YouTube i Netflix walczą o rząd dusz, a skutki tej batalii odczujemy już wkrótce. To dlatego warto wspierać naszą telewizję!

Ostatnie miesiące przynoszą wyraźny przewrót na rynku mediów elektronicznych. Granica między „profesjonalną” produkcją filmowo-serialową a twórczością niezależną i internetową ostatecznie uległa zatarciu.
Miejscem głównego starcia stał się największy ekran w polskich i światowych domach - odbiornik telewizyjny.
Koniec ery monopolu tradycyjnych stacji
Przez dekady to powstałe na początku lat 90-tych komercyjne stacje telewizyjne oraz publiczni nadawcy dyktowali Polakom, co i o której godzinie mają oglądać. Dziś, na szczęście, te nawyki należą do przeszłości i coraz mniej osób skazanych jest na państwowych nadawców.
Widzowie coraz częściej odrzucają narzucaną odgórnie narrację dawnych mediów masowych, szukając treści autentycznych, opartych na wiedzy, wolności słowa i bezpośrednim kontakcie z twórcą. Sięgają po media prywatne, choćby takie, jak nasza telewizja.
Na tym tle ścierają się nowi potężni cyfrowi giganci. Choćby YouTube, który jeszcze dekadę temu kojarzył się z krótkimi filmikami amatorskimi, a dziś wyrósł na absolutnego lidera oglądalności na ekranach telewizorów. Dzięki rosnącej popularności aplikacji na systemy Smart TV, widzowie traktują internetowych autorów tak samo jak dawne gwiazdy szklanego ekranu.
Z kolei Netflix, widząc odpływ tradycyjnej widowni, zmuszony jest do rewizji swojej dotychczasowej strategii.
Licytacja o twórców i wolność słowa
Zarówno kalifornijski gigant technologiczny, jak i pionier rynku VOD zdali sobie sprawę, że kluczem do serc odbiorców nie są już wyłącznie gigantyczne hollywoodzkie budżety, lecz autentyczni twórcy posiadający wierną i zaangażowaną społeczność.
-
Przejmowanie formatów: Platformy streamingowe coraz chętniej podkupują popularnych twórców internetowych, oferując im niezależność oraz budżety produkcyjne niedostępne dotąd w świecie cyfrowym.
-
Monetyzacja i stabilność: Trwa wyścig na lepsze modele finansowe dla autorów – od udziału w zyskach z reklam po wyłączne licencje na podcasty i programy publicystyczne.
-
Nowe nawyki odbiorców: Telewizja przemieniła się z medium biernego w medium wyboru. Wygrywa ten, kto dostarczy treści spersonalizowane i bliskie wartościom widza.
Przyszłość szklanego ekranu nie zależy już od decyzji wąskiego grona kierowników programowych w Warszawie czy Hollywood, lecz od bezpośredniej relacji między niezależnym twórcą a autentycznymi potrzebami widowni.
Wyzwanie dla tożsamości i kultury
Z punktu widzenia ochrony wartości i tradycyjnego modelu społecznego, rewolucja na rynku wideo niesie ze sobą zarówno szanse, jak i istotne zagrożenia. Z jednej strony rozbicie monopolu dawnych mediów głównego nurtu daje przestrzeń dla niezależnej publicystyki i treści edukacyjnych, które wcześniej były spychane na margines.
Z drugiej zaś strony, rosnący wpływ algorytmów globalnych korporacji rodzi pytania o suwerenność i zagrożenie arbitralną cenzurą ideologiczną. Wolny rynek twórców wymaga stałej czujności ze strony odbiorców, aby nowoczesna technologia służyła budowaniu wspólnoty, a nie jej atomizacji.
Wymaga też troski o to, żeby widzowie i czytelnicy portali mieli techniczną możliwość sięgania tam, gdzie sami mają ochotę sięgać. To dlatego tak ważne jest wspieranie takich oddolnych inicjatyw, jak telewizja wPolsce24, która pozwala na poszerzanie spektrum informacyjnego i nie da się kontrolować przez żadną cyfrową potęgę i żadnego politycznego cenzora.
źr. wPolsce24 za BiznesAlertPL











