"Rozbierany" wywiad Dody. Dochód przeznaczy na cele charytatywne

Jeżeli fani piosenkarki liczyli na to, że gwiazda zrzuci z siebie ubranie, srogo się zawiedli. Doda odpowiadała chętnie i szczerze, do tego stopnia, że podczas całej rozmowy pozbyła się jedynie biżuterii i butów.
Inna rzecz, że celebrytka nie specjalnie skrawała ciało. Wystąpiła w przezroczystej sukience, która niewiele miejsca pozostawiała wyobraźni. Najważniejsze jednak były własne przemyślenia, którymi się podzieliła.
Oberwało się przede wszystkim jej byłemu mężowi Radosławowi Majdanowi. Niegdyś popularny bramkarz, a później radny Platformy Obywatelskiej, dziś jest mężem Małgorzaty Rozenek. Mimo publicznie głoszonego szczęśliwego małżeństwa, Majdan od czasu do czasu publicznie wbija szpilkę Dodzie - niedawno jej autobiograficzny program nazwał cyrkiem, publicznie też oceniał problemy z prawem Rabczewskiej. Doda nie pozostała mu dłużna.
Zacznijmy od tego, z naszej dwójki, jedyną osobą, która siedziała w więzieniu, to był Radziu, kiedy naj***ny wychodził z klubu w Mielnie i z kolegą pobił policjantów - wypaliła Doda.
Odniosła się też do wypowiedzi o cyrku:
Radziu to jest nasz etatowy klaun, tylko szefowa cyrku się zmienia. Już troszeczkę podstarzały, więc proszę go nie denerwować takimi pytaniami. Spójrz, jaki on był zestresowany. Był w takich emocjach, że mu tupecik prawie spadł z głowy, a on musi wytrwać do premiery. Najlepsze jest przygotowane dla niego, bo to jest mój ulubiony klaun - drwiła Rabczewska
Doda mówiła też o zdradach, których dopuszczał się Majdan, podczas ich małżeństwa.
"Odrzuciłam konsumpcjonizm"
Piosenkarka nie szczędziła gorzkich słów także sobie. Przyznała, że, sodówka uderzyła jej do głowy.
Wynajmowałam sobie jety i leciałam do Mediolanu kupić sobie nowe ciuchy z kolekcji Gucci, bo przecież wtedy nie można było kupić ich sobie przez internet. Wariowałam, bo już mnie wszyscy znali w Mediolanie(...). Powiedziałam dość, kiedy zobaczyłam, że ciuchy mieszkają ze mną, a nie ja z ciuchami. Zobaczyłam, że ten konsumpcjonizm wcale mi nie służy i wcale nie jest odpowiedzią na moje potrzeby tylko odpowiedzią na potrzeby małej Dorotki z Ciechanowa, która naoglądała się Brittney Spears i chciała mieć ciuchy jak z teledysku. Poczułam ulgę, kiedy część tych ciuchów rozdałam - mówiła Doda.
Gwiazda przyznała też, że zbliża się moment, w którym zamierza zakończyć karierę na scenie i zająć się swoim prywatnym życiem.
źr. wPolsce24 za Youtube/Doda