Narkotykowe gangi terroryzują Brukselę. 57 strzelanin w ciągu kilku miesięcy

Jean Spinette, burmistrz brukselskiej dzielnicy Saint-Gilles, gdzie doszło do strzelaniny, stwierdził, że zajście było wynikiem porachunków między handlarzami narkotyków. I choć oficjalnie nikt nie podaje narodowości ani pochodzenia sprawców, tajemnicą poliszynela jest to, że handel ten jest opanowany przez imigrantów.
Okolice Place des Deux Bancs (plac dwóch banków) w Saint-Gilles słyną z handlu narkotykami. Proceder ten oraz związane z nim uciążliwości były wielokrotnie krytykowane zarówno przez mieszkańców, jak i przez burmistrza.
W styczniu 2025 roku kilku mieszkańców udostępniło w mediach społecznościowych zdjęcia przedstawiające transakcje przeprowadzane bezpośrednio pod ich oknami. Relacje te zwróciły uwagę na skalę problemu.
Mieszkańcy porównywali system handlu do kina samochodowego: klienci przyjeżdżają samochodami, aby kupić narkotyki. Nierzadko mogą dokonać transakcji nawet bez wysiadania z pojazdu.
Wcześniej, w nocy z piątku na sobotę, z broni automatycznej ostrzelano komisariat policji w innej dzielnicy aglomeracji brukselskiej w Anderlechcie. Tu na szczęście nikt nie odniósł obrażeń. Sprawcy uciekli na hulajnodze elektrycznej.
Belgia stała się jednym z głównych ośrodków handlu narkotykami w Europie, a w ostatnich latach nasiliła się tam przemoc z użyciem broni.
Według lewicowego portalu POLITICO w Brukseli w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy 2026 roku doszło aż do 57 incydentów z bronią palną. W strzelaninach dwie osoby zginęły, a 21 zostało rannych.
źr. wPolsce24 za AFP/POLITICO/21news.be











