AKTUALIZACJA! Gigantyczna tragedia w alpejskim kurorcie. Czy Polacy są wśród ofiar?

W nocy z środy na czwartek w tym popularnym lokalu trwała impreza sylwestrowa. Ok. 1:30 służby dostały zgłoszenie, że doszło w nim do silnej eksplozji. Jej przyczyny nie są na razie znane, ale szwajcarski dziennik Blick poinformował nieoficjalnie, że powodem mogła być pirotechnika używana podczas noworocznego koncertu. Policja i władze kantonu ujawniły na konferencji prasowej, że nic na razie nie sugeruje, by był to zamach terrorystyczny.
Kilka tuzinów ofiar
Nie jest do końca jasne, ile osób było w tym barze w momencie eksplozji, ale mieści on ok. 300 osób. Początkowo media informowały, że życie straciło ok. 10 osób, ale szybko okazało się, że skala tragedii jest znacznie większa. Na drugiej konferencji prasowej policja poinformowała, że ofiar śmiertelnych było kilka tuzinów. Nie sprecyzowali tej liczby ale dodali, że jest wielce prawdopodobne, że wśród ofiar najprawdopodobniej są turyści z wielu państw. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Włoch, powołując się na informacje od szwajcarskiej policji, poinformowało, że ofiar śmiertelnych było ok. 40.
Policja ujawniła też, że ok. 100 osób odniosło rany. Wiele z nich jest w stanie ciężkim i ma poważne oparzenia. Oddziały intensywnej opieki medycznej w okolicznych szpitalach są już pełne, niektóre ofiary trzeba było przewieźć do placówek w innych kantonach. Władze miasta poprosiły mieszkańców, by w związku z tą sytuacją powstrzymali się od niekoniecznych wizyt w szpitalach.
Trwa akcja ratunkowa
Obecnie nadal trwa akcja ratunkowa. Bierze w niej udział ok. 150 ratowników. Na miejsce wysłano także ok. 40 karetek i 10 śmigłowców. By mogły operować bez przeszkód, nad kurortem zakazano lotów samolotów. Okolice baru odcięto kordonem.
Jak informuje BBC, policyjni technicy zbierają już na miejscu ślady. Prokurator generalna kantonu Valais Beatrice Pilloud poinformowała, że rozpoczęto już śledztwo, które ma wyjaśnić okoliczności, które doprowadziły do tej dramatycznej sytuacji. Dodała, że na chwilę obecną śledczy podejrzewają wypadek i nic nie wskazuje, że był to celowy atak. Dodała także, że trwają prace nad identyfikacją ofiar, by móc poinformować ich rodziny i jak najszybciej oddać im ich ciała, ale przyznała, że może to trochę potrwać. Według władz kantonu Valais część ofiar pochodziła z zagranicy. Francuskie MSZ potwierdziło, że wśród rannych jest dwóch obywateli Francji, a polskie MSZ sprawdza, czy poszkodowani są również Polacy.
AKTUALIZACJA
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ustala, czy wśród ofiar śmiertelnych lub rannych po pożarze w kurorcie Crans-Montana znajdują się obywatele Polski. Jak przekazał PAP rzecznik MSZ Maciej Wewiór, resort pozostaje w kontakcie ze służbami konsularnymi w Szwajcarii.
– Czekamy na te informacje – poinformował.
Szwajcarska policja zaznacza, że proces identyfikacji ofiar potrwa i na razie jest zbyt wcześnie, by podać szczegółowe dane dotyczące narodowości wszystkich poszkodowanych.
źr. wPolsce24 za BBC, Guardian, PAP











