20 lat temu znaleziono nazistowską rzeźbę. Do dzisiaj nie wiedzą, co z nią zrobić

Admiral Graf Spee był jednym z tzw. kieszonkowych pancerników, które Niemcy zbudowały przed wojną. W sierpniu 1939 roku wypłynął na południowy Atlantyk, a 26 września rozpoczął zatapianie statków handlowych. Jego kapitan, Hans Langsdorff, zawsze starał się ratować członków ich załóg, ale jego działalność była wielkim problemem dla Brytyjczyków, więc wysłali za nim kilka zespołów okrętów.
Padł ofiarą podstępu
Jeden z nich, złożony z ciężkiego krążownika HMS Exeter i lekkich krążowników HMS Ajax i HMNZS Achilles, zauważył go w pobliżu estuarium La Plata, na granicy Argentyny i Urugwaju. W bitwie morskiej Exeter został uszkodzony na tyle mocno, że musiał wrócić do portu. Graff Spee również uległ poważnym uszkodzeniom, więc jego kapitan zdecydował się udać do neutralnego portu Montevideo, stolicy Urugwaju, by dokonać niezbędnych napraw.
Tam powiedziano mu, że zgodnie z zasadami będzie musiał opuścić go w ciągu 72 godzin. Równocześnie akcja brytyjskiego wywiadu przekonała go, że do portu zbliża się potężna – choć w rzeczywistości nieistniejąca – eskadra Royal Navy. Uznawszy, że nie ma szans jej się wymknąć, i nie chcąc marnować życia marynarzy, Langsdorff wypłynął z portu ze szkieletową załogą i rozkazał zatopić swój okręt. Dwa dni później, zrozumiawszy, że dał się oszukać, popełnił samobójstwo.
Wyciągnęli z dna nazistowskiego orła
Urodzony na Falklandach archeolog morski Mensun Bound, który studiował w Montevideo, słyszał opowieści o tej bitwie od dziecka. Na początku XXI wieku, we współpracy z Hectorem Bado, zaczął szukać wraku Grafa Spee. Archeolog, który pracował wtedy dla uniwersytetu w Oksfordzie, powiedział dziennikowi Guardian, że nie było to łatwe, gdyż z powodu silnych prądów i niskiej widzialności nurkowanie w La Plata jest wyjątkowo trudne i niebezpieczne. W 2004 roku udało im się jednak odnaleźć jego wrak. Podnieśli z dna jedno z dział i dalmierz, które obecnie znajdują się w muzeum w Montevideo.
Kilka miesięcy później znaleźli coś bardziej niezwykłego. Była to figura orła, o wysokości ponad 1,8 m i szerokości ponad 3 metrów, trzymającego w szponach swastykę. Wcześniej zdobiła rufę Grafa Spee. Bound powiedział, że od razu skontaktowali się z rządem i dostali polecenie jej podniesienia. Po odkręceniu 150 śrub, które mocowały ją do resztki rufy, wyciągnęli ją na brzeg.
Na jego widok pluli i hajlowali
Od razu pojawił się poważny problem – co z nią zrobić? Początkowo orzeł trafił do jednego z hoteli w Montevideo, gdzie ustawiono go w lobby. Szybko okazało się jednak, że budzi skrajne emocje wśród niektórych gości. Niektórzy z nich pluli na niego, podczas gdy inni podnosili do niego rękę w nazistowskim pozdrowieniu. Po kilku tygodniach rzeźba została więc skonfiskowana i oddana wojsku. Trafiła do twierdzy Cerro, gdzie przebywa do dzisiaj.
Badacz Daniel Acosta y Lara, który był częścią tamtej ekspedycji, powiedział Guardianowi, że rząd bał się, że ta rzeźba stanie się celem pielgrzymek neonazistów, albo zostanie wręcz przez nich skradziona, więc wolał zamknąć ją pod kluczem. To jednak nie sprawiło, że zrobiło się o niej cicho. Wkrótce potem stała się bowiem przedmiotem długiego procesu sądowego, który rządowi Urugwaju wytoczył biznesmen Alfredo Etchegaray, który w znacznym stopniu sfinansował tamtą ekspedycję – i domagał się odszkodowania.
W 2023 roku ówczesny prezydent Luis Lacalle Pou ogłosił, że wykonana z brązu rzeźba zostanie przetopiona na coś innego. Wywołało to taką falę oburzenia, że po kilku dniach wycofał się z tego pomysłu. Acosta y Lara przyznał, że jako pierwszy twierdził publicznie, że ta propozycja to szaleństwo. Jego zdaniem ta rzeźba powinna trafić do jakiegoś muzeum. Zauważył, że bardzo podobna rzeźba, skuta z jednego z domów w Berlinie, znajduje się w londyńskim Imperial War Museum i nikomu to nie przeszkadza.
Chce zmienić go w atrakcję turystyczną
Teraz ten temat wrócił z powodu lokalnej polityk Teresy Marzano, która w zeszłym roku próbowała zostać gubernator prowincji Maldonado. Uważa, że powinno się ją wyjąć ze skrzyni i zmienić w atrakcję turystyczną. Chce zamontować ją na szczycie metalowej struktury przypominającej rufę okrętu. Cała struktura ma być otoczona fosą i wyposażona w platformę widokową mieszczącą sto osób. Marzano chce umieścić ją na wyspie Isla Gorriti w pobliżu popularnego kurortu Punta del Este, w pobliżu miejsca, gdzie dokują statki wycieczkowe. Złożyła już propozycję rządowi, a chociaż nie dostała na razie oficjalnej odpowiedzi, dowiedziała się nieoficjalnie, że jest ona rozważana.
Polityk uważa, że wyeksponowanie w ten sposób tej rzeźby nie sprawi, że stanie się ona celem pielgrzymek neonazistow. Acosta y Lara uważa jednak, że to zły pomysł. Ona tam nie pasuje – powiedział zauważając, że to miasto, oddalone o ok. 120 km od Montevideo, nie ma nic wspólnego z tą bitwą. Powiem więcej – wyobraźcie sobie turystów przybywających do załogi Maldonado i witanych przez ten symbol – dodał, odnosząc się do trzymanej przez orła swastyki. Fabian Schamis, przywódca lokalnej społeczności żydowskiej, nie chciał rozmawiać o jej projekcie, bo twierdził, że nie pokazano im jego szczegółów. Stwierdził jednak, że ta rzeźba powinna być wystawiona w muzeum albo w innym miejscu, które zapewni odpowiedni historyczny kontekst. W przeciwnym wypadku nie powinna być wystawiana – stwierdził.
Źr. wPolsce24 za Guardian











