Zabójstwo studenta w Lyonie. Lewaccy bojówkarze w rękach policji. Polityczna burza we Francji

Ofiara to Quentin Deranque – student matematyki na uniwersytecie w Lyonie, działacz grup o charakterze prawicowo-narodowym (we Francji określane są jako „tożsamościowe”), zaangażowany katolik. 12 lutego został zakatowany przez lewicowych bojówkarzy, kiedy wraz z kolegami ochraniał grupkę dziewczyn, protestujących przeciwko wiecowi działaczki LFI Rimy Hassan na tamtejszej uczelni. Na nagraniach widać, że chłopak był bity i kopany w głowę, kiedy już leżał na chodniku. Zmarł po dwóch dniach w szpitalu. Przyczynę śmierci określono jako uraz mózgu.
Fala aresztowań lewackich bojówkarzy
Fala zatrzymań rozpoczęła się w środę – niektórzy uważają, że policja działa zbyt opieszale – zatrzymano m. in. dwóch asystentów parlamentarnych polityka LFI Raphaëla Arnault, założyciela lewackiej bojówki Młoda Gwardia.
Jeden z nich, Jacques-Élie Favrot, trafił do aresztu pod zarzutem współudziału w zabójstwie. Jego adwokat potwierdził, że jego klient był na miejscu zabójstwa i wziął udział w akcie przemocy wobec Quentina Deranque’a, ale nie przyznaje się do zadania śmiertelnych ciosów.
Drugi - 25-letni Adrian Beysseyre – miał przestać współpracować z posłem zaledwie kilka dni przed śmiercią studenta.
W sumie zarzut morderstwa postawiono sześciu osobom. Pozostali są podejrzewani o pomoc sprawcom w ukrywaniu się przed policją. Wszyscy mają od 20 do 26 lat. Śledztwo trwa, a prokuratura informuje prasę, że jest „jeszcze wiele osób do zidentyfikowania”.
Francja w szoku
Zabójstwo Quentina Deranque’a wstrząsnęło Francją. Choć od jego śmierci minął już prawie tydzień emocje nie opadają, tym bardziej że Francuzi szykują się do wyborów samorządowych, które odbędą się w marcu. Wybory powszechnie są uznawane za ostatni sprawdzian przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi.
Krytyka spada zwłaszcza na radykalnie lewicową partię Jean-Luca Mélenchona, choć jej lider usiłował na początku dystansować się wobec tej zbrodni, a jego partyjni koledzy skarżą się, że stali się obiektem zniesławiania.
Minuta ciszy w parlamencie
We wtorek w Zgromadzeniu Narodowym uczczono minutą ciszy pamięć zabitego studenta, a politycy ustawili się w kolejce, aby skrytykować lidera LFI i jego kolegów.
Jordan Bardella, lider prawicowego Zjednoczenia Narodowego (d. Front Narodowy) stwierdził, że Mélenchon ponosi „moralną i polityczną odpowiedzialność” za to, co się wydarzyło.
Premier Sébastien Lecornu apelował, by LFI szybko „oczyściła” swoje szeregi.
Nawet były poseł LFI Alexis Corbière wezwał partię do politycznego zmierzenia się z tym, co się wydarzyło.
Niedyplomatyczna wymiana zdań
Śmierć Deranque wywołała emocjonalną wymianę zdań między włoską premier a prezydentem Francji. Giorgia Meloni nazwała atak szokującym i „raną dla całej Europy”. Emmanuel Macron stwierdził w odpowiedzi, że Meloni powinna „zajmować się sprawami własnego kraju” i nie komentować francuskich wewnętrznych wydarzeń.
źr. wPolsce24 za BBC/BFMTV.











