Przyznają to nawet niemieccy aktywiści - Polska jest bardziej wolna niż Niemcy

Organizacja charytatywna Brot für die Welt, założona przez niemieckie kościoły protestanckie, publikuje co roku roku „Raport społeczeństwa obywatelskiego”, który powstaje we współpracy z CIVICUS – międzynarodowym sojuszem organizacji pozarządowych i aktywistów. Ocenia takie aspekty jak wolność słowa, zrzeszania się, prawa LGBT itp.
Sytuacja jest coraz gorsza
Ten raport ocenia poszczególne państwa na pięciostopniowej skali. Mogą być otwarte, zawyżone, ograniczone, represjonowane i zamknięte. Państwa otwarte, gdzie istnieje szeroka wolność słowa, możliwość organizowania protestów czy swoboda działania organizacji pozarządowych, to np. Norwegia, Szwecja czy Dania, a po drugiej stronie znajdują się takie państwa jak Rosja czy Korea Północna.
Jak informuje DW, w tegorocznym raporcie aktywiści stwierdzili, że sytuacja pogorszyła się w rekordowych piętnastu państwach w stosunku do poprzedniego raportu. Co więcej, jedynie 3,4% światowej populacji żyje w państwach uznawanych za w pełni otwarte. Większość ludzi na świecie nie może po prostu podnieść ręki i swobodnie zabrać głosu – powiedziała podczas jego prezentacji Dagmar Pruin, prezes BfdW. Podkreśliła, że dotyczy to także państw demokratycznych.
Polska wyżej od Niemiec
Jak informuje DW, zaledwie trzy państwa poprawiły w tym roku swoją pozycję w rankingu. Wśród tych, w których uległa pogorszeniu, były m.in. Stany Zjednoczone, Francja czy Włochy. Były wśród nich także Niemcy, które przesunięto do kategorii „ograniczone”. Tym samym, jak zauważa portal, znalazły się w nim niżej niż Polska.
Otwartość naszego kraju została sklasyfikowana jako „zawężona”. Oznacza to, że występują pewne problemy i ograniczenia, ale zakres swobód obywatelskich jest większy, niż w wypadku państw sklasyfikowanych niżej.
Autorzy raportu informują, że państwo dostaje status „ograniczonego”, gdy aktywiści i organizacje pozarządowe są intensywnie monitorowane, demonstracje bywają tłumione siłą, a głosy, które są krytyczne wobec władzy, podlegają ograniczeniom. Ekspert ds. praw człowieka w BfdW Silke Pfeiffer wyjaśniła, że w wypadku Niemiec istotnym czynnikiem, przez który obniżono ich status, były działania policji podczas protestów – zwłaszcza tych związanych z wojną w Strefie Gazy i klimatycznych.
źr. wPolsce24 za DW











