Plaga fałszywych aplikacji. Cyberprzestępcy klonują mObywatela. Policja i eksperci biją na alarm

Rozwój cyfryzacji usług publicznych w Polsce ułatwił codzienne życie milionom obywateli, ale stał się również polem do bezwzględnych nadużyć ze strony internetowego podziemia. Na komunikatorach i forach w tzw. darknecie oraz na popularnych serwisach społecznościowych kwitnie handel fałszywymi klonami aplikacji.
Groźna atrapa w rękach nieodpowiedzialnych osób
Programy funkcjonujące pod potocznymi nazwami „mFake” czy „lewy mObywatel” to w rzeczywistości starannie przygotowane aplikacje lub strony webowe symulujące wygląd państwowego dowodu osobistego. Mechanizm ich działania jest prosty: użytkownik po uiszczeniu opłaty może wprowadzić dowolne dane - zmyślone nazwisko, nie swój numer PESEL, wybraną datę urodzenia oraz własne zdjęcie. Na ekranie smartfona wyświetla się interfejs graficzny niemal identyczny z tym, który Polacy znają z oficjalnej rządowej aplikacji mObywatel.
Najczęstszymi odbiorcami tego typu oprogramowania bywają osoby niepełnoletnie, usiłujące w ten sposób kupić alkohol, wyroby tytoniowe lub wejść do klubów z ograniczeniem wiekowym. Służby zwracają jednak uwagę na znacznie poważniejszy wymiar problemu - potencjalne próby wyłudzeń, pożyczek, podpisywania umów na cudze dane czy podszywania się pod inne osoby w obrocie gospodarczym.
„To nie zabawa, to kodeks karny!”
Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości nie pozostają bezczynni. W ostatnich miesiącach mundurowi rozbili grupy stojące za dystrybucją podróbek, a w ręce policji wpadły osoby odpowiedzialne za tworzenie i sprzedaż nielegalnego oprogramowania. Policja przypomina, że w polskim prawie posługiwanie się sfałszowanym dokumentem elektronicznym jest traktowane dokładnie tak samo, jak użycie tradycyjnego, sfałszowanego dowodu osobistego w formie plastikowej karty:
Art. 270 § 1 Kodeksu karnego:
„Kto, w celu użycia za autentyczny, podrabia lub przerabia dokument lub takiego dokumentu jako autentycznego używa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.
Osoby, które czerpią z tego procederu stałe korzyści majątkowe, muszą liczyć się ze znacznie surowszymi konsekwencjami. Co istotne, odpowiedzialności karnej podlegają nie tylko autorzy i sprzedawcy „lewego mObywatela”, ale również każdy, kto świadomie kupuje taką aplikację i okazuje ją w sklepie, banku czy urzędzie. W przypadku osób nieletnich sprawy kierowane są bezpośrednio do sądu rodzinnego.
Jak nie dać się oszukać? Krok po kroku
Eksperci do spraw cyberbezpieczeństwa oraz Komenda Główna Policji apelują do przedsiębiorców, sprzedawców i pracowników instytucji o bezwzględną czujność:
- Oficjalne źródła pobierania: Rządowa aplikacja mObywatel dostępna jest wyłącznie w autoryzowanych sklepach Google Play oraz Apple App Store. Każde instalowanie aplikacji z linków na komunikatorach czy zewnętrznych plików `.apk` to bezpośrednie ryzyko zainfekowania telefonu złośliwym oprogramowaniem.
- Weryfikacja kryptograficzna i kod QR: Prawdziwy mObywatel nie służy jedynie do „pokazywania ekranu”. Każdy dokument można zweryfikować za pomocą wbudowanego skanera kodów QR (funkcja mObywatel do mObywatela) lub za pośrednictwem dedykowanych systemów instytucjonalnych.
- Ruchome elementy i hologram: Oryginalna aplikacja posiada certyfikowane, dynamiczne elementy zabezpieczające oraz aktualny zegar systemowy, który w tanich kopiach często zachowuje się nienaturalnie lub nie reaguje na interakcję dotykową.
Policja przestrzega: każda próba wylegitymowania się sfałszowanym mObywatelem powinna skutkować natychmiastowym wezwaniem patrolu na miejsce zdarzenia.
źr. wPolsce24 za Policja









