Polska

Ukraińska aktywistka o polskim polityku: „Nasz człowiek w polskim rządzie”

opublikowano:
Minister Szeptycki z ukraińską aktywistką
(fot. screen za FB)
W polskim rządzie zasiada człowiek, który otwarcie relatywizuje zbrodnie UPA, a ukraińscy działacze bez ogródek nazywają go „swoim”? W sieci przypomniano szokujące słowa ukraińskiej dziennikarki Margarity Sytnik. Chodzi oczywiście o Andrzeja Szeptyckiego, wiceministra nauki z nadania Polski 2050, wokół którego wybuchł potężny skandal dyplomatyczny i historyczny.

Polską opinią publiczną wstrząsnęły niedawne, bezkompromisowe słowa redaktor Doroty Gawryluk na antenie Polsat News. Znana dziennikarka w ostrych słowach skrytykowała obecność Andrzeja Szeptyckiego w strukturach rządowych po tym, jak wiceminister pozwolił sobie na skandaliczne porównanie zbrodniarzy z UPA do... Żołnierzy Niezłomnych.

Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że człowiek o pochodzeniu ukraińskim, reprezentujący ukraińskie interesy, jest wiceministrem w polskim rządzie. W polskim rządzie powinni być polscy ministrowie, którzy reprezentują polską rację stanu” – grzmiała Dorota Gawryluk, wywołując wściekłość środowisk lewicowo-liberalnych.

Już wcześniej podobne oburzenie - tych samych środowisk - wywołał tekst Stanisława Janeckiego opublikowany w Tygodniku "Sieci", w którym publicysta napisał wprost:

W polskim rządzie zasiada osoba reprezentująca ukraińskie interesy i ukraińskie państwo.

Po wypowiedzi Gawryluk i tekście Janeckiego "Salon" zapłonął z oburzenia. Tymczasem... w taki sam sposób o Szeptyckim wypowiadają się Ukraińcy.

„Nasz człowiek w rządzie” i „Trzeba się trzymać swoich”

Okazuje się jednak, że to, co dla wielu konserwatystów jest powodem do głębokiego niepokoju, dla ukraińskich aktywistów działających w Polsce stanowi... okazję do dumy. W mediach społecznościowych krążą screeny wpisu Margarity Sytnik, ukraińskiej dziennikarki, która już w grudniu 2025 roku wprost pisała o Szeptyckim jako o... „naszym człowieku”.

Sytnik bez owijania w bawełnę cieszyła się z tego, iż Szeptycki to "człowiek Ukrainy". Wspominała m.in., że uwielbiała robić z nim wywiady, bo „można było rozmawiać po ukraińsku”, gdy sama słabo znała jeszcze język polski. Najbardziej uderzające są jednak słowa dotyczące rzekomych „fejków”, jakie na temat wiceministra miał rzekomo szerzyć poseł Grzegorz Braun.

Gdy Sytnik zapytała Szeptyckiego, czy nie spotkają go nieprzyjemności za nazwanie go publicznie „naszym człowiekiem w polskim rządzie”, ten miał odpowiedzieć machnięciem ręki, zrzucając winę na polską prawicę. Ukraińska aktywistka skwitowała to jednoznacznym apelem do swoich rodaków: „A swoich trzeba trzymać się wszędzie”.

Czyja racja stanu?

Wpis Sytnik w zestawieniu z dzisiejszą postawą wiceministra Szeptyckiego rzuca zupełnie nowe, ponure światło na kulisy funkcjonowania resortu nauki pod wodzą koalicji 13 grudnia. Skoro sami Ukraińcy traktują polskiego urzędnika państwowego szczebla ministerialnego jako „swojego”, realizującego ich agendę, to komu właściwie służy ten rząd?

Przypomnijmy, że prof. Andrzej Szeptycki, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, od lat związany ze Związkiem Ukraińców w Polsce, regularnie sprzeciwiał się twardemu stawianiu sprawy ludobójstwa na Wołyniu w relacjach dwustronnych. Czarę goryczy przelały jednak jego próby wybielania banderowców i krytyka Polaków, którzy słusznie oburzyli się na decyzję Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „bohaterów UPA”.

Politycy opozycji domagają się dymisji

Konserwatywna część polskiej sceny politycznej oraz środowiska kresowe nie mają wątpliwości - słowa Szeptyckiego i bliskie powiązania z ukraińskimi lobbystami dyskwalifikują go z pełnienia jakichkolwiek funkcji publicznych w Rzeczypospolitej. Profesor Przemysław Czarnek oraz inni politycy opozycji wprost żądają natychmiastowych dymisji, wskazując na jawną uległość rządu Donalda Tuska wobec Kijowa.

Czy premier Tusk i minister Mariusz Kulasek zareagują na fakt, że ich wiceminister jest wprost nazywany „członkiem ukraińskiej ekipy” w Warszawie, czy dalej będą udawać, że nic się nie stało? Polacy mają prawo wymagać, aby w gmachach ministerialnych przy ulicy Wspólnej decydowała wyłącznie polska, a nie ukraińska racja stanu.

źr. wPolsce24 za FB

 

Polska

Zondacrypto coraz większym problemem Tuska? PiS ujawnia niewygodne fakty

opublikowano:
Politycy PiS wskazują na okoliczności umorzenia śledztwa dotyczącego Zondacrypto, a Jarosław Kaczyński oskarża Donalda Tuska i ministra sprawiedliwości o kłamstwo w tej sprawie.
Od lewej: Dariusz Korneluk, Sebastian Rom, Adam Bodnar (fot.Screenshot - Youtube/wPolsce24)
Afera Zondacrypto coraz mocniej uderza w rząd Donalda Tuska, a politycy PiS wskazują na okoliczności umorzenia jednego ze śledztw dotyczących spółki przez ludzi związanych z obecną władzą. Jarosław Kaczyński zarzucił premierowi i ministrowi sprawiedliwości kłamstwo, przekonując, że w demokratycznym państwie taka sytuacja powinna doprowadzić do dymisji rządu.
Polska

Chcieli uderzyć w Wosia? Poseł PiS odpowiedział zawiadomieniem na Żurka

opublikowano:
Michał Woś usłyszał zarzuty dotyczące awansu funkcjonariusza Służby Więziennej, po czym sam złożył zawiadomienie do prokuratury, wskazując na działania przedstawicieli obecnej władzy.
Michał Woś (po lewej) oraz Waldemar Żurek (po prawej)
Waldemar Żurek poinformował o przedstawieniu zarzutów politykowi PiS Michałowi Wosiowi, dotyczących rzekomego przekroczenia przez niego uprawnień w czasie pełnienia funkcji wiceministra. On sam nie pozostał obojętny w tej sprawie i również złożył zawiadomienie do prokuratury przeciwko przedstawicielom obecnej władzy.
Polska

 100 dni bezkarności. Wyłudził fortunę ze szpitala, a prokuratura dziwnie milczy

opublikowano:
Kto chroni Dawida Kacprzyka? Zniknęło pół miliona, a prokuratura i izby lekarskie od 100 dni omijają go szerokim łukiem
Minęło 100 dni, a prokuratura nawet go nie przesłuchała. Kto rozpiął polityczny parasol nad oskarżanym medykiem? (fot. wPolsce24)
Sprawa Dawida Kacprzyka, lekarza podejrzewanego o wyłudzenie gigantycznej kwoty z warszawskiego szpitala, budzi coraz większe oburzenie opinii publicznej. Choć od wybuchu afery minęło już sto dni, główny zainteresowany wciąż unika odpowiedzialności, a śledczy zdają się nie dostrzegać problemu. Z kasy placówki medycznej zniknęło pół miliona złotych, jednak prokuratura do tej pory nie zdecydowała się nawet na przesłuchanie medyka, mimo istnienia licznych dowodów opisywanych przez media. Ta niezrozumiała bierność organów ścigania rodzi poważne pytania o to, kto tak naprawdę chroni lekarza przed celownikiem wymiaru sprawiedliwości.
Polska

Podły atak Czarzastego! Padły słowa o „sutenerstwie” i rezygnacji z urzędu

opublikowano:
Włodzimierz Czarzasty zaatakował Karola Nawrockiego, przywołując oskarżenia z kampanii wyborczej, i wezwał prezydenta do rezygnacji z urzędu.
Włodzimierz Czarzasty (fot.PAP/Leszek Szymański)
Włodzimierz Czarzasty po raz kolejny zdecydował się publicznie zaatakować prezydenta Karola Nawrockiego, posiłkując się oskarżeniami, jakie padały pod adresem głowy państwa, a które okazały się jedynie pomówieniami lub w związku z którymi toczą się obecnie postępowania sądowe. Wszystko to w celu obrony kandydatury Macieja Berka.
Polska

Rząd „rozwiązuje” problem wypadków na kolei batem na kierowców. Zamiast audytu i służb będzie kolejna represyjna ustawa

opublikowano:
Wypadek na kolejowym przejściu dla pieszych w Oleśnicy
Wypadek na przejściu kolejowym (fot. Pixabay/ zdjęcie ilustracyjne)
Wystarczyło jedno posiedzenie rządu, by ogłosić sukces w walce z kryzysem na polskich torach. Recepta ekipy rządzącej na serię niebezpiecznych zdarzeń kolejowych okazała się uderzająco prosta: nie będzie wielkich inwestycji w infrastrukturę, audytów i żadnych wniosków z działań służb. Będzie za to nowy bat na kierowców i administracyjne odbieranie prawa jazdy. Magia ustawy znów ma zastąpić realne bezpieczeństwo.
Polska

Głośny proces Nawrockiego z Axel Springer! Na wniosek wydawcy Onetu rozprawę utajniono

opublikowano:
Karol Nawrocki pozwał wydawcę Onetu w związku z publikacjami dotyczącymi jego przeszłości, a pierwsza rozprawa odbyła się za zamkniętymi drzwiami na wniosek Ringier Axel Springer Polska.
. Dziennikarz, dyrektor programowy i redaktor naczelny portalu Onet.pl Bartosz Węglarczyk (P) oraz dziennikarz Onetu Andrzej Stankiewicz (C) w Sądzie Okręgowym w Warszawie (fot.PAP/Radek Pietruszka)
W warszawskim Sądzie Okręgowym rozpoczął się proces pomiędzy prezydentem Karolem Nawrockim a przedstawicielami spółki Ringer Axel Springer Polska. Przedmiotem sprawy były głośne publikacje portalu Onet sprzed roku, dotyczące rzekomych wydarzeń z przeszłości ówczesnego kandydata na urząd głowy państwa.