Coca-Coli nie wymyślono w USA? Zaskakujące odkrycie mnicha w klasztornym archiwum

Coca-Cola powstała pod koniec XIX wieku w Atlancie (stan Georgia). Początkowo była rodzajem wina, do którego dodawano liście koki – południowoamerykańskiej rośliny, z której produkuje się kokainę – i orzeszki kola, które były źródłem kofeiny.
Wino z kokainą
Jej wynalazca, aptekarz John Pemberton, walczył podczas wojny secesyjnej po stronie Konfederacji i odniósł rany, przez co uzależnił się od morfiny. Stworzył ten napój, bo liczył, że pomoże mu w walce z tym uzależnieniem.
W 1886 r. w Atlancie wprowadzono prohibicję. W odpowiedzi Pemberton przerobił swoje wino na napój bezalkoholowy. Wymyślił też wtedy nazwę Coca-Cola. Początkowo sprzedawał ją w swojej aptece jako tzw. patent medicine – dziś nazwalibyśmy ją suplementem diety. Wtedy napoje gazowane dopiero wchodziły na rynek i dość powszechnie uważano, że mają dobroczynny wpływ na zdrowie.
Pemberton reklamował Coca-Colę jako napój, który ma pomagać nie tylko na uzależnienie od morfiny, ale także na m.in. niestrawność, zaburzenia nerwowe, bóle głowy, a nawet impotencję. Gdy zmarł w 1888 roku na raka żołądka, jego wspólnik Asa Candler odkupił prawa do tego napoju, który ostatecznie zyskał popularność w USA, a potem na całym świecie.
Okrycie w klasztornym archiwum
Dotychczas uważano powszechnie, że inspiracją dla Pembertona było Vin Mariani. Było to wino z liśćmi koki, stworzone przez korsykańskiego chemika Angelo Marianiego. To nie był jedyny taki napój na rynku, ale to wino było bardzo popularne wśród VIP-ów. Jego fanem był papież Leon XIII – który pojawił się nawet na plakacie reklamowym – i Pius X, który dał Marianiemu medal za jego stworzenie. Pijał je wynalazca Thomas Edison, pisarz Emil Zola czy były prezydent USA Ulysses S. Grant. Importowano je do USA i szeroko reklamowano, więc jest wielce prawdopodobne, że Pemberton co najmniej wiedział o jego istnieniu.
Włoski mnich Manuel Russo, rektor klasztoru Świętego Marka we Florencji, uważa jednak, że znalazł prawdziwe źródło inspiracji Pembertona. Porządkując klasztorne archiwa, znalazł pożółkłą reklamę napoju, który produkowano w tym klasztorze. Nie ma daty, ale powstał najprawdopodobniej pod koniec XIX wieku, gdy mnisi z tego klasztoru sprzedawali importowane z Boliwii liście koki.
Mnich zauważył, że ta ulotka reklamuje napój, który robiono z 10 g liści koki i 30 g orzechów kola, zmieszanych z winem. To bardzo podobny skład do składu pierwszej Coca-Coli. Reklamowali je jako eliksir, który pomaga na zmęczenie spowodowane przez chorobę czy podeszły wiek. Mnichowi oprócz ulotki udało się także odnaleźć kilka pustych butelek, w których go sprzedawano.
Prawdziwy bestseller
Brat Russo przyznaje jednak, że nie ma żadnych dowodów na to, że Pemberton wiedział o produkowanym w jego klasztorze eliksirze. Uważa, że podobieństwo receptur mogło być zupełnym przypadkiem, tym bardziej, że napoje z liści koki nie były wtedy niczym niezwykłym. Na przykład w hiszpańskiej Walencji produkowano wtedy Kola Cocę – alkoholowy syrop, który również był podejrzewany o zainspirowanie Pembertona. Nie chcę, żeby Coca Cola podała mnie do sądu – zażartował mnich, zaznaczając, że odkrył jedynie, że mnisi z jego klasztoru produkowali podobny napój.
Z innych dokumentów, które odkrył, wynika, że mnisi sprzedawali ten napój za 2 do 6 lirów – dziś byłoby to mniej niż 1 eurocent. Był niezwykle popularny wśród klientów. Russo uważa, że jego popularność wynikała z tego, że faktycznie pomagał na zmęczenie. W 1961 roku wprowadzono jednak globalny zakaz handlu liśćmi koki bo, jak zauważył mnich, wtedy zrozumiano, że kokaina jest bardziej problemem niż rozwiązaniem. Warto odnotować, że Coca-Cola jest dziś jedyną firmą, która ma pozwolenie od amerykańskiego rządu na import liści koki – ale są poddawane specjalnemu procesowi, który usuwa z nich alkaloid kokainy.
źr. wPolsce24 za "Guardian"











