Kosmiczna kasa i zachłanny fiskus. Tyle naprawdę zarobi Chwalińska za finał w Paryżu

Chwalińska wszystkim sprawiła wielką radość i wielką niespodziankę. Do Paryża przyjechała jako 114. zawodniczka rankingu, do tego z niewielkim doświadczeniem na największych scenach sportowych. 24-letnia tenisistka w głównej drabince Wielkiego Szlema wygrała wcześniej tylko jedno spotkanie - w Wimbledonie 2022.
Szła jak burza
Reprezentantka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała na French Open musiała się więc przebijać przez trzystopniowe kwalifikacje. Pierwszy mecz rozegrała już 18 maja. Ale nieoczekiwanie dotarła aż do finału.
W półfinale pokonała Rosjankę Dianą Sznajder, wcześniej wyeliminowała znacznie od niej wyżej rozstawione tenisistki m.in. Qinwen Zheng, Marię Sakkari czy Annę Kalinską.
Zachłanny fiskus
Po awansie do finału jasne stało się, że Chwalińska zarobi 1,4 mln euro, czyli 5,92 mln zł, nawet jeśli w decydującym starciu turnieju Roland Garros przegra. Tyle liczby i teoria. Rzeczywistość nie jest bowiem tak wesoła: Podatki od nagród sportowych we Francji są bardzo wysokie - sięgają aż do 45 proc. W rzeczywistości Maja Chwalińska zarobi więc ok. 770 tys. euro, czyli 3,25 mln zł.
Jeśli jednak Polka wygra finałowe starcie z Mirrą Andriejewą, zainkasuje jeszcze więcej. Teoretycznie będzie to 2,8 mln euro, czyli ok. 11,85 mln zł. Po odjęciu podatków wychodzi ok. 1,54 mln euro, czyli ok. 6,53 mln zł.
źr. wPolsce24 za "Przegląd Sportowy"/PAP










