„Mocno sfochowany gracz”. Dziennikarz obnaża kulisy władzy Zełeńskiego

Dziennikarz, który niedawno wydał książkę "Kłopot z Zełenskim", był gościem telewizji Polsat News. Na początku skomentował głośną sprawę nadania jednej z jednostek wojskowych imienia "bohaterów UPA". Jego zdaniem zamieszanie, jakie ona wywołała w Polsce, nie zrobiło na prezydencie Ukrainy wrażenia, bo jest on politykiem, który "oderwał się od racjonalności".
Ukraińska wersja Grety Thunberg
- Z turborealistycznego polityka stał się mocno sfochowanym graczem, którego niektórzy z moich rozmówców porównują do Grety Thunberg w takim codziennym obejściu. Natomiast już na jego współpracownikach zrobiło to wrażenie. Dlatego szef kancelarii prezydenta Ukrainy, generał Kyryło Budanow, był w Warszawie. Rozumiał, że Kijów przegrzał i ta decyzja szkodzi relacjom polsko-ukraińskim - stwierdził dziennikarz portalu Wirtualna Polska w programie "Polityczny WF z gościem".
Jego zdaniem Wołodymyr Zełenski to człowiek, który potrafi "krzyczeć, wyzywać albo obrazić się i dopóki sobie nie uświadomi, że za tę decyzję trzeba zapłacić", to nie będzie się przejmował reakcjami nad Wisłą.
Gra powyżej swojej wagi
Według Parafianowicza prezydent Ukrainy przelicytowuje na arenie międzynarodowej i często "gra powyżej swojej wagi, co jest klasyczną cechą polityków eskalacyjnych, w szczególności z byłego ZSRR". - Bohaterowie mojej książki mówią, że Zełenski jest w tej samej lidze, co Putin, Trump i Netanjahu pod względem właśnie metod eskalacyjnych w relacjach z partnerami. Stawia bardzo wysoko poprzeczkę, żeby później schodzić z oczekiwań - zdradza w rozmowie z Piotrem Witwickim i Marcinem Fijołkiem.
Reguły świata kryminalnego
Piotr Witwicki dopytywał o postsowiecką mentalność Ukrainy, jaka wyłania się z najnowszej książki gościa. Parafianowicz zwrócił uwagę, że od dawna próbuje mówić publicznie, że postsowiecka polityka jest bardzo brutalna, a jej reguły w dużej mierze odnoszą się do reguł świata kryminalnego.
- Zełenski do 2014 roku robił karierę sceniczną w Rosji, czyli w kodzie popkulturowym nie tylko postsowieckim, ale też i rosyjskim. Przecież on grał na fortepianie przed rosyjskim propagandystą Sołowjowem. Dorobił się pieniędzy w Rosji i nadal jako zastępcę swojego biura ma Ołeha Tatarowa, byłego wiceszefa MSW z czasów Wiktora Janukowycza, który odpowiadał na pacyfikację Majdanu w 2014 roku i był szefem zarządu śledczego w MSW. Tatarow miał teczki na wszystkich najważniejszych graczy w Ukrainie. Stąd też jest ważny w obecnej administracji – wyliczał Parafianowicz.
Sowiecki kod komunikacji
Jego zdaniem to wszystko jest nieczytelne dla zachodnich polityków.
- Wdzięczność i zrozumienie to są pojęcia abstrakcyjne na Wschodzie. Mogą być używane instrumentalnie, żeby kogoś pogrążyć albo żeby komuś sprawić przykrość. Natomiast ważną zasadą jest to, że sowietów się nie obraża. To jest tak, że masz z kimś razborki - w gwarze więziennej, czyli awanturujesz się, a na drugi dzień możesz przybić z nim piątkę i robić dalej interesy. To jest naturalne. Tak to działa. To jest inny kod komunikacji w świecie polityki. I ten, kto nie chce tego kodu zrozumieć, musi być skazany na porażkę - uważa znawca spraw wschodnich.
źr. wPolsce24 za Polsat News











