Sport

To był piękny sen Mai Chwalińskiej w Paryżu! Polka przeszła do historii sportu

opublikowano:
Maja Chwalińska z trofeum za drugie miejsce we French Open
Maja Chwalińska z trofeum za drugie miejsce we French Open (Fot. PAP/EPA/YOAN VALAT)
To miał być piękny finał bajki, ale nasza tenisowa nadzieja nie miała już siły, by wygrać więcej. Maja Chwalińska przegrała w finale French Open z Mirrą Andriejewą 0:2 (3:6, 2:6), ale przeszła do historii światowego sportu.

Dobre złego początki

Początek pierwszego seta był dość wyrównany. Obie zawodniczki wzajemnie przełamywały swoje dwa pierwsze serwisy, nie mogąc złapać odpowiedniego rytmu. Jednak to naszej reprezentantce jako pierwszej udało się zagrać skuteczny gem serwisowy, dzięki czemu wyszła na prowadzenie. Niestety właśnie od tego momentu zaczęła poprawiać się gra jej rywalki, która najpierw wygrała własne podanie, a następnie zdołała przełamać Polkę.

Andriejewa wybiła Maję Chwalińską z rytmu, zmuszając ją do coraz częstszych błędów, a przede wszystkim świetnie radząc sobie w dłuższych wymianach oraz umiejętnie wykorzystując lekko wiejący wiatr. Dzięki temu rosyjskiej zawodniczce udało się wygrać wszystkie kolejne gemy, a pierwszego seta zakończyła zwycięstwem 6:3.

Set ostatniej nadziei

Dobra passa rywalki Chwalińskiej towarzyszyła jej również na początku drugiego seta. Lekka nieśmiałość i nerwy, widoczne jeszcze w pierwszych gemach spotkania, całkowicie zniknęły z jej gry. Andriejewa dość szybko objęła prowadzenie 2:0 w gemach, a kluczowy okazał się trzeci gem. W nim pojawił się jeszcze cień nadziei, gdy Chwalińska prowadziła 40:0 i brakowało jej jednej piłki do przełamania. Młoda zawodniczka z Rosji zdołała jednak wyjść z tej opresji i wygrać tego gema.

Było widać, że przegrany gem mocno zdekoncentrował naszą reprezentantkę, która straciła pomysł na dalszą część meczu. Andriejewa wyraźnie „poczuła wiatr w żagle” i pewnie poprowadziła spotkanie do końca na swoją korzyść, wygrywając drugiego seta 6:2. Rosjanka sięgnęła tym samym po swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł.

Przyczyny porażki

Wyraźnie zmęczona Polka – zarówno fizycznie, jak i mentalnie – nie była w stanie znaleźć sposobu na świetnie dysponowaną Rosjankę. Ogromne emocje i zamieszanie wokół jej osoby po sensacyjnym awansie do finału mogły mieć wpływ na jej dyspozycję w decydującym meczu.

Nie pomagały też warunki. Silny wiatr nad kortem centralnym w Paryżu wyraźnie faworyzował zawodniczkę grającą mocniej i bardziej siłowo. Techniczny, oparty na precyzji styl Chwalińskiej tym razem nie miał szans się obronić. Jednak przede wszystkim na ostateczną porażkę miała świetna dyspozycja jej rywalki, która po dość nerwowym początku, z gema na gem poprawiała swoją grę, dominując przede wszystkim Polkę w swojej grze nogami - Andreeva była w stanie przechwycić niemal każdą, nawet mocno bitą piłkę, skutecznie wyciągając naszą rodaczkę, dzięki czemu wielokrotnie zyskiwała dużą przestrzeń kortu do kończenia swoich piłek.

Wielka chwila Mai Chwalińskiej

Mimo wszystko Maja Chwalińska dokonała w tym turnieju rzeczy niezwykłych. Jako kwalifikanta dotarła aż do wielkiego finału, na stałe zapisując się w historii polskiego tenisa. Warto przypomnieć, że przed tegorocznym French Open nasza reprezentantka przystępowała do rywalizacji jako 114. rakieta świata, a dzięki znakomitemu występowi awansowała co najmniej w okolice pierwszej dwudziestki światowego rankingu WTA.

Sama Polka z pokorą przyjęła swoją porażkę, wypowiadając się z wielkim uznaniem o swojej rywalce, której gratulowała końcowego triumfu.

- Żałuję, że nie zobaczyliście dzisiaj lepszego meczu, ale Mirra była dziś dla mnie po prostu za dobra, więc to jej wina. Ja dałam z siebie wszystko. Przepraszam. Nigdy nie zapomnę tych trzech tygodni, Paryż na zawsze zostanie w moim sercu - powiedziała o swojej rywalce Maja Chwalińska.

źr.wPolsce24 za PAP

Sport

To jest Łukasz Ciona show! Strefa Kibica tylko na wPolsce24

opublikowano:
1904727_1
(fot. wPolsce24)
Bandycki faul Kiliana Mbappe, po którym zrobiło się gorąco w mediach społecznościowych i inne przyciągające uwagę internautów newsy ze świata sportu. To wszystko w "Strefie Kibica", nowym programie emitowanym na antenie wPolsce24.
Sport

Klub z Izraela o Polakach: "Mordercy od 1939 roku"! Skandaliczny transparent na meczu Rakowa z Maccabi Hajfa

opublikowano:
Zdjęcie przedstawia grupę piłkarzy i trenerów na boisku, podczas gdy w tle widoczny jest transparent z napisem "MURDERERS SINCE 1939" trzymany przez kibiców. Obecność napisu sugeruje obraźliwe i prowokacyjne zachowanie wobec Polaków. Na pierwszym planie zawodnicy w czerwonych i niebieskich strojach oraz sędziowie próbują opanować sytuację, podczas gdy tłum kibiców obserwuje zdarzenie
(fot. PAP/Waldemar Deska)
Skandaliczny transparent zaprezentowali kibice izraelskiego klubu Maccabi Hajfa podczas meczu z Rakowem Częstochowa w eliminacjach Ligi Konferencji. Napisano na nim w języku angielskim: „Mordercy od 1939 roku”.
Sport

Gorące powitanie naszego mistrza. Kacper Tomasiak już w domu

opublikowano:
Kacper Tomasiak wrócił do domu w Bystrej
Kacper Tomasiak wrócił do domu (fot. wPolsce24)
To były sceny przypominające czasy „Małyszomanii”. Mimo gwałtownej śnieżycy, setki osób zgromadziły się w Bystrej, aby powitać wracającego do domu Kacpra Tomasiaka. 19-letni skoczek, który sensacyjnie zdobył trzy medale, został przyjęty przez lokalną społeczność i prezesa PZN, Adama Małysza, jak prawdziwy bohater.
Sport

"Dobrze, że nie zdobył złota". Co ten dawny trener Kacpra Tomasiaka wygaduje?

opublikowano:
Kacper Tomasiak podczas powitania w Bystrej po powrocie z igrzys
Kacper Tomasiak podczas powitania w Bystrej po powrocie z igrzysk (Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz)
Kacper Tomasiak wrócił z igrzysk w Predazzo z trzema medalami i statusem największej nadziei polskich skoków. Srebro, brąz, kolejne srebro w duecie z Pawłem Wąskiem – jak na debiut olimpijski 19-latka to wynik, o którym wielu mogło tylko marzyć. Tym większe zdziwienie wywołały słowa jego pierwszego trenera, Jarosława Koniora.
Sport

"Absolutny syf i patologia", czyli dziwne pamiątki po maratonie w Krakowie

opublikowano:
Zwyciężczyni Kenijka Chelangat Sang na mecie TAURON 23. Cracovia Maratonu w stolicy Małopolski, a w tle obrazki z trasy
Zwyciężczyni Kenijka Chelangat Sang na mecie TAURON 23. Cracovia Maratonu w stolicy Małopolski, a w tle obrazki z trasy (Fot. PAP/Art Service/Facebook-Paweł Chodkiewicz)
Imprezy biegowe mają być wizytówką zdrowego stylu życia. Promują ruch, aktywność, wytrwałość i dbanie o siebie. Tyle w teorii. W praktyce coraz częściej pojawia się obraz, który z tym wszystkim ma niewiele wspólnego.
Sport

Finał Pucharu Polski, ale nie pod biało-czerwoną. To trwa już cztery lata...

opublikowano:
Stadion Narodowy od 4 lat jest pozbawiony pięknej, wielkiej, polskiej flagi. Szkoda...
Stadion Narodowy od 4 lat jest pozbawiony pięknej, wielkiej, polskiej flagi. Szkoda... (Fot. screenshot YouTube - wPolsce24)
Dziś, 2 maja, w całej Polsce obchodzone jest Święto Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. To dzień, w którym biało-czerwona powinna być szczególnie widoczna – także w miejscach o wyjątkowym znaczeniu symbolicznym. Tymczasem nad Stadion Narodowy w Warszawie od czterech lat flagi nie ma.