Przejmujące wyznanie legendy. "Alkohol odebrał mi rekord świata - podczas kluczowego konkursu byłem pijany"

To miała być chwila chwały i historyczny rekord. Zamiast tego - dramat, upadek i pytania, które wracają po latach. Legendarny fiński skoczek narciarski Janne Ahonen ujawnia kulisy pamiętnego konkursu w Planicy. I nie owija w bawełnę: w dniu próby bicia rekordu świata… nie był trzeźwy.
– Byłem „zrelaksowany” – mówi dziś. Czyli? Jak sam przyznaje: po prostu po imprezie.
Rekord o włos… i upadek, który zmroził kibiców
Rok 2005, Planica. Konkurs, który przeszedł do historii. Norweg Bjoern Einar Romoeren ustanawia rekord – 239 metrów. Chwilę później Ahonen leci jeszcze dalej — 240 metrów! Tłumy wstrzymują oddech.
I wtedy dramat.
Fin nie ustaje próby. Z impetem uderza o zeskok plecami i głową. Nosze, chaos, przerażenie. Dziś dorzuca do tego szokującą okoliczność:
– Nie wiem, czy wylądowałbym, gdybym był trzeźwy – przyznaje.
Brzmi jak gorzki żart, ale konsekwencje były jak najbardziej realne, a sam upadek wyglądał bardzo dramatycznie.
„Szaleństwo w Zakopanem” i pojedynki z Polakami
Ahonen to nie byle kto. 36 zwycięstw w Pucharze Świata, rekordowe 108 podium. Pięciokrotny triumfator Turnieju Czterech Skoczni – absolutny dominator.
Polscy kibice pamiętają go doskonale. Szczególnie za rywalizację z Adamem Małyszem.
– Trybuny pełne, kibice szaleni. To było coś wyjątkowego – wspomina.
Później pojawił się kolejny wielki rywal: Kamil Stoch.
– Niesamowity zawodnik i mój dobry przyjaciel – dodaje Fin.
System go skrzywdził? „Dziś miałbym więcej sukcesów”
Ahonen nie gryzie się w język także w innych sprawach. Twierdzi, że w jego czasach brakowało rozwiązań, które dziś pomagają najlepszym.
Chodzi o rekompensaty za skrócony rozbieg i manipulowanie belką startową.
– Często przeskakiwałem skocznię i miałem problem z lądowaniem. Byłem wyższy i cięższy – tłumaczy.
Czyli: system nie sprzyjał takim zawodnikom jak on.
Upadek potęgi. Co się stało z fińskimi skokami?
Kiedyś dominowali. Dziś? Cień dawnej wielkości. Ostatnie zwycięstwo Fina w Pucharze Świata to 2014 rok i Anssi Koivuranta.
Ahonen wskazuje winnych:
– Zabrakło młodzieży. Mniej juniorów, mniej talentów.
Teraz pojawia się nadzieja — zawodnicy tacy jak Antti Aalto i Niko Kytosaho zaczynają coś pokazywać.
Ale powrót na szczyt? To kwestia lat.
Gorzkie podsumowanie legendy
Ahonen nie szuka wymówek, ale też nie udaje świętego. Jego słowa brzmią jak ostrzeżenie:
Talent to nie wszystko. Nawet największym zdarzają się decyzje, które mogą przekreślić historię.
A rekord świata? Ten jeden, który wtedy uciekł i to na zawsze. Rekordzistą tamtej planickiej skoczni został Bjørn Einar Romøren i to on zapisał się w historii obiektu na zawsze. Później skocznia została przebudowana i przyszedł czas na nowe wyzwania.
Dziś rekordzistą planickiej skoczni jest bowiem Słoweniec Domen Prevc, a jego wynik 254,5 metra wydaje się już być obecnie poza zasięgiem kogokolwiek.
źr. wPolsce24 za PAP











