura postawiła mu wtedy szereg zarzutów, od defraudacji środków na kampanię wyborczą, po wsparcie organizacji o charakterze faszystowskim i nawoływanie do zamachu stanu. Media donosiły także, że jego ochroniarzami rzekomo byli najemnicy z Grupy Wagnera i kadyrowcy. On sam twierdził, że jest niewinny, a stawiane mu zarzuty są motywowane politycznie i mają na celu uniemożliwienie mu startu w powtórzonych wyborach prezydenckich.
źr. wPolsce24 za Digi24.ro









