Koniec podwójnego życia. Sztabki złota i intymne nagrania pogrążyły opata

Buddyjski mnich w pomarańczowej szacie to w Tajlandii symbol skrajnego wyzbycia się ziemskich pokus. Wierni oddają im cześć, a do puszek wrzucają ciężko zarobione oszczędności, licząc na duchowe przewodnictwo. 66-letni Phra Wachirayan Wi, stojący na czele zabytkowego klasztoru Wat Phutthaisawan w dawnej , doskonale wiedział, jak tę pobożność zmonetyzować. Zamiast pustelniczej celi stworzył jednak imperium, którego nie powstydziłby się rasowy finansowy hochsztapler.
Sztabki złota liczone do nocy
Koniec duchowej kariery nadszedł gwałtownie, gdy do drzwi rezydencji opata zapukali śledczy. Efekt przeszukania zszokował nawet zaprawionych w bojach funkcjonariuszy. Natrafiono na gigantyczne zasoby gotówki oraz sztabki złota o łącznej wartości ponad 100 milionów bahtów (blisko 3 miliony dolarów!). Zabezpieczonego majątku było tak dużo, że policjanci musieli przeliczać łupy do późnych godzin nocnych.
Jak duchowny zgromadził tak astronomiczną fortunę? Opat słynął z wyrobu pożądanych w całym kraju amuletów, które rzekomo przynosiły szczęście i chroniły przed złem. Pieniądze od wiernych płynęły dwoma strumieniami: jeden miał iść na renowację zabytkowej świątyni, drugi na zakup sakralnych przedmiotów. Rzeczywistość okazała się brutalna: "Ani jeden baht z obu tych źródeł nie trafił na oficjalne konto świątyni” – skwitował na konferencji prasowej szef policyjnego śledztwa.
Pikantne taśmy pogrążyły mnicha
Złoto i wyłudzenia to jednak dopiero początek upadku buddyjskiego dostojnika. Mnisi w Tajlandii składają surowe śluby czystości - dotknięcie kobiety jest traktowane jako ciężkie wykroczenie, a intymna relacja oznacza natychmiastowe wykluczenie ze stanu duchownego. Podczas zabezpieczania monitoringu domowego mundurowi przecierali oczy ze zdumienia. Kamery zarejestrowały opata uprawiającego seks z 47-letnią Punyavee Rungrueang. Kobieta okazała się nie tylko partnerką w łóżku, ale i w biznesie. To na jej konta bankowe miały co roku przepływać dziesiątki milionów bahtów ze sprzeniewierzonych datków. Podczas nalotu na jej dom policja zarekwirowała kolejne kilogramy złota, unikatowe amulety i kosztowności. Oboje trafili do aresztu - mnicha błyskawicznie wyrzucono ze stanu duchownego, a kobiecie postawiono zarzuty podżegania urzędnika państwowego do przestępstwa.
Plaga „niegrzecznych mnichów”
Afera w Wat Phutthaisawan to kolejny cios w wizerunek tajskiej wspólnoty zakonnej. Miejscowe władze od lat bezskutecznie walczą z patologiami w klasztorach – od handlu narkotykami, przez wielomilionowe oszustwa, aż po skandale obyczajowe. Zaledwie rok temu policja zmuszona była uruchomić specjalną infolinię do zgłaszania wybryków duchownych, po tym jak grupa mnichów padła ofiarą szantażu erotycznego na kwotę 12 milionów dolarów.
Jak widać, dla niektórych pomarańczowa szata stała się jedynie doskonałym przebraniem, a obietnica ascezy – lukratywnym parawanem dla życia w ociekającym złotem luksusie.
źr. wPolsce24 za BBC









