Chciał zrobić sobie w Turcji nowe zęby. Skończyło się tragedią

Jak informuje "Guardian", Bukowski mieszkał w okolicy Norfolk od ok. 20 lat. Miał żonę i trójkę dzieci, pracował jako kierowca wózka widłowego. Zmagał się jednak z paradontozą – chorobą dziąseł, która prowadzi do stanów zapalnych i, w zaawansowanym stadium, do utraty uzębienia.
Pokusił się na tureckie implanty
To dlatego właśnie Bukowski zdecydował się w styczniu zeszłego roku pojechać do Turcji, by w prywatnej klinice zamienić zęby na implanty. Jak informuje "The Sun", w prywatnej klinice dentystycznej usunięto mu zęby. Następnie miał dostać tymczasowe protezy, które potem miano wymienić na docelowe implanty. Z jakiegoś powodu jednak klinika stwierdziła, że pacjent ich nie dostanie i odesłała go do domu bez zębów.
Teraz przed sądem koronerskim w Norfolk – w Wielkiej Brytanii takie sądy zajmują się badaniem nagłych i niewyjaśnionych zgonów – toczy się postępowanie w jego sprawie. Jego żona Daria zeznała, że jej mąż zawsze o siebie dbał, więc mocno odczuł fakt, że nie ma zębów. Jak tłumaczyła, ich utrata zniszczyła jego pewność siebie i poczucie nadziei. Zaczął coraz częściej sięgać po alkohol i wpadał w coraz głębszą depresję, którą wzmacniały problemy z jedzeniem i to, że koszt tej operacji był wyższy, niż się spodziewał.
Nie dostał pomocy
Jego stan miał szybko się pogorszyć, a 24 kwietnia zeszłego roku rodzina, bojąc się o niego, zaczęła szukać pomocy. 48-latek trafił do szpitala uniwersyteckiego, gdzie lekarz zdiagnozował u niego silne skłonności samobójcze. Mimo tego odesłano go do domu, wychodząc z założenia, że w razie potrzeby zostanie przyjęty później.
Jego rodzinę poinstruowano jedynie w temacie bezpieczeństwa i zaopatrzono w ograniczoną liczbę leków dla niego – dzień później pielęgniarka odmówiła przepisania większej ich ilości z powodu problemów mężczyzny z alkoholem. 28 kwietnia miał odwiedzić go psychiatra. Z powodu choroby współpracownika spóźnił się jednak o trzy godziny, a gdy dotarł na miejsce, Bukowski już nie żył. Koroner stwierdził wstępnie, że popełnił samobójstwo.
Przed sądem Daria ostro skrytykowała to, jak został potraktowany. Stwierdziła, że urzędnicy i lekarze na każdym kroku bagatelizowali ich problemy.
Szpital twierdzi, że wyciągnie z tego wnioski
Jej zdaniem to właśnie splot tych czynników i brak komunikacji sprawiły, że jej mąż nie żyje. - Paweł mógł być tylko kolejną sprawą dla tych ludzi. Dla nas, był naszym światem. Bardzo go kochaliśmy i teraz musimy żyć w naszym najgorszym koszmarze – powiedziała przed sądem. – Pawła zawiedziono w najbardziej krytycznych momentach. Mam nadzieję, że to się już nie powtórzy, że inne rodziny zachowają swoich ojców, mężów, synów. Paweł zasługiwał na coś lepszego.
Główna koroner Norfolk Johanna Thompson powiedziała, że jej śledztwo, a także śledztwo zlecone przez władze szpitala po jego śmierci, pozwoliły na wyciągnięcie ważnych wniosków na przyszłość.
Jeśli masz myśli samobójcze, pomoc możesz otrzymać pod następującymi numerami telefonów:
Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym – 800 70 2222
Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka – 800 12 12 12
źr. wPolsce24 za "Guardianc", "The Sun"











