Walczyli, ale to było za mało. Raków żegna się z Europą!

Raków rozpoczął rewanż z nadzieją na wyrównanie bilansu z pierwszego meczu, a czwartkowe spotkanie nazwano jednym z najważniejszych w ponadstuletniej historii częstochowskiego klubu. Pierwsza połowa nie przyniosła bramek, a goście z Włoch kilkukrotnie zagrozili bramce Oliwiera Zycha, lecz polski bramkarz skutecznie interweniował.
Tuż po wznowieniu gry Raków objął prowadzenie. Karol Struski wykorzystał podanie Iviego Lopeza i precyzyjnym strzałem pokonał Christensena, dając nadzieję gospodarzom na dogrywkę. Fiorentina szybko jednak przejęła inicjatywę, stwarzając groźne sytuacje i naciskając na obronę Rakowa.
W 68. minucie Cher Ndour doprowadził do wyrównania po uderzeniu zza pola karnego, które po rykoszecie wpadło do bramki obok zaskoczonego bramkarza Rakowa. Polacy próbowali odpowiedzieć, lecz żadna z akcji nie zakończyła się golem. W doliczonym czasie gry włoska drużyna przypieczętowała zwycięstwo. Marin Pongracić wykorzystał ostatnią akcję meczu, trafiając do pustej bramki Rakowa i kończąc marzenia zespołu o ćwierćfinale. Częstochowianie odpadli z rozgrywek, a Fiorentina awansowała do kolejnej fazy Ligi Konferencji.
Pomimo porażki, Raków Częstochowa może być dumny z walki w europejskich pucharach, pokazując charakter i ambicję na tle wyżej notowanego rywala.
źr.wPolsce24 PAP











